Nowości DVD
To film dla fanów azjatyckiego kina, thrillerów i tych, którzy nie boją się obrzydliwości na ekranie. Josh Hartnett gra w "Przychodzę z deszczem" byłego glinę z Los Angeles, a teraz prywatnego detektywa, który w Hongkongu szuka zaginionego syna chińskiego miliardera. Szybko okazuje się, że będzie musiał się zmierzyć z tutejszą mafią. Dodatkowo prześladuje go sprawa seryjnego mordercy (Elias Koteas), z powodu której porzucił służbę w policji. Sama akcja filmu szybko schodzi jednak na drugi plan. W filmie Anh Hung Trana króluje bowiem obraz. Brudny, drastyczny i przerażający jak z barokowego thrillera. Pojedyncze kadry mogłyby być dziełami malarza szaleńca. Wciągają i odrzucają jednocześnie. Sztuką jest obejrzeć ten film do końca. Pomagają w tym muzyka zespołu Radiohead i dobre role azjatyckich aktorów. Ładne kadry i dźwięki to jednak za mało, żeby nazwać ten film dobrym. Brakuje wciągającej historii.
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.030b.001.jpg@RY2@
W Amsterdamie na początku lat 80. ubiegłego wieku powszechnie uważano, że AIDS to tajemnicza zapaść, którą nazywało się rakiem gejów albo wirusem z Haiti. Niedługo później Rock Hudson publicznie wyznaje, że ma AIDS.
W filmie Jeana-Claude’a Schlima osiemnastoletni Frank ucieka z domu, z Luksemburga. Celem jest Amsterdam, który wyobraża sobie jako centrum wolności. Kiedy pewnej nocy zostaje sam, trafia do gejowskiego klubu Dom Chłopców. Dostaje dach nad głową w zamian za pracę. Jest barmanem, tancerzem, uczestniczy w orgiach. Zakochuje się w koledze, z którym dzieli pokój.
W pierwszej części ta historia jest zbiorem barwnych obrazków z nocnego życia. W drugiej opowiedzianą z dużą wrażliwością kroniką umierania na AIDS chłopaka Franka. W głównej roli charyzmatyczny, młodzieńczy Layke Anderson.
Marta Strzelecka
@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.030b.002.jpg@RY2@
"Bóg wierzy w ludzi. Wszystkim pomaga, wszystkich kocha. Nawet złych ludzi. Nie tylko Rosjan, nawet Czeczeńców kocha. A najbardziej to kocha dzieci" - mówi jeden z bohaterów filmu. Trudno w to jednak uwierzyć. Wstrząsający dokument "Dzieci z Leningradzkiego" to zapis codzienności rosyjskich bezprizornych - bezdomnych dzieci żyjących na dworcach kolejowych i stacjach metra. To rozdzierająca kronika żebraniny, ucieczki przed milicjantami i pedofilami przeplatanych chwilami z pozoru beztroskiej zabawy. A wszystko to sfilmowane w tempie teledysku. Choć "Dzieci..." powstały już blisko dekadę temu, do dziś praktycznie nic się nie zmieniło. Według oficjalnych statystyk w Rosji mogą być nawet 4 miliony bezdomnych kilku- i kilkunastolatków. Bohaterów dokumentu dawno już zastąpiła zapewne nowa generacja bezdomnych, a oni sami... Aż strach pomyśleć.
Mariusz Janik
@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.030b.003.jpg@RY2@
Stacja Showtime sporo ryzykowała, decydując się na realizację serialu, którego głównym bohaterem - i to w dodatku pozytywnym - był seryjny morderca. Ryzyko się jednak opłaciło, widzowie pokochali Dextera Morgana, który brutalnie eliminuje innych zbrodniarzy, jednocześnie pracuje jako analityk w policji w Miami, a na dodatek ma kochającą rodzinę. W trzecim sezonie Dexter znajdzie sojusznika - prokuratora generalnego Miguela Prado, który dojdzie do wniosku, że tylko ludzie tacy jak Morgan są w stanie zapewnić miastu bezpieczeństwo. Dla Dextera jednak owa niechciana przyjaźń szybko stanie się ciężarem, tym bardziej że to on jest odpowiedzialny za śmierć brata Miguela. O sukcesie serialu przesądziło wiele czynników: świetne scenariusze, doskonałe zdjęcia i muzyka, umiejętnie stopniowane napięcie, ale przede wszystkim genialna kreacja Michaela C. Halla. To choćby dla niego warto spędzić dwanaście godzin przed telewizorem.
Jakub Demiańczuk
@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.030b.004.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu