Bardzo trudna sztuka
"Robot" oraz "Mistrz i Małgorzata" dowodzą, że nie wystarczy genialny tekst, by powstał dobry komiks
Ambicja bywa motorem wielkich dokonań. Zamiar porwania się na literackie teksty tak gęste i złożone, jak powieść Bułhakowa i opowiadania Lema, zasługuje na najwyższy szacunek. To nie wstyd polec w tak szlachetnym boju, jednak nie ulega wątpliwości, że zarówno Andrzej Klimowski i Danusia Schejbal, autorzy "Robota", jak i Misza Zasławski oraz Askold Akiszyn, którzy dokonali adaptacji "Mistrza i Małgorzaty", ponieśli na tym polu porażkę. Czy może porażki, bo różna jest skala i rodzaj błędów w obu przypadkach.
"Uranowe uszy" z cyklu "Bajki robotów" i "Zakład doktora Viperdiusa" z ogromnego cyklu "Dzienniki gwiazdowe", których bohaterem jest Ijon Tichy, stały się kanwą dwóch komiksowych nowelek składających się na "Robota". Pomysł opatrzenia skromnego tomiku marketingowo celnym, ale zupełnie nieadekwatnym podtytułem "powieść graficzna" jest klasycznym strzałem w stopę. Bo po powieści graficznej mamy prawo spodziewać się dużo więcej, niż tu dostajemy. Zamienić opowiadania, nawet tak genialne jak proza Stanisława Lema, w powieść graficzną to zamiar samobójczy lub czcze przechwałki.
Komiksy Klimowskiego i Schejbal są prościutkie. Rozrysowane poprawnie, po szkolnemu, bez cienia polotu. Pełnić mogą co najwyżej funkcję podręcznego bryku z Lema,. Brakuje w nich tego, co u autora "Cyberiady" najcenniejsze: podszytej humorem inteligencji, która sprawia, że lektura jego tekstów jest i wyzwaniem, i przyjemnością.
Oczywiście sztuka adaptacji jest sztuką rezygnacji. Transpozycja międzygatunkowa zawsze wymaga pewnej kondensacji oryginału i przycięcia go do wymogów innego medium. Stając przed podobnie trudnym zadaniem, Zasławski i Akiszyn wychodzą nieco bardziej obronną ręką. Ich "Mistrz i Małgorzata", opatrzony skromniejszym w intencji podtytułem: "na motywach powieści Michaiła Bułhakowa", jest autorskim przetworzeniem pierwowzoru. Udanym o tyle, że wnosi coś nowego do świata przedstawionego w powieści: autorzy komiksu dodali elementy nieobecne u Bułhakowa, choćby takie jak znakomicie ilustrujące realia epoki napisy na transparentach czy nagłówki gazet. To się im chwali, to jest trop jak najsłuszniejszy. Jednak nie udało im się oddać lekko sarkastycznego i zarazem głęboko poetyckiego tonu powieści, który czyni lekturę tej rozdzierająco smutnej książki znośną. Tu wszystko jest podane wprost, bez finezji. Sama tylko uroda warstwy graficznej nie jest w stanie zrekompensować takiego braku.
Być może spoglądam na wysiłki komiksiarzy zbyt kosym okiem, bo porwali się na moje ukochane dzieła literackie, z których określoną w oryginale formą szczególnie trudno mi się rozstać? Z podobnym drżeniem sięgałam po narysowaną przez Joanna Sfara adaptację "Małego księcia" - by odetchnąć z ulgą w miarę lektury. Bo udane przeniesienie powieści czy opowiadania do postaci słowno-obrazowej zwanej komiksem jest jak najbardziej możliwe. Ba! Zdarza się, że wersja komiksowa dorównuje, a niekiedy przerasta materię literacką. Z dostępnych na naszym rynku pozycji wspomnijmy choćby o "Wiecznej wojnie" Joego Haldemana, która w skondensowanej i bardziej wyrazistej pod względem emocjonalnym formie nadanej przez holenderskiego rysownika Marvano jest po prostu lepszą lekturą. I nie chodzi o to, że gorszą jakościowo literaturę łatwiej jest doprawić za pomocą komiksowych narzędzi. Geniusze potrafią zrobić to samo z doskonałym literacko tekstem. Niedowiarkom serdecznie polecam adaptację opowiadania Paula Austera "Szklane miasto" - "City of Glass" Paula Karasika i Davida Mazzucchellego to przykład, że komiks pozwala nam odczuwać w bardziej bezpośredni sposób to, co zawarte w tekście. Tylko najpierw trzeba to dobrze zrozumieć i znaleźć graficzny ekwiwalent literackiego stylu.
@RY1@i02/2011/252/i02.2011.252.196.025a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/252/i02.2011.252.196.025a.002.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/252/i02.2011.252.196.025a.003.jpg@RY2@
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu