Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Ukochany morderca

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Jack Unterweger był przestępcą tak perfidnym, że nawet gdyby okazał się wytworem pisarskiej wyobraźni, czytelnicy mogliby go uznać za postać przerysowaną

Chcecie być jak John Malkovich? Przeczytajcie tę książkę. Nakreślona przez Johna Leakea sylwetka austriackiego seryjnego mordercy Jacka Unterwegera zafascynowała wybitnego aktora. "Pisarza, który nienawidził kobiet" Malkovich nazwał "niezwykłym spojrzeniem w umysł mordercy", a sam, zainspirowany fabularyzowanym dokumentem, wcielił się w postać Unterwegera w spektaklu "The Infernal Comedy" (w czerwcu sztuka będzie do obejrzenia w Warszawie i w Łodzi).

Bez wątpienia niegdysiejszy odtwórca wicehrabiego de Valmont z "Niebezpiecznych związków" i Gilberta Osmonda z "Portretu damy" do roli genialnego psychopaty zdaje się pasować jak ulał. Kto wie, czy w tym wcieleniu Malkovich nie jest wręcz bardziej wiarygodny od samego Unterwegera. Kiedy spojrzymy na fotografie jednego z najsłynniejszych przestępców ostatniej dekady, zobaczymy całkiem sympatycznego faceta o łagodnych rysach. Trudno uwierzyć, że ów niepozorny człowieczek, mający w twarzy coś z chłopca, był w stanie dokonać kilkunastu brutalnych morderstw z zimną krwią. Na tę twarz przez lata nabierali się policjanci, dziennikarze i czytelnicy. Przede wszystkim zaś nabierały się dziesiątki zakochanych w Jacku kobiet.

Morderca doskonały, genialny psychopata, zwyrodnialec o niebezpiecznie wysokim IQ - to postać, która w masowej wyobraźni budzi w równym stopniu lęk, co nieposkromioną fascynację. Kuba Rozpruwacz w wiktoriańskiej Anglii był nie tylko sprawcą zbiorowej histerii, lecz także celebrytą, osobliwym superbohaterem, którego postać obrosła legendą. W "Milczeniu owiec" najbardziej przerażają nie potworności, jakich dopuszcza się główny bohater, ale wstydliwy pociąg, który czujemy do Hannibala Lectera. Lecter uwodzi nie tylko Clarice Starling - uwodzi też nas, widzów, i osiąga swój cel bez pudła.

Uwodzicielem był też Jack Unterweger - przestępca tak perfidny, że gdyby był wytworem pisarskiej wyobraźni, czytelnicy mogliby go uznać za postać przerysowaną. Sprawca jedenastu przerażających morderstw dokonanych na prostytutkach przez lata grał policji na nosie, nie tylko pozostając na wolności, lecz także obracając się wśród literackiej śmietanki, pojawiając się na wieczorach autorskich i udzielając wywiadów w telewizji. Czy był utalentowanym pisarzem? Z pewnością wytrawnym manipulatorem, który potrafił zatrzeć granicę pomiędzy sobą a wykreowaną przez siebie postacią literacką. Bestsellerowy "Czyściec", napisany przez Austriaka podczas odsiadki za zabójstwo młodej Niemki (dopuścił się go jako dwudziestoparolatek), okazał się swoistą linią obrony pisarza mordercy. Jack potrafił zjednywać sobie ludzi. Autobiograficzna powieść, w której autor narrator dokonywał spowiedzi i tłumaczył popełnioną zbrodnię przeżytą w dzieciństwie traumą, poczuciem odrzucenia przez matkę prostytutkę i młodością spędzoną w skrajnej nędzy pod opieką dziadka alkoholika, zyskała mu wielu popleczników. Jack miał być dowodem udanej resocjalizacji, a środowiska artystów, dziennikarzy i polityków rozpoczęły kampanię na rzecz warunkowego zwolnienia Unterwegera z więzienia za nienaganne sprawowanie. Nikt nie spodziewał się, że moment wyjścia więźnia na wolność będzie początkiem serii straszliwych zabójstw.

John Leake podąża śladem Jacka trop za tropem. Przedziera się przez tysiące zeznań, akt sądowych, prasowych artykułów. To fascynująca lektura, choć im bardziej autor próbuje zdemaskować Unterwegera, tym bardziej przestępca mu się wymyka. Nie dostaniemy odpowiedzi na pytanie "dlaczego" - dlaczego zwabiał kobiety do lasu, dlaczego gwałcił je metalowym prętem, dlaczego dusił za pomocą staników i pończoch. Skąd brała się potrzeba agresji, dzika nienawiść wobec kobiet, które wielbiły go bezgranicznie i potrafiły dla niego zrobić wszystko? Amerykański pisarz nie tłumaczy, na czym polegał magnetyczny urok Jacka, musimy więc wierzyć na słowo. Otrzymujemy tajemniczy obraz perwersyjnego psychopaty, do którego ofiary lgnęły jak ćmy do ognia.

@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.0035.001.jpg@RY2@

Jack Unterweger (pośrodku) w pierwszym dniu swojego procesu - Graz, 20 kwietnia 1994 roku

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.