Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bomba na zgliszczach imperiów

26 czerwca 2018

Reportaż amerykańskiego dziennikarza rzuca nowe światło na pełen sprzeczności świat targanego wojnami półwyspu.

Robert D. Kaplan pisał swoją książkę na przełomie 1989 i 1990 r., a więc w przeddzień wojennego koszmaru. Kiedy próbował znaleźć dla niej wydawcę, odmówiono mu, tłumacząc, że ta część Europy jest zbyt mało znana, by zainteresować czytelnika. No cóż, już niedługo z wiadomych powodów miało się stać o niej bardzo głośno - co Kaplan zdołał przewidzieć.

A jednak nasza wiedza o Bałkanach od tego czasu chyba niewiele wzrosła. Zamiast podjąć próbę zrozumienia ich złożoności, pozostajemy przy wygodnych stereotypach albo wzruszamy ramionami, kwitując tamtejszą tragedię słowami: "wojna wszystkich ze wszystkimi". Może działo się tak trochę z braku dobrej literatury na ten temat. Jeśli tak, teraz tracimy argumenty - świetny reportaż Kaplana wytrąca je nam z ręki.

"Bałkańskie upiory" to efekt wielomiesięcznej wędrówki, jaką odbył amerykański dziennikarz. Zaczął ją w Wiedniu, a skończył - objechawszy Słowenię, Chorwację, Serbię, Kosowo, Albanię, Macedonię, Bułgarię, Rumunię i Grecję - w tureckim Adrianopolu. W tym czasie Kaplan nieustannie się dokształcał, grzebiąc w archiwach i bibliotekach, ale przede wszystkim odwiedzał miejsca historycznych sporów, rozmawiał z ich mieszkańcami, wchodził z nimi w intelektualne spory, słuchał, obserwował. Jego książka jest więc połączeniem historycznego eseju, w którym dziennikarz z wielką przenikliwością wyjaśnia, o co właściwie szło zwaśnionym narodom od wielu wieków, a także pasjonującym dziennikiem podróży po zgliszczach imperiów.

Istotą bałkańskiego konfliktu, jak tłumaczy Kaplan, jest to, że każdy naród bałkański marzy o powrocie do utraconego imperium i domaga się przywrócenia takich granic, w jakich istniał za czasów swej największej świetności, co zazwyczaj miało miejsce w głębokim średniowieczu. Dochodzi do tego odmiennie niż na Zachodzie postrzeganie historii - na Bałkanach to nie łańcuch następujących po sobie wydarzeń, ale koło, w którym historia przeskakuje z miejsca na miejsce.

To oczywiście tylko sygnalizuje problem, bowiem splot napięć religijnych, etnicznych, społecznych i politycznych składa się tam na historię osobliwego szaleństwa. Tym bardziej ciekawe stają się dzieje Bałkanów dla polskiego czytelnika. Kiedy pochodzi się z kraju, który raz znikał, raz pojawiał się na mapie, poczucie tożsamości i ufności wobec świata staje się chwiejne. A to naprawdę niewiele w porównaniu z tym, co historia zafundowała Bałkanom. Kaplan wyrywa nas z wygodnego, martyrologicznego poczucia, jakoby to właśnie Polska wycierpiała najwięcej w historycznej zawierusze. Niektóre z opisów w "Bałkańskich upiorach" są tak drastyczne, że mogą prowadzić do nocnych koszmarów. A obok tego amerykański dziennikarz serwuje nam sielskie wizje pięknego życia w rejonach, które dziwnym zrządzeniem losu ominęło totalitarne nieszczęście. W ogóle Kaplan ma wielką łatwość przechodzenia od szczegółu do ogółu i łączenia ze sobą sprzeczności, które stanowią o istocie półwyspu.

@RY1@i02/2010/027/i02.2010.027.000.016b.001.jpg@RY2@

"Bałkańskie upiory" Robert Kaplan

wyd. Czarne

Patrycja Pustkowiak

patrycja.pustkowiak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.