Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Od animacji po dokumenty

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Niełatwo wybrać spośród kilkuset prezentowanych na festiwalu filmów kilka takich, które zobaczyć trzeba koniecznie. Łatwo przeoczyć fascynujące debiuty, czasem można się rozczarować nowymi dziełami mistrzów. Jednak rozczarowaniem z pewnością nie będzie "Róża"Wojciecha Smarzowskiego, w niezrozumiały sposób pominięta przez jurorów tegorocznego festiwalu w Gdyni (docenili jedynie główną rolę Marcina Dorocińskiego). Rozgrywająca się w tużpowojennej rzeczywistości opowieść o miłości, zemście i zdradzie to kino najwyższych lotów, zaś Smarzowski już nie jest nadzieją polskiego kina, ale jednym z jego filarów.

Warto także zwrócić uwagę na dwie pełnometrażowe europejskie animacje: "Aloisa Nebela" (reżyseria: Tomaš Lunak), adaptację znanego także w Polsce komiksu Jaroslava Rudiša i Jaromíra 99, oraz na "Kota w Paryżu" (na zdjęciu, reżyseria: Alain Gagnol i Jean-Loup Felicioli), którego tytułowy bohater jest nie tylko domowym futrzakiem, lecz także wykwalifikowanym złodziejem. Wielbiciele kina rosyjskiego powinni wybrać się na nowy film Aleksieja Bałabanowa "Palacz" - akcja toczy się w latach 90. ubiegłego wieku, w czasie gwałtownych zmian politycznych w Rosji. To kino równie mocne co głośny "Ładunek 200".

Dla wielbicieli brytyjskiego kina społecznego obowiązkowy będzie natomiast "Tyranozaur", reżyserski debiut znakomitego aktora Paddyego Considinea, znanego m.in. z filmów Shanea Meadowsa. Historia alkoholika, który postanawia zmienić swoje życie pod wpływem kobiety pracującej dla organizacji charytatywnej, podbiła już festiwal Sundance, a sukces zapewnili jej m.in. fantastyczni aktorzy: Peter Mullen, Olivia Colman i Eddie Marsan.

Zupełnie inną rozrywkę zaproponuje Takashi Miike, słynący z kontrowersji reżyser nihilistycznych, krwawych filmów, takich jak "Dead or Alive" czy "Ichi the Killer". Tym razem wziął się za bary z klasyką japońskiego kina - naWarszawskim Festiwalu Filmowym będzie można zobaczyć wyreżyserowany przez niego trójwymiarowy remake legendarnego "Harakiri" Masaki Kobayashiego.

I aby uspokoić skołatane krwawą opowieścią nerwy, warto wybrać się na dokument "Michel Petrucciani", portret legendarnego francuskiego pianisty jazzowego. Ciekawy nie tylko ze względu na bohatera - dokument jest nowym filmem Michaela Radforda, przed laty nominowanego do Oscara za reżyserię dramatu "Il postino".

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.024b.001.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.