Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Płyty, filmy, koncerty

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

. Jeśli w dyskografii ma się takie arcydzieła ciężkiego grania, jak "Blood Mountain" czy "Crack the Skye", ciężko zaskoczyć słuchaczy. Grupie Mastodon to się jednak wciąż udaje. "The Hunter", piąty studyjny album Amerykanów, nie jest powtarzaniem sprawdzonych wcześniej patentów. Mastodon wciąż przekracza kolejne granice, brawurowo łącząc sludge metal z southern rockiem i progresywnymi brzmieniami. Potrafi grać piękne melodie z niemal thrashową energią i wściekłością ("The Ruiner"), by za chwilę zwolnić tempo i zaskoczyć łagodną, a jednocześnie niepokojącą piosenką ("The Sparrow"). To jeden z tych zespołów, które mają korzenie głęboko w tradycji ciężkiego grania (perkusista Brann Dailor określił nową płytę jako "coś w rodzaju superciężkiego Led Zeppelin"), ale w poszukiwaniu nowych rozwiązań wybiegają w przyszłość, zostawiając konkurencję daleko w tyle. I nie boją się ryzyka: do nagrania "The Hunter" zatrudnili Mikea Elizondo, który niewiele miał do tej pory wspólnego z metalem, sławę zdobywając jako jeden z czołowych producentów hiphopowych. Efekt ich współpracy jest jednak doskonały - nowy album Mastodon to prawdziwe oblicze metalu XXI wieku, łączące ekstremalne doznania z niezwykłą muzyczną wrażliwością i olbrzymią wyobraźnią.

Jakub Demiańczuk

@RY1@i02/2011/200/i02.2011.200.196.027a.001.jpg@RY2@

lllll

. Cool Kids Of Death zapracował sobie na opinię jednego z najciekawszych zespołów sceny niezależnej. Najnowsza płyta "Plan ewakuacji" potwierdza pozycję łódzkiej grupy. Mniej tu punkrockowej werwy, więcej gitarowej alternatywy w brytyjskim stylu, okraszonej sporą dawką elektroniki. Ale to nie znaczy, że CKOD stracili pazur - ironiczne teksty wystawiają polskiej rzeczywistości niezbyt pochlebne świadectwo (posłuchajcie "Chrystusa" albo "Białej flagi"). "Plan ewakuacji" to kolejny prztyczek wymierzony scenie, krytykom i słuchaczom.

Jakub Demiańczuk

@RY1@i02/2011/200/i02.2011.200.196.027a.002.jpg@RY2@

. Ci, którzy widzieli ich występy chociażby na Heineken Opener Festival czy Festiwalu Singera w Warszawie, wiedzą, że zespół prowadzony przez trębacza Olgierda Dokalskiego na scenie potrafi dać się ponieść improwizacji. Podobnie jest na ich debiutanckiej płycie. Jazz, noise, folk, muzyka żydowska - tym bawią się młodzi warszawscy muzycy. W ich improwizacyjnym sosie nie brakuje też awangardowych, niemal rockowych dźwięków a la Mogwai czy Sonic Youth. Ich debiut nie jest płytą łatwą i lekką, ale za to przyjemnie wciągającą.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2011/200/i02.2011.200.196.027a.003.jpg@RY2@

. Długogrający debiut zespołu Michała Siwaka i Adrianny Styrcz to koktajl ambientowo-triphopowych dźwięków lejących się jak wosk. Powoli, ociężale, hipnotyzująco. Oniryczny wokal i elektroniczne impresje z nutą jazzu przerywane czasami dźwiękowymi zgrzytami i trzaskami to idealne tło dla dobrej lektury albo leżakowania w wannie. Tańczyć przy "Out of the wall" raczej trudno, chyba że ktoś chce naśladować wijącego się otumanionego węża. Sinusoidal dostrzegł już sam Tricky - zaprosił ich do współpracy - czas na polskich fanów triphopowych dźwięków.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2011/200/i02.2011.200.196.027a.004.jpg@RY2@

. Najlepszy - obok "Restrepo" - dokument poświęcony wojnie w Afganistanie. Historia duńskiej jednostki stacjonującej w bazie wojskowej Armadillo. Duńczycy traktują początkowo operację jak życiową przygodę, ale ich wyobrażenia szybko muszą zderzyć się z rzeczywistością, gdzie śmierć i terror są codziennością. Mnożą się wątpliwości, załamuje morale, tym bardziej że żaden z żołnierzy nie potrafi odpowiedzieć na pytanie zadane przez Afgańczyków: "Dlaczego to robicie?". Mocne, szczere kino, więcej niż prosty pacyfistyczny manifest.

