Ostro i bezczelnie
Zestawienie dziecięcej animacji i wrednego poczucia humoru to nie-nowy pomysł, ale "Ricky Gervais Show" przebija nawet głośny "South Park"
Formalnie show wydaje się pozbawiony fajerwerków - ot, trzech zanimowanych w stylu kreskówek Hanna-Barbera gości: Ricky Gervais, jego wieloletni partner w komedii Stephen Merchant i ich przyjaciel producent radiowy Karl Pilkington, siedzi przed mikrofonami i gada, co im ślina na język przyniesie. Jednak osobowości uczestników tych pogaduszek przy kawie, którzy mają na koncie stworzenie tak boleśnie śmiesznych rzeczy jak seriale "Biuro" i "Statyści", gwarantuje, że nie będziemy się nudzić. Seks, przemoc i najbardziej absurdalne grepsy w rodzaju opowieści o tym, że ludzie powinni umierać w wieku 70 lat, zaś z ich trzewi powinno się wykluwać niemowlę, to esencja tego programu. Autorem dziwacznych idei jest zazwyczaj Pilkington, któremu przypadła rola chłopca do bicia - Gervais przedstawia go jako "okrągłogłowego bufona" i czule odnosi się do wieloletniej znajomości, mówiąc: "Widziałem, jak rósł i dojrzewał z idioty w kompletnego imbecyla".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.