Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Wina jest śliska

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Ludzie nie popadają w konflikt z prawem, dlatego że są źli. Byłoby zbyt prosto - twierdzi Ferdinand von Schirach, autor zbioru "Przestępstwo"

Zbrodniarzem może być nawet piątkowy student uniwersytetu Stanford - wystarczy zamknąć go w piwnicy i dać mu do ręki policyjną pałkę. Amerykańscy psychologowie odkryli to już dawno. Jeśli jednak dotąd tkwiliśmy w wygodnym przeświadczeniu, że przestępca to odrębny gatunek podczłowieka, z którym niewiele możemy mieć wspólnego, Ferdinand von Schirach, ceniony adwokat i specjalista od prawa karnego, wyprowadzi nas z błędu. "Opowiadam o zabójcach, dilerach narkotyków, prostytutkach i sprawach napadów na bank. Każde z nich ma swoją historię i nie bardzo różni się od nas samych. Przez całe życie tańczymy na cienkim lodzie, pod nim jest zimno i szybko się umiera. Pod niektórymi lód pęka i zaczynają tonąć. Ten moment mnie właśnie ciekawi" - pisze we wstępie do "Przestępstwa".

Jego książka w Niemczech okazała się bestsellerem i kasowym sukcesem, rozchodząc się w nakładzie pięciuset tysięcy egzemplarzy. A przecież von Schirach nie należy do autorów goniących za tanią sensacją. Przygląda się przestępstwu z perspektywy innej niż ta, którą znamy z hollywoodzkich kryminałów i trzymających w napięciu dramatów sądowych. Nie upiększa, nie ubarwia, bierze przestępstwo pod lupę i poddaje gruntownym oględzinom. Wniosek? Pada już we wstępie: "Rzeczy na ogół nie są proste, a wina jest śliska". Ludzie nie popadają w konflikt z prawem, dlatego że są źli. Byłoby zbyt prosto. Częściej ku przestępstwu wiedzie ich nieszczęśliwy ciąg zdarzeń, strach, głupia pomyłka, zadawniona rana z przeszłości.

Choćby Friedhelm Fähner, bohater pierwszego z opowiadań w zbiorku. Szanowany lekarz i przykładny mąż, w wieku siedemdziesięciu lat pewnego dnia niespodziewanie rozłupuje żonie głowę siekierą. Dlaczego? Gdy prześledzimy historię jego małżeństwa, dojdziemy do wniosku, że sterroryzowanemu mężczyźnie po latach zwyczajnie puściły nerwy. Ba, całym sercem jesteśmy po jego stronie. Ale czy nie wystarczyło się rozwieść? Wystarczyłoby, gdyby nie pewien drobiazg z przeszłości, okazujący się kluczem do sprawy Fähnera. Historii Theresy, kiedyś obiecującej wiolonczelistki, skazanej za zabójstwo brata, nie zrozumiemy, nie znając specyficznej relacji rodzeństwa z despotycznym ojcem. Pokrętne zeznania Libańczyka Karima na sali sądowej wydadzą się bezładnym bełkotem, jeśli nie odkryjemy niecodziennej tajemnicy chłopaka. Chcąc znaleźć odpowiedź na pytanie, czy młody Philipp zamordował swoją przyjaciółkę Sabinę, musimy przyjąć dziwaczny sposób rozumowania schizofrenika.

Von Schirach pozostaje adwokatem nie tylko na sali sądowej, ale i przed czytelnikiem. Nie ocenia, raczej pozwala nam zrozumieć rozterki, jakie towarzyszyły mu przy każdej ze spraw. Dystans, z jakim opowiada autor "Przestępstwa", jest jednak zarazem zaletą i wadą książki. Eleganckie opowiadania von Schiracha niekiedy wydają się przesadnie uładzone, a sympatia autora wobec bohaterów narzuca się czasem zbyt widocznie. Chwilami brakuje tu upragnionego dreszczyka, suspensu, nieoczekiwanego zwrotu akcji. A może po prostu naoglądałam się zbyt wielu hollywoodzkich kryminałów?

@RY1@i02/2011/151/i02.2011.151.196.026a.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/151/i02.2011.151.196.026a.002.jpg@RY2@

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.