Jakub Demiańczuk

@RY1@i02/2011/200/i02.2011.200.196.027a.005.jpg@RY2@

Adaptacja powieści Zygmunta Miłoszewskiego. Gdy podczas sesji terapeutycznej zostaje zamordowany jeden z pacjentów, śledztwo dostaje krakowska prokurator Agata Szacka (Maja Ostaszewska). Prowadzi je wspólnie z doświadczonym policjantem Sławomirem Smolarem (Marek Bukowski). Ale dochodzenie kieruje ich na zupełnie nieoczekiwane ślady: w zbrodnie zamieszani są dawni funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, dziś opływający w luksusy. Ubecy gotowi są przekupić śledczych, a gdy im się to nie uda, bez wahania spróbują ich wyeliminować. Szacka i Smolar będą się więc musieli zmierzyć z przeciwnikiem znacznie bardziej niebezpiecznym, niż im się początkowo wydawało. "Uwikłanie" jest jak na polskie - przyznaję, niezbyt wysokie - standardy całkiem udanym filmem sensacyjnym. Szkoda jedynie, że Jacek Bromski postanowił z powieści Miłoszewskiego wyciągnąć przede wszystkim wątek ubecko-IPN-owski, w książce znacznie ciekawsze są bowiem osobiste relacje i rozterki głównego bohatera. I tu ciekawostka: powieściowy prokurator Teodor Szacki stał się tu dwiema osobami. Jeśli twórcy "Uwikłania" postanowią - co nie byłoby wcale takim złym pomysłem - także zekranizować drugą część książki Miłoszewskiego (recenzujemy ją na stronie 26), mogą mieć w związku z tym niemałe problemy.

Jakub Demiańczuk

@RY1@i02/2011/200/i02.2011.200.196.027a.006.jpg@RY2@

. Jeden z najważniejszych filmów ubiegłego sezonu. Deszcz nagród (w tym cztery Oscary i siedem statuetek BAFTA), setki pochwał - na wszystkie obraz Toma Hoopera, do tej pory specjalisty od świetnych produkcji telewizyjnych, zdecydowanie zasłużył. Nie ze względu na fabułę, bo to opowieść faktycznie poruszająca, ale zbudowana ze schematów, jakie uwielbiają zwłaszcza amerykańscy krytycy. Największą siłą "Jak zostać królem" są aktorzy. Colin Firth, wcielający się w rolę króla Jerzego VI, przez całe życie zmagającego się z jąkaniem, jest wielki. Geoffrey Rush jako Lionel Logue, niespełniony aktor pracujący jako królewski logopeda - jeszcze większy, aż dziw, że wyścig o Oscara przegrał z Christianem Baleem (który, przyznaję, swoją rolą w "Fighterze" także na pochwały zasłużył). Ale i reszta obsady filmu Hoopera zasługuje na najwyższe uznanie: Helena Bonham Carter jako królowa Elżbieta, Guy Pearce jako Edward VIII, który ustąpił z brytyjskiego tronu w imię miłości, Timothy Spall jako Winston Churchill. Bez nich "Jak zostać królem" byłoby jedynie rzetelnie opowiedzianym fragmentem angielskiej historii. Dzięki aktorom jest doskonale wyważonym dramatem, w którym ważniejsi od przełomowych wydarzeń są ludzie, ich namiętności, słabości, przyjaźń i siła.

Jakub Demiańczuk

@RY1@i02/2011/200/i02.2011.200.196.027a.007.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.