Wyjątkowe muzeum w środku Polski
To rzadka okazja obejrzenia mieszkania fabrykantów z pełnym wyposażeniem z epoki "Ziemi obiecanej". Będąc tu, ma się wrażenie, że zaledwie przed chwilą opuścili je właściciele
W tamtejszym muzeum miejskim można zobaczyć, jak żyli wielcy tamtych czasów. Na ekspozycji "Kruszówka" odtworzono tam bowiem wnętrze bogatego domu z czasów największej świetności regionu. Zgierska wystawa ma ponadto tę zaletę nad innymi, iż jest niemal w stu procentach oryginalna. W dodatku eksponaty nie są pochowane w gablotach lecz zaprezentowano je tak, aby zwiedzający mieli wrażenie pobytu w oryginalnym mieszkaniu fabrykanta włókienniczego sprzed wieku.
Wnętrza z epoki "Ziemi obiecanej", prezentowane dzisiaj w muzeum na wystawie "Kruszówka", pochodzą z kolejnej epoki w dziejach tego okręgu przemysłowego, czasów kiedy pierwszoplanowej pozycji Łodzi w okręgu przemysłowym nikt już nie kwestionował. Eksponaty związane są z innym zgierskim rodem fabrykanckim - rodziną Krusze (Krusche).
W ostatniej dekadzie XIX stulecia jednym z najgłośniejszych wydarzeń w sferach miejscowej burżuazji był ślub Juliana Krusze, należącego do rodu przemysłowców z Pabianic, oraz Małgorzaty Borst, pochodzącej z największego wówczas zgierskiego rodu fabrykanckiego. Młodzi małżonkowie zamieszkali w Zgierzu. Kupili okazałą kamienicę stojącą przy głównej ulicy miasta, notabene w pobliżu dzisiejszego muzeum. I to właśnie wystrój ich mieszkania po latach stał się podstawą dla ekspozycji.
- Dla nas wszystko zaczęło się w roku 1985 - opowiada Magdalena Grabia-Krawczyk z Muzeum Miasta Zgierza. - Zmarła wówczas dotychczasowa właściciela tych zbiorów, pani Helena Krusze z domu Maciejowska. Była ona żoną najstarszego z synów Juliana - Stefana. Mieszkała w Zgierzu, w starym budownictwie, a jej dzieci z kolei - w Łodzi, w blokach. Meble nie pasowały do ich mieszkań, choćby ze względu na swoje rozmiary. Spadkobiercy więc musieli coś z nimi zrobić. Sprzedać handlarzom lub muzeum. Na szczęście wybrali tę drugą możliwość - dodaje pracownica muzeum.
Zabytkowe meble, przedmioty codziennego użytku, biblioteczka, pamiątki rodzinne, a nawet ubrania dawnych fabrykantów trafiły wówczas w ręce zgierskich muzealników. Kilka lat trwała ich konserwacja oraz aranżowanie ekspozycji (w oryginalnej, nieistniejącej już dziś kamienicy Julian Krusze mieszkał w dwunastopokojowym mieszkaniu, tu trzeba było się zmieścić w czterech pomieszczeniach) i od 1990 r. Kruszówka stała się najcenniejszą z kilku stałych wystaw tej placówki.
Elementy wystroju mieszczańskiego wnętrza pochodzą z lat 1890 - 1930. "Kruszówka" jest unikalna przede wszystkim dlatego, iż większość z nich - przeszło 80 procent - pochodzi z jednego mieszkania i od jednego właściciela.
- I na tym właśnie polega wartość naszej kolekcji - dodaje Magdalena Grabia-Krawczyk. - Po łódzkich rodach fabrykanckich pozostały okazałe pałace, których wystrój jednak w większości się nie zachował. To, co dzisiaj można w nich oglądać, jest co prawda oryginalne, lecz zakupione później. Nasze zbiory zaś pochodzą od pierwszego właściciela.
"Kruszówka" jest podzielona na kilka pomieszczeń - salon, jadalnię, sypialnię oraz kuchnię. W każdym z nich znajduje się wiele przedmiotów, niekiedy drobnych, które zbierane latami przez panią domu - stanowią o jego niepowtarzalnym klimacie. Dla ostatniej właścicielki, Heleny Krusze, stanowiły one w latach powojennych najcenniejsze pamiątki po minionych czasach świetności jej rodziny, dlatego też były przez nią pieczołowicie przechowywane. W kolekcji znajdują się nawet flakoniki francuskich perfum oraz cygara, niektóre nigdy nieotwarte z oryginalnych opakowań.
- Zachowały się także rachunki na zakup mebli do jadalni - opowiada Magdalena Grabia-Krawczyk. - Wystawiono je w warszawskiej firmie Karol Rabong mieszczącej się przy Nowym Świecie 39. Była to firma luksusowa, a meble zostały wykonane na zamówienie. Na rachunkach widnieje podpis ojca panny młodej, przemysłowca Borsta. Był to więc prezent ślubny dla małżonków Krusze.
W kuchni możemy oglądać m.in. oryginalny piec, kredens, zestaw garnków, patelni i rondli, jak również przyrządy używane przez służbę państwa Krusze przy pracach domowych, m.in. do czyszczenia dywanów. Niektóre z nich do dzisiaj działają. W sypialni znajduje się podróżna walizeczka (neseser) z pełnym zestawem męskich kosmetyków i urządzeń do higieny osobistej używanych podczas wojaży.
Z turystyczną pasją zgierskich fabrykantów jest związany ponadto jeden z najciekawszych eksponatów, jakie można obejrzeć w salonie. To kolekcja rodzinnych zdjęć. Fotografie te są unikatowe zarówno ze względu na technikę ich wykonania, jak i ich tematykę. Są to zdjęcia stereoskopowe, czyli takie, które dają u oglądającego je wrażenie trójwymiarowości. Dzisiaj jest to technika niemal już niestosowana. Jednym z niewielu miejsc, w których można oglądać fotografie wykonane w ten sposób, są fotoplastikony, np. Fotoplastikon Warszawski. Na początku XX wieku była to jednak supernowość.
Zgierska kolekcja zdjęć stereoskopowych dokumentuje wyprawę, jaką rodzina Krusze odbyła w 1908 roku. Na pokładzie statku "Oceania" zwiedzili oni wówczas m.in. Skandynawię oraz północne rejony Wielkiej Brytanii. Dotarli nawet na Spitsbergen.
- Oprócz Juliana Krusze na fotografiach tych rozpoznaliśmy ponadto biskupa Juliusza Bursche, superintendenta kościoła ewangelicko-augsburskiego w Królestwie Kongresowym - wyjaśnia Magdalena Grabia-Krawczyk. - Duchowny ów był skoligacony ze zgierskimi fabrykantami. Siostra Juliana Krusze była jego żoną - dodaje Grabia-Krawczyk.
Przemysłowcy byli majętni, więc stać ich było na takie dalekie wojaże, nieosiągalne dla zwykłego zjadacza chleba.
To oczywiście nie wszystkie eksponaty, jakie można obejrzeć na zgierskiej wystawie. "Kruszówka" nie jest także jedynym miejscem w Zgierzu wartym obejrzenia. Z miastem tym - jednym z najstarszych w okręgu łódzkim, a także w całym kraju - związanych jest wiele fascynujących historii. Niektóre z nich są tragiczne, jak na przykład wydarzenia z 20 marca 1942 r. Tego dnia na zgierskim placu Stodół Niemcy dokonali największej publicznej egzekucji w tzw. Warthegau. Wśród ludzi, którzy wówczas zginęli, był Władysław Dzierżyński, młodszy o cztery lata brat słynnego Krwawego Feliksa. W odróżnieniu jednak od twórcy Czeki Władysław był szczerym polskim patriotą, lekarzem i oficerem Wojska Polskiego. Ale to już całkiem inna historia...
@RY1@i02/2010/015/i02.2010.015.184.0002.001.jpg@RY2@
Kompletnie zachowana kuchnia państwa Krusze
Dominik Kaźmierski
@RY1@i02/2010/015/i02.2010.015.184.0002.002.jpg@RY2@
Sypialnia wygląda tak, jakby ciągle była używana
Dominik Kaźmierski
@RY1@i02/2010/015/i02.2010.015.184.0002.003.jpg@RY2@
Zestaw sztućców ze srebra
Dominik Kaźmierski
@RY1@i02/2010/015/i02.2010.015.184.0002.004.jpg@RY2@
Domowa apteczka
Dominik Kaźmierski
WARTO WIEDZIEĆ
Budynek, w którym mieści się Muzeum Miasta Zgierza przy ul. Dąbrowskiego 21 wybudowano w 1828 r. Pochodzi on z czasów pierwszego wielkiego boomu gospodarczego tego regionu, trwającego do 1831 r. To właśnie Zgierz, a nie Łódź, był wówczas najszybciej rozwijającym się ośrodkiem przemysłu włókienniczego w Królestwie Kongresowym. Pierwszym właścicielem okazałego murowanego domu przy ówczesnej ul. Zegrzyńskiej był postrzygacz tkacki, który - jak większość ówczesnych przemysłowców - przybył z jednego z krajów niemieckich.
- Właściciel podpisywał się "Carl Müller", nie znał polskiego, a wszystkie czynności notarialne tłumaczono na język niemiecki - wyjaśnia na stronie internetowej zgierskiego muzeum Maciej Wierzbowski. - W następnych dokumentach podpisywał się już jednak "Karól Miller" (właśnie tak!) i tłumacz nie był mu potrzebny.
Miller, podobnie jak i wielu innych przybyszy z zachodu, ściągniętych wówczas przez władze Królestwa Kongresowego, po kilku zaledwie latach pobytu uległ polonizacji. Mimo krachu ekonomicznego, jaki kilka lat później podciął skrzydła całemu okręgowi, pozostał wierny tej ziemi. Kolejnymi właścicielami dzisiejszej siedziby muzeum byli: carski oficer, podpułkownik Piotr Kolubakin, dzierżawca lasów powiatu zgierskiego. Po nim, mniej więcej od połowy XIX stulecia, właścicielami domu została rodzina Zieppel (Cypel), która mieszkała tu do 1945 r.
ul. Gen. J.H. Dąbrowskiego 21
95-100 Zgierz
Tel. (42) 716 37 92
mail:
Muzeum Miasta Zgierza udostępniane jest zwiedzającym w następujących godzinach:
we wtorki, środy i piątki: 10.00 - 15.30
w czwartki: 10.00 - 18.00
w niedziele: 10.00 - 16.00
Opłaty za wstęp do Muzeum Miasta Zgierza:
1. wystawy stałe (łącznie "Dzieje Zgierza" i "Kruszówka"): - opłata normalna - 4 zł,
- opłata ulgowa - 2 zł
W każdą niedzielę wstęp na wystawy stałe jest nieodpłatny.
Dominik Kaźmierski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu