Muzyka, wystawy, filmy
Zbyt wielcy, by upaść. Olivier Ressler na przykładzie dwóch krajów, w których niedawno zmienił się system - Wenezueli i Armenii - pokazuje świeży socjalizm i kapitalizm.
Na ekspozycji zobaczyć można dwie prace wideo. Pierwsza została nakręcona w Erywaniu, na targowisku zwanym "Bangladesz". Spora część sprzedawców z "Bangladeszu" w poprzednim, lepszym życiu pracowała właśnie w tych fabrykach. Dziś pracują na bazarze, a praca nie zapewnia im wcale godziwych warunków życia. Drugi film opowiada o wenezuelskiej drodze ku socjalizmowi. W film "Gmina w budowie", powstały przy współpracy Daria Azzeliniego, wpisana jest jednak niemożność całkowitej realizacji utopijnych planów. Skostniała biurokracja uniemożliwia prawdziwą rewolucję. Ważnym wstępem do filmów jest napis "Too big to fail", który widnieje na ścianie galerii. Hasło to wycięte jest z czarnobiałego zdjęcia przedstawiającego idących ludzi. Można je traktować jako ironiczny komentarz do systemów politycznych za dużych i zbyt skostniałych, by upaść.
Wystawę Resslera najcelniej podsumowuje jej tytuł. Artysta zadaje pytanie, ale nie udziela na nie żadnej odpowiedzi.
Martyna Nowicka
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.027a.001.jpg@RY2@
Spotkania przy jazzie. Łatwiej napisać, czego Grażyna Auguścik nie próbowała, niż z czym się mierzyła. Standardy Billie Holiday, ludowe tematy, elementy latynoskie i klezmerskie, zabawa głosem w stylu Dudziak, kolaboracja z dźwiękami Chopina. Auguścik na płycie "Personal Selection" pokazuje pełen przekrój swoich możliwości. Dwupłytowy zbiór z 22 utworami wybranymi przez wokalistkę zbiera duety Auguścik z innymi artystami. Wśród nich Bogdan Hołownia, Patricia Barber, Michał Urbaniak, Urszula Dudziak, John McLean i Andrzej Jagodziński.
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.027a.002.jpg@RY2@
Po drugiej stronie lustra. "Alternative Pop Opera" - tak brzmi podtytuł drugiej płyty Camero Cat "Mad Tea Party". To dobre określenie, bo kabaretowe granie zespołu byłoby idealnym soundtrackiem do alternatywnej wyprawy Alicji do Krainy Czarów. Miks rockowej gitary, klawiszy, dęciaków, smyczków i akordeonu przypomina momentami dokonania Toma Waitsa, innym razem Primusa albo cygańskich trubadurów na haju. Parateatralna historia przygód kota Camero to znakomite uzupełnienie muzycznych wariacji Czesława Mozila i Kapeli ze Wsi Warszawa.
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.027a.003.jpg@RY2@
25 świeczek. Przyznam bez ogródek, że nie przepadam za zespołem Hunter. Wydana na CD i DVD płyta to jednak pozycja obowiązkowa dla fanów kapeli. Zawartość imponuje ilością archiwaliów. Obok trzygodzinnego materiału koncertowego z warszawskiej Stodoły i wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych są tu takie rodzynki, jak amatorskie demo kapeli z 1990 roku albo fragment koncertu w LO w Szczytnie z 1983. Na wydawnictwie znalazły się również wideoklipy oraz dokument "XXV lat wcześniej" o początkach kapeli. Solidne ciacho dla wyznawców metalowców ze Szczytna.
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.027a.004.jpg@RY2@
Królikarnia po nowemu. Instalacja i malowidła skandalisty Maurycego Gomulickiego, plansze modowych żurnali, sanie w kształcie muszli oraz jedwabna suknia obok dworskich portretów i rokokowego malarstwa. Tak warszawska Królikarnia, oddział Muzeum Narodowego, próbuje osłodzić miłośnikom sztuki modernizację siedziby głównej swojej macierzystej placówki. Na czas remontu gmach przy Al. Jerozolimskich zamknął podwoje przed publicznością. Na razie Królikarnia będzie kontynuować działalność wystawienniczą. W klasycystycznym pałacyku na Mokotowie oglądać możemy wystawę "Damy z pieskiem i małpką". Kuratorka Agnieszka Tarasiuk z wyczuciem połączyła dzieła XVIII-wiecznych mistrzów z pracami młodych artystów, którzy reinterpretują styl Jeana Fragonarda, Francois’a Bouchera i Antoine’a Watteau. Rokoko inspiruje - świadczą o tym pokazywane w Królikarni prace Alfreda Aberdama, Piotra Kurki, Jana Mioduszewskiego oraz Igora Omuleckiego. I wcale nie było wyłącznie sztuką beztroski i dworskiej zabawy, o czym przypominają eksponowane obok starych obrazów zniszczone rokokowe meble. Pod arystokratycznym pudrem tamta epoka skrywała dramaty i wrzenie, które wkrótce miało zmienić świat.
Małgorzata Toruńska
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.027a.005.jpg@RY2@
Antypody Hollywoodu. Nowe Horyzonty wyznaczają w Polsce pułap myślenia o kinie arthouse’owym. Inna sprawa, że to obraz niepełny. Filmy z boksu "Nowe Horyzonty 2010" nie są w żadnym stopniu progresywne. Siedem zaprezentowanych w tomie DVD tytułów obficie czerpie nie tylko z doświadczeń "nowej fali" czy kina galeryjnego, lecz także z dokonań duńskiej DOGMY. Najlepszym filmem w zestawie jest ponura "Mama" - debiut małżeństwa Jeleny i Nikołaja Renardów. Pozbawiona słów wiwisekcja współuzależniania matki od syna. Czystość rosyjskiego filmu szlachetnie odbija się na tle większości pozostałych pozycji. "Łagodny potwór - projekt Frankenstein" Kornéla Mundruczó to artystowskie klisze na temat relacji twórcy do dzieła. Nie do końca przekonuje również dokument o tokijskiej scenie "noise" - "I tak nie zależy nam na muzyce". Z kolei zwycięzca ubiegłorocznego festiwalu "Zwyczajna historia" Anochi Suwichakornponga to zwyczajna hochsztaplerka. Lepiej prezentuje się ascetyczny film "Le Quattro Volte" Michelangelo Frammartino, a także "Wkraczając w pustkę", nierówny, ale wart obejrzenia nowy obraz Gaspara Noé. Udany jest również dramat "Hadewijch" Bruno Dumonta. Filmy pokazywane na Nowych Horyzontach są antypodami kina mainstreamu. Warto oglądać je jako antyhollwyoodzką odtrutkę. Ale cudów bym się nie spodziewał.
Łukasz Maciejewski
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.027a.006.jpg@RY2@
Kolczasta rozrywka. Pełnometrażowa ekranizacja kultowego komiksu o przygodach Jeża Jerzego może nie podbije serc skinheadów i babć w moherowych beretach (dlaczego, tego dowiecie się z filmu), ale na opanowanym przez "Ciacha" polskim rynku komediowym jest powiewem świeżości. Twórcy filmu zgrabnie połączyli komiksowy pierwowzór z wątkami szpiegowskimi i sensacyjnymi, tworząc udaną kpinę z szarej rzeczywistości, świata celebrytów i skorumpowanych polityków. A wszystko ze świetną muzyką Budynia z grupy Pogodno.
WP
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.027a.007.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu