Ponure piękno rozpadu
W "Nim zapadnie noc" Michael Cunningham znów zachwyca i irytuje jednocześnie
O Michaelu Cunninghamie zrobiło się głośno po bestsellerowej powieści "Godziny", przeniesionej na ekran przez Stephena Daldry’ego. Świat bohaterek opisanych w tej powieści powoli, z każdą upływającą chwilą, coraz bardziej się rozsypywał, aż dochodziło do nieuchronnego - większego bądź mniejszego - dramatu.
Można mniemać, że temat rozpadającego się życia, nieszczęścia kryjącego się pod pozornie gładką jego powierzchnią, jest obsesją autora. Powraca do niego w nowej książce - "Nim zapadnie noc". Bohaterem powieści jest nowojorskie małżeństwo - Peter i Rebecca Harris. Kiedy wkraczamy w ich życie, wydają się idealną parą - urodziwi, wykształceni, mający dobrą pracę. Może mają trochę kłopotów z dorosłą już córką, ale to drobna rysa na tym nieskazitelnym obrazku. Im dalej jednak brniemy w świat Harrisów, tym więcej otwiera się przed nami tajemniczych zapadni, nieprzewidzianych pułapek. Punktem zapalnym staje się brat Rebekki, zwany w książce Myłkiem, od pomyłki - bowiem chłopak to nader skomplikowany. Uparcie odmawia uczestnictwa w tak zwanym normalnym życiu, ma problemy z narkotykami. Peter odkrywa w sobie dziwną fascynację tym idącym na dno młodym mężczyzną - doszukuje się w nim osobliwego piękna.
"Nim zapadnie noc" to książka intrygująca i przejmująca, ale niepozbawiona elementów, które irytują. Mowa choćby o jej nadmiernej estetyzacji i usilnej próbie uczynienia z niej wielkiego, podniosłego dzieła. Cunningham czasem zbyt natrętnie próbuje włączyć swoją książkę w dialog z arcydziełami literatury (choćby Tomaszem Mannem) czy szerzej - kultury, sztuki w ogóle. Bywa, że nadaje to powieści jakiś fałszywy ton. A szkoda, bo historia sama w sobie jest wystarczająco ciekawa - smutna i piękna jednocześnie. Jesteśmy świadkami tego, jak życie bohaterów "Nim zapadnie noc" rozsypuje się w drobny mak, a jednocześnie ten spektakl funduje nam katharsis, z którego czerpiemy siłę. Osobnym bohaterem powieści jest pojęcie piękna - Peter rozpaczliwie stara się go doszukać w najdrobniejszych przejawach rzeczywistości. A że odnalezione, staje się zgrozą i przekleństwem - nie bez kozery książce patronuje cytat z Rilkego o pięknie będącym początkiem przerażenia.
@RY1@i02/2011/200/i02.2011.200.196.026a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/200/i02.2011.200.196.026a.101.jpg@RY2@
Patrycja Pustkowiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu