Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W państwie Tuczyńskich

28 czerwca 2018

Małe miasteczko na Pomorzu, średniowieczny zamek, zabytkowy kościół, dobra kwatera, życzliwy przewodnik - a wokół lasy i jeziora, które można objeżdżać konno. Czego więcej trzeba do relaksu? Wjazd do Tuczna od strony Człopy poprzedza droga przez mieszany las, wytyczona jak od linijki. Wystająca ponad drzewami wieża kościoła Wniebowzięcia Matki Bożej oznacza, że granice miasta już blisko. Na pustym placu, gdzie do 1945 r. był rynek miejski, czeka na mnie gospodarz zamówionej kwatery.

Życie w jego domu koncentruje się na tarasie, otwartym na znajdujące się u stóp jezioro Zamkowe. Brzegi niewielkiego akwenu porasta sitowie. Malowniczą nieckę polodowcową wypełniają ponadto Jezioro Liptowskie z miejskim kąpieliskiem i wypożyczalnią sprzętu wodnego oraz jezioro Tuczno z polem namiotowym. Wszystkie jeziora łączy rzeczka Runica (spławna, choć z trudem, kajakiem). Wpada do rzeki Płocicznej uważanej za najpiękniejszy i najtrudniejszy szlak kajakowy Pomorza Zachodniego (obecnie niestety w granicach Drawieńskiego Parku Narodowego, objęta ścisłą ochroną rezerwatową, niedostępna dla kajakarzy, pozostaje również atrakcyjna Drawa).

Największą atrakcję miasta - zamek Wedlów Tuczyńskich - oglądam z miejscowym przewodnikiem Randolfem Bytnerowiczem. Holsztyńska rodzina Wedlów przybyła do Tuczna po koniec XIII w. Otrzymała miasto w lenno. Janusz Wedel walczył w 1410 r. z Krzyżakami w bitwie pod Grunwaldem. Wedlowie asymilują się w Koronie Polskiej. Maciej Wedel w 1528 r. przyjmuje drugi człon nazwiska: Tuczyński.

Zamek zbudowano na przesmyku pomiędzy jeziorami, w miejscu dogodnym dla obrony. Z racji położenia na pograniczu ziemi wałeckiej i Brandenburgii był jedną z najsilniejszych warowni Pomorza. Gotycką wówczas budowlę, otoczoną z trzech stron ceglanym murem, kilkakrotnie oblegali Krzyżacy. Szturm w 1458 r. zakończył się spaleniem zamku. W latach 1548 - 1581 Stanisław Tuczyński przebudował warownię, nadając jej kształt renesansowej rezydencji. Na początku XVII w. powstają nowe, południowe i zachodnie skrzydła oraz baszta. Kolejne przebudowy nadają zamkowi cechy barokowe.

Po śmierci Andrzeja (1717 r.), ostatniego przedstawiciela rodu, zamek podupadł. Podczas ofensywy Armii Czerwonej, wchodząc w skład umocnień Wału Pomorskiego, został dotkliwie uszkodzony, a w 1947 r. całkowicie zniszczony przez pożar. Odbudowano go w latach 60. Obecnie mieści się tu hotel.

Opowieść przewodnika o budowli i jej właścicielach przenosi mnie w odległe czasy. Słyszę głos rogu wzywającego do łowów, chrzęst broni i pancerza, zapach pieczonego w podziemiach chleba. Olbrzymi klucz zgrzyta w zamku. Po stromych schodach schodzimy do Sali Czerwonej. Półmrok i niska temperatura. Stąd prawdopodobnie wiódł nie odkryty jeszcze tunel, łączący zamek z kościołem. W sali obok piec chlebowy, który mieścił na raz 200 bochenków.

Spieszymy do gotyckiego kościoła parafialnego, by zobaczyć go jeszcze przed mszą. Wewnątrz poraża nas bogactwem barokowe wyposażenie, ufundowane przez Krzysztofa Tuczyńskiego. W ołtarzu głównym - obraz koronacji Matki Bożej szkoły mistrza Hermana Hana. Spod pędzla tego wybitnego barokowego artysty wyszły obrazy z ołtarzy Świętej Rodziny, Ukrzyżowania i Marii Magdaleny. W scenie Ostatniej Wieczerzy urzeka światłocień na miarę mistrza Rembrandta. W scenie Zwiastowania nad archaniołem Gabrielem unosi się anioł o starczej, rubasznej twarzy: Han sportretował tu samego siebie.

Krzątająca się na ołtarzu zakonnica wymownie spogląda w naszą stronę. Do mszy pięć minut. W biegu spoglądam jeszcze na srebrną sukienkę obrazu Wniebowzięcia. W kruchcie zdążyliśmy jednak odsunąć płytę, prowadzącą do rodowej krypty. Światło latarki wydobywa z mroku ustawione piętrowo trumny. Jedna z nich jest otwarta. Spoczywa w niej... olbrzym. Szkielet z czaszką, pozbawioną żuchwy i kości twarzowych, ma grubo ponad dwa metry wysokości. Mężczyzna za życia z pewnością budził postrach współczesnych... i czyni to nadal.

Z centrum miasta do wioski Strzaliny tylko trzy kilometry. Tu, na zalesionych, łagodnych wzniesieniach znajduje się zespół schronów stanowiących część fortyfikacji Wału Pomorskiego. Ścieżka prowadzi na Górę Wisielczą, gdzie w latach 1931 - 37 powstała grupa warowna "Galgenberg". Fortyfikacja składa się z 8 bloków. Wszystkie połączone są systemem podziemnych korytarzy o łącznej długości 650 metrów.

Główny korytarz wypełniały izby załogi, kuchnia i toalety. Pomieszczenia były zaopatrywane z własnych źródeł w wodę, energię elektryczną, posiadały także system wentylacji. W lutym 1945 r. Niemcy po kilku dniach walk, w obawie przed okrążeniem, opuścili umocnienia. Po wojnie zostały wysadzone. Zrujnowane betonowe ściany porasta dziś mech.

We wschodnim bloku widzę otwartą kratę. Schodzę, przyświecając latarką, kilka metrów w dół i... szybko zawracam, umykając ciemnościom i wilgoci. Rozsądek zwyciężył. Do eksploracji potrzebny jest znający teren przewodnik.

Bunkry wraz z otaczającym je lasem są zimowiskiem nietoperzy: może ich tu przylecieć nawet 900. Do podziemi dostają się przez szyby wentylacyjne. Cztery chronione gatunki nocków i gacków zapadają tam w sen trwający aż do kwietnia.

@RY1@i02/2010/025/i02.2010.025.184.002a.001.jpg@RY2@

W gotyckim kościele Wniebowzięcia Matki Bożej mieszczą się liczne zabytki snycerki i malarstwa

Dariusz Kita

@RY1@i02/2010/025/i02.2010.025.184.002a.002.jpg@RY2@

Dariusz Kita

Jezioro Ostrowieckie w Drawieńskim Parku Narodowym

@RY1@i02/2010/025/i02.2010.025.184.002a.003.jpg@RY2@

Dariusz Kita

Trakeny w stadninie Jutrzenka

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.