Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Archeolog fotografii

1 lipca 2018

Zdjęcia dziecięcych czytanek, świetlne odbitki ryby i widelca, kserowane dokumenty. To nie żart, lecz próba opisania rzeczywistości w jej najdrobniejszych przejawach. Świetna wystawa Jerzego Lewczyńskiego w gliwickiej Czytelni Sztuki

Aż trudno uwierzyć, że to pierwsza indywidualna ekspozycja Jerzego Lewczyńskiego w mieście, w którym artysta spędził prawie całe swoje życie. Kurator Wojciech Nowicki nie poszedł jednak na łatwiznę i nie urządził chronologicznego przeglądu prac słynnego fotografika i animatora tej dziedziny sztuki - wystawa w Gliwicach nie jest standardową retrospektywą. To próba sprawdzenia, czy twórczość Lewczyńskiego można oczyścić z tego, co naddaje jej sam twórca, czy jego zdjęcia bronią się bez obudowania opowieścią artysty - dlatego towarzyszą im tylko krótkie podpisy, a narrację widz musi stworzyć sobie sam.

To także próba rekonstrukcji ciągłości zainteresowań Jerzego Lewczyńskiego (rocznik 1924) na podstawie czysto wizualnej strony prac. To zestawienie ujawnia kilka wątków przewijających się w twórczości artysty od jego debiutu pod koniec lat 50. Jednym z najważniejszych jest obsesja fotografowania tekstu - czy to szeregu niezrozumiałych liczb, czy dziecięcym pismem wykaligrafowanych czytanek. Innym tropem są estetyzujące eksperymenty z martwą naturą w stylu rayographów Man Raya - artysta kładł przedmioty na materiale światłoczułym i oświetlał, dzięki czemu odbijały się one na powierzchni. Zwraca uwagę piękne studium ryby i widelca w tym stylu - fotogram "Bez tytułu" z 1960 roku.

Specjalne miejsce zajmują zdjęcia powstałe na podstawie fotografii znalezionych i zapożyczonych przez artystę, takie jak "251. Syphilis rupiformis. Nékám", przefotografowany z atlasu medycznego, czy "Portret NN" - wizerunek młodej kobiety, najprawdopodobniej mieszkanki Gliwic. Te prace należą do niezwykle istotnego dla artysty nurtu archeologii fotografii, związanego z badaniem wpływu fotograficznej przeszłości na teraźniejszość.

Osobny rozdział stanowi sala, na środku której umieszczono słup ogłoszeniowy oblepiony napisami. To nie są zwykłe plakaty i ogłoszenia, lecz cytaty ze zdjęć artysty - Nowicki dokonał ich kompilacji, przywrócił przedstawionym na fotografiach ogłoszeniom pierwotną funkcję. Zdecydował się zbieracką pasję Lewczyńskiego pokazać w masie, nie oprawiając poszczególnych zdjęć w ramy, zagrał nimi w przestrzeni muzeum.

Gliwicki artysta jest bowiem kolekcjonerem, ale zbiera nie tylko fotografie, lecz także dokumentuje na kliszach napisy, liczby, wizerunki przypadkowo spotkanych ludzi. Niektóre z nich stały się punktem wyjścia oryginalnych prac artysty - Jerzy Lewczyński poddaje je daleko idącej obróbce, przetwarza obraz i zmienia jego pierwotną wymowę jak w "Kompozycji" (1958).

Jeszcze bardzie utopijną próbą zapisu rzeczywistości są prace z ostatniego okresu, powstałe bez użycia aparatu fotograficznego, odbite na ksero reprodukcje rozmaitych druków i dokumentów. Wbrew pozorom nie jest to wyraz utraty wiary w akt fotografowania, który się przecież zdewaluował - wszak dziś każdy, kto ma telefon komórkowy, może uzurpować sobie prawo do bycia artystą. Wręcz przeciwnie, to manifestacja coraz bardziej nieograniczonych możliwości fotografii jako medium współczesnego świata. Gliwicka wystawa to fascynująca intelektualna podróż w imaginarium Jerzego Lewczyńskiego.

Ciekawa jest też przestrzeń, w której została zaaranżowana. Czytelnia Sztuki mieści się w zabytkowej willi z końca XIX wieku, która zachowała oryginalny wystrój wnętrz z czasów, gdy należała do miejscowego przemysłowca Oscara Caro. Od dekady neorenesansowa rezydencja jest siedzibą Muzeum w Gliwicach - na początku ubiegłego roku dyrektor muzeum Grzegorz Krawczyk postanowił stworzyć Czytelnię. Na jej potrzeby wygospodarowano specjalną przestrzeń, w której prezentowana jest sztuka współczesna, odbywają się wystawy i spotkania z artystami. Czytelnia Sztuki koncentruje się na promocji młodych twórców i próbach nowej reinterpretacji prac klasyków.

Okazuje się, że także w małych ośrodkach można to robić w sposób twórczy.

@RY1@i02/2011/117/i02.2011.117.196.0038.001.jpg@RY2@

FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Martyna Nowicka

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.