Nasi mroczni pasażerowie
"Wierzę, że większość ludzi jest z natury dobra", pisze Stephen King w posłowiu do zbioru "Czarna bezgwiezdna noc". Ale bohaterów swoich opowiadań zmusza do czynienia zła
Nie ma już sensu nazywać Stephena Kinga królem horroru. Oczywiