Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Liczby bestii

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Niespełna rok po premierze najnowszego studyjnego krążka "The Final Frontier" Iron Maiden wypuszcza kolejną kompilację swoich hitów. Tym razem to najlepsze kawałki z lat 1990 - 2010. "From Fear to Eternity" dowodzi, że brytyjska grupa dobrze się okopała na pozycji heavymetalowych weteranów i że podtrzymywanie statusu legendy interesuje ją bardziej niż praca nad nowymi numerami.

Ostatnie dwie dekady pokazują dobitnie, jak zmieniły się priorytety Brucea Dickinsona i jego kolegów. W tym czasie Iron Maiden wydał osiem płyt studyjnych, ale aż trzynaście krążków kompilacyjnych: pięć składanek z hitami i osiem albumów koncertowych (nie licząc DVD). Zresztą z całej trójki rockowych weteranów, którzy wystąpią na Sonisphere - oprócz Iron Maiden to Killing Joke i Motorhead - to właśnie zespół Dickinsona miał w ciągu ostatnich dwudziestu lat najmniej do powiedzenia pod względem muzycznym. A jednak to on wciąż jest gigantyczną gwiazdą, która wypełnia stadiony po brzegi. Iron Maiden solidnie zapracował na swoją sławę w latach 80., będąc najjaśniejszym punktem nurtu nazywanego New Wave of British Heavy Metal. I do dziś skutecznie to pielęgnuje, nagrywając płyty solidne, ale niezaskakujące.

"From Fear to Eternity" na dwóch krążkach zbiera to, co najlepsze z ostatnich dwóch dekad działalności Iron Maiden. Od motorycznych, rockandrollowych numerów w rodzaju "Holy Smoke", po bombastyczne, długaśne utwory, jak "Paschendale". Oczywiście znalazło się też miejsce dla trzech numerów z płyt, na których wokalistą Iron Maiden był Blaze Bayley - na wszelki wypadek są to jednak wersje koncertowe, zaśpiewane już przez Dickinsona.

Pytanie tylko, komu potrzebna jest kolejna kompilacja hitów Iron Maiden? Paradoksalnie nie fanom zespołu, którzy przecież i tak mają te utwory na innych płytach. Jednak o ile trudno mi sobie wyobrazić płytotekę wielbiciela metalu - czy w ogóle rocka - bez klasycznych albumów Ironów nagranych w latach 80. (zwłaszcza "Killers" czy "The Number of the Beast"), o tyle wszystko, co zespół nagrał po 1990 roku, można było bez większego żalu pominąć. "From Fear to Eternity" przyda się przede wszystkim słuchaczom, którzy chcą bezboleśnie wypełnić tę lukę w płytotece.

@RY1@i02/2011/112/i02.2011.112.196.032b.001.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.