Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Płyty, filmy, koncerty

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Poprzednia płyta Korna, "Remember Who You Are" zapowiadała koniec muzycznych eksperymentów. Ekipa Jonathana Davisa wróciła do korzeni, do dynamicznego nu metalu opartego na gitarowych riffach i skomplikowanych ścieżkach basu. Ale Korn powtarzać się za bardzo nie lubi: najnowszy album "The Path of Totality" przynosi kolejną zmianę, a zarazem najciekawszy eksperyment w karierze Kalifornijczyków. Każdy z numerów został bowiem nagrany z udziałem młodych gwiazd sceny elektronicznej. Gościnnie pojawia się tu m.in. dubstepowy producent Scrillex (który doskonale czuje estetykę Korna, jest bowiem także liderem posthardcore''owej kapeli From First To Last), holenderskie trio drumandbassowe Noisia oraz kanadyjscy didżeje Datsik i Excision. Efekt tej współpracy jest zaskakująco udany: Korn nie dał się "elektronikom" zdominować, zachował swoje charakterystyczne, nieco histeryczne brzmienie, ale zostało ono mocno odświeżone. "The Path of Totality" brzmi chwilami jeszcze agresywniej i bardziej hipnotyzująco niż wcześniejsze płyty formacji Davisa. I brakuje nieco - może poza "Get Up!" - kornowych hitów z wpadającymi w ucho refrenami i charakterystycznymi riffami. Jednak całość jest mocna: przekonująca, ambitna, pomysłowa.

Jakub Demiańczuk

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.028a.001.jpg@RY2@

W lipcu na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego odbył się koncert upamiętniający 67. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Polska Orkiestra Radiowa pod dyrekcją Macieja Sztora oraz Leszek Możdżer i DJ Szymon Kaczmarek wykonali na nim kompozycje filmowe laureata Oscara Jana A.P. Kaczmarka. Ci, których tam zabrakło, mogą teraz posłuchać koncertu i zobaczyć go na DVD dzięki płycie "A Look of Freedom Live". Doborowe towarzystwo nie zepsuło wyjątkowego materiału kompozytora i efekt jest znakomity.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.028a.002.jpg@RY2@

W jednym z wywiadów Staszewski powiedział, że pierwsza część płyty ("Bar la Curva") jest punkowa, a druga - bardziej metalowa ("Plamy na słońcu"). Szkoda, że nie podzielił tego na dwa albumy, całość byłaby bardziej spójna i intensywna. Przez ten brak konsekwencji po połowie album gubi rytm. Trzeba jednak przyznać, że najostrzejsza strona Kazika trzyma solidny poziom. To dobre, ciężkie rockowe piosenki. Może nie sprawdzają się jako 14-odcinkowa całość, ale pojedynczo dają radę. Najlepiej podzielić słuchanie płyty na dwa wieczory.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.028a.003.jpg@RY2@

Ryszard Riedel miał śpiewać w Kombi, "Bananowy song" był przebojem na Hawanie - między innymi takich perełek można dowiedzieć się z książeczek dołączonych do kolejnych płyt z cyklu "Polskie Single". Tym razem rok 80. oraz 89. Kawałek historii na płycie i papierze zaskakuje trochę mniej niż poprzednie albumy obejmujące lata 85. i 86. Jest tu dużo oczywistych numerów w stylu "Kochać inaczej" De Mono, a za mało niespodzianek i rarytasów. To jednak wciąż solidny kawał historii polskiej muzyki rozryw-kowej.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.028a.004.jpg@RY2@

Rekonstrukcja wydarzeń z grudnia 1970 roku w Gdyni, gdy milicja brutalnie spacyfikowała marsz protestacyjny przeciwko podwyżkom cen. Zginęło wtedy 18 osób (kolejne 23 poniosły śmierć w innych miastach). Film Krauzego wiernie przedstawia wydarzenia, koncentrując się na losach Brunona Drywy, pracownika gdyńskiej stoczni. Ale zamiast ideologicznej czytanki dostajemy świetne kino: zrealizowane z nerwem i pełne napięcia, a jednocześnie piękny hołd dla bohaterów tamtych lat.

Jakub Demiańczuk

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.028a.101.jpg@RY2@

(m.in. "Dzieci Solidarności") to głos w dyskusji o lustracji. Nieopowiadający się jednak za którąś ze stron, a nawołujący do szerszego spojrzenia. Punkt wyjścia jest tyle prosty, ile rzadko przywoływany: nic w PRL-u nie było biało-czarne, wszystko ma podwójne dno. W "Krecie" jest kilka konfliktów o takim podłożu. Zasłużonego działacza Solidarności na Śląsku, który zostaje oskarżony o współpracę ze służbami (Marian Dziędziel), z oficerem SB (Wojciech Pszoniak). Działacza z synem (Borys Szyc) i samego syna z żoną, której ojciec został zastrzelony przez milicję, oraz z funkcjonariuszem SB. Oprócz tego między tymi, którzy wyemigrowali z Polski, a tymi, którzy zostali. Skonfliktowane filmowe pary ukrywają przed innymi swoje problemy. Te nieoczywiste postaci to największy atut obrazu. Bardzo dobrze spisali się aktorzy. Między każdą parą widać chemię, dzięki której ich wzajemne interakcje i dialogi brzmią prawdziwie. Klimat tajemnicy i mroku podkreślają również udane zdjęcia Piotra Rosołowskiego oraz muzyka Jeromea Rebotiera. Warto podkreślić dbałość wydawcy o dodatki na DVD, co się na razie niestety na naszym rynku rzadko zdarza. Nie jest to wielkie kino polityczne czy wybitny thriller, ale solidny film z suspensem i każdą częścią sztuki filmowej na dobrym poziomie.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.028a.005.jpg@RY2@

to kawał ważnej historii z unikatowymi prawdziwymi zdjęciami i dość akademickim komentarzem. Historycy sir Ian Kershaw, Brigitte Hamman i Goetz Aly analizują w nim różne aspekty z historii kraju rządzonego przez Adolfa Hitlera. Jego dojście do władzy, apogeum aparatu terroru i upadek. Nie ma tu co prawda nieznanych wcześniej faktów, są za to bardzo ciekawe zdjęcia archiwalne. Na przykład film nakręcony przez rodzinę ulubionego kompozytora Hitlera Richarda Wagnera z wizyty kanclerza III Rzeszy na festiwalu wagnerowskim. Jest też filmik nakręcony przez osobistego pilota Hitlera. Lotnik fotoamator był jednym z niewielu, który mógł filmować Adolfa prywatnie. Korzystał zresztą z tego, sprzedając później swoje filmy, dzięki czemu dorobił się sporego majątku. Jest też w dokumencie sporo scen z przemówień i to nie tylko Adolfa, ale też Goebbelsa czy Hermana Göringa. Tego ostatniego zobaczymy też podczas ślubu z popularną wtedy aktorką Emmą Sonnemann zorganizowanego z niewiarygodnym przepychem. Drużbą był Adolf Hitler. To mocne strony dokumentu Michaela Klofta. Drażnią w nim błędy, które nie powinny pojawiać się przy tak poważnych przedsięwzięciach. To, że w rozmowie z historykiem widać mikrofon ekipy filmowej wystający z góry, nie powinno się zdarzyć.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.028a.006.jpg@RY2@

HISTORIA TRZECIEJ RZESZY | dystrybucja: Vision llll

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.