Pożyteczna pasja
Niedźwiedzie, żółwie wodne, wielbłądy - oto mieszkańcy farmy, których życie ilustruje serial "Na bagnach Florydy"
Spotkania z dwustukilogramowym lwem, blisko dwumetrowym pytonem czy pozornie sympatycznym żbikiem to dla braci Robbiego i Stephena Keszeyów chleb powszedni. Mężczyźni prowadzą bowiem jedną z najdziwniejszych i najbardziej ryzykownych firm rodzinnych w Stanach Zjednoczonych. Na swojej farmie zajmują się hodowlą dzikich i niebezpiecznych zwierząt, które żyją na południowym wschodzie USA. Dzięki serialowi mamy okazję podejrzeć ich codzienne zmagania.
Starszy z braci Robbie jest zoologiem, gatunki egzotycznych zwierząt ma w małym palcu. Na kilometr potrafi rozpoznać wiek i płeć gada lub ssaka. - Nasza farma i codzienna opieka nad zwierzętami to moja pasja. Mam nadzieję, że widać to w programie. Nie zajmuję się tym, aby być w telewizji. Robiłem to, zanim zaczęliśmy nagrywać serial, i jest to coś, co chcę robić do końca swojego życia. Jeśli kiedykolwiek coś miałoby mi się stać, jeśli miałbym zostać zabity przez któreś z tych zwierząt, to chcę, aby wszyscy wiedzieli, że zginąłem, robiąc to, co kocham, będąc przy tym szczęśliwy - mówi z dumą. Młodszy Stephen to jego przeciwieństwo. Jeszcze kilka miesięcy temu jego świat obracał się wokół kolorowych drinków, które jako barman w nowojorskim klubie serwował uśmiechającym się dziewczętom. Kiedy zaczął prowadzić z bratem rodzinną firmę, jego życie zmieniło się o 180 stopni.
W pierwszym odcinku serialu Keszeyowie muszą wyjąć jaja złożone przez samicę aligatora, by ochronić je przed zimnem i innymi zwierzętami. To nie jest łatwe, bo trzystukilogramowe zwierzę krąży w pobliżu gniazda, aby chronić je przez okres wylęgania, który trwa przeciętnie 65 dni. Po żmudnych i niebezpiecznych podchodach braciom udaje się jednak odzyskać jaja, które trafiają do specjalnych szuflad, gdzie pozostaną aż do okresu wylęgu. Glades Herp Farm to nie tylko bowiem największy na Florydzie rezerwat, ale też farma hodowlana i sklep z egzotycznymi zwierzętami. Dzięki działalności Keszeyów wiele gatunków ma szansę przetrwać, a my mamy szanse je poznać.
@RY1@i02/2011/165/i02.2011.165.196.005a.001.jpg@RY2@
Agnieszka Michalak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu