Lochy Watykanu
"Habemus papam" jest filmem niezdecydowanym. Hierarchowie kościelni są taki sami słabeuszami, jak wojujący ateiści, a instytucja Kościoła katolickiego kojarzy się z teatralną oprawą.
Przestrzegam przed traktowaniem tego tytułu w polskim, bogoojczyźnianym kontekście. "Habemus papam" nie jest historią naszego papieża czy którejkolwiek ze znanych głów Kościoła. Niektóre szczegóły mogą wydawać się znajome, ale chodzi jedynie o powierzchowne skojarzenia. Dla reżysera Naniego Morettiego ważna była uniwersalizacja tematu. Filmowy papież (Michel Picolli) cierpi na depresję. Nie uleczy go psychoanalityk (gra go sam Moretti), podobnie jak żadne remedium nie uzdrowi licznych grzechów w Kościele katolickim.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.