Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

płyty, filmy, koncerty

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Duch Fryderyka Chopina wciela się w figurkę krasnala ogrodowego i rusza w podróż po Polsce i Europie. Absurdalnych i zabawnych pomysłów grupie Żywiołak nie brakuje, w niewprawnych rękach mogły się one jednak zamienić w groteskowe puzzle, złożone bez sensu w całość, której słuchać się nie da. Warszawscy folkowcy potrafią jednak nad tym materiałem zapanować perfekcyjnie. "Globalna wiocha" powala - ma w sobie energię i pasję debiutanckiej płyty Żywiołaka "Nowa Ex-tradycja", ale jest jeszcze zabawniejsza i bardziej inteligentna. Jak na koncept album przystało, krasnal Chopin odwiedza różne zakątki Polski, dziwiąc się przeróżnym fenomenom początku trzeciego tysiąclecia. Znakomite, zabawne teksty są mieszanką narkotycznych halucynacji z celnymi, złośliwymi obserwacjami polskiej rzeczywistości, ale potrafią w nich pojawić się także cytaty z Lewisa Carrolla (jak w porywającym "Krasnal Rebel Song"). Muzycznie Żywiołaki także nie idą na łatwiznę. Owszem, pojawia się dyskretny cytat z utworu Chopina, ale nie jest to próba zdobycia publiczności odwołaniem do twórczości klasyka. Są silne elementy etnofolkowe, ale przetworzone z metalową siłą i punkową zadziornością. Muzycy grają na instrumentach ludowych, ale tak, że ruszyliby z miejsca nawet jarocińską publiczność w latach 80. Znakomita robota.

@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.027a.001.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Ciężko się na tę płytę patrzy (okładka wyjątkowo wymagająca dla oczu), ale przyjemnie słucha. Miloopa w niezależnej wrocławskiej wytwórni Gig Ant wydała swoją trzecią płytę "Optica". Połączenie elektronicznych dźwięków z brzmieniem żywych instrumentów oczaruje fanów nowych brzmień. Na dobre wyszła im ponowna współpraca z producentem Roli Mosimannem. Gościnnie wystąpili raperzy z Anti-Pop Consortium oraz norweski gitarzysta Eivin Aarset. W radiu taka muzyka nie ma szans, na rozluźniający wieczór w domu nadaje się idealnie.

@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.027a.002.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Najnowsza płyta Katarzyny Groniec "Pin-Up Princess" to zbiór przeciwieństw. To też zbiór wszystkiego ambitnego, co ostatnio zdobyło polski rynek muzyczny. Brzmienia i teksty jak z płyt Marii Peszek i Nosowskiej, folk Kapeli ze Wsi Warszawa (występują tu gościnnie), delikatny jazz Anny Marii Jopek. Niestety nie każdą mieszankę dźwięków (za połowę numerów odpowiada Wojciech Waglewski) Groniec potrafi ogarnąć. W poetyckim świecie czuje się dobrze. W nawiązaniach do modnych dźwięków czar jej głosu ginie.

@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.027a.003.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Ledwie rok po pojawieniu się albumu z nowym materiałem mamy kolejną płytę gwiazdy parkietów lat 80. Kim Wilde. "Snapshots" to zbiór coverów ulubionych piosenek Kim. Od The Cure przez Mikea Oldfielda po Diane Ross, Blacka i Davida Bowiego. Wszystko podane w dyskotekowo-gitarowym sosie. Płaskie to i wtórne, ale Kim przecież nigdy nie grzeszyła nowatorstwem. Będę pewnie jedynym dziennikarzem w Polsce, który tę płytę trochę polubi. Ale Kim zasługuje na to, bo nie udaje nikogo więcej niż popowej gwiazdki.

@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.027a.004.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Ósmy film z serii, druga część wielkiego finałowego starcia między młodym czarodziejem a Voldemortem. Emocjonująca, solidnie zrealizowana - porządne, rozrywkowe kino, choć oczywiście przeznaczone przede wszystkim dla fanów cyklu. Widzowie, którzy wcześniej z Potterem nie mieli specjalnie do czynienia, raczej nie będą seansem zachwyceni, choć zachęcam do nadrobienia zaległości. Filmy według powieści J.K. Rowling nie są jedynie maszynką do robienia pieniędzy, ale także dowodem, że sprawnie napisaną literaturę można z powodzeniem przełożyć na język filmu. Wydanie Blu-ray drugiej części "Harryego Pottera i Insygniów Śmierci" kusi przede wszystkim bogactwem dodatków, pozwalających zerknąć za kulisy produkcji, analizować sceny, wsłuchać się w rozmowę Rowling z grającym Pottera Danielem Radcliffem, nie wspominając już o możliwości obejrzenia filmu w wersji trójwymiarowej. Dodatki na płytach często są bonusem niewnoszącym nic nowego do wiedzy widzów. W przypadku "Harryego Pottera" producenci wiedzą, że byle czym fanów nie zaspokoją. Dziesiąta rocznica kinowego debiutu Pottera właśnie minęła, więc pakiet wszystkich części jest już dostępny. Na dwudziestą rocznicę dostaniemy pewnie kolejne wydanie, bogatsze o kilka płyt z bonusowym materiałem. A i tak warto będzie zainwestować pieniądze po raz kolejny.

@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.027a.005.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

To opowieść o rodzinie Followillów, której czterech członków założyło zespół. Spotykają się na familijnym zjeździe w tytułowym Talihina i wspominają początki Kings Of Leon - muzyczne źródła, inspiracje, rozwój. Czasami zespołowi film kradną starsi członkowie rodziny - szalony wujek Cleo albo mądry dziadek Leon, którego imię jest częścią nazwy. To wciągająca historia muzycznej rodziny z amerykańskiej prowincji, przeplatana zdjęciami z tras koncertowych albo pracy w studio.

@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.027a.006.jpg@RY2@

WP

Wygląda młodzieńczo, ale jego nowe filmy są przykładem artystycznej dojrzałości, nie buntu. Kariera Pedro Almodóvara, który stał się nie tylko ikoną hiszpańskiej kinematografii, ale także punktem odniesienia dla kilku pokoleń poszukujących twórców, przechodziła wiele etapów. Początkowo był przede wszystkim bezczelny i zadziorny. Stanął na czele Movidy, kontrkulturowego nurtu, który brawurowo zmienił oblicze kina hiszpańskiego. Latynoski smutek zastąpił feerią barw i zapachów. Wszystko co zakazane, prowokacyjne i perwersyjne, w pierwszych filmach Almodóvara było interesujące i oswojone. Wprowadził na festiwalowe salony kicz i postmodernizm, ale stał się także najwnikliwszym filmowym portrecistą kobiet.

Jednak z czasem twórca "Kiki" złagodniał. W ostatnich filmach Almodóvar dosyć nieudolnie eksperymentuje z gatunkiem thrillera ("Skóra, w której żyję") albo próbuje odcinać kupony od dawnych wzruszeń. Ja natomiast czekam na euforyczny powrót Pedro z czasów "Wszystko o mojej matce", kiedy "chicas almodóvarians" będą mogły zaszaleć. Bo chociaż wiem, że sekretny wstęp do świata kobiet jest zamknięty dla facetów, to w kinie Almodóvara udaje mi się tam wśliznąć kuchennymi drzwiami.

@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.027a.007.jpg@RY2@

Łukasz Maciejewski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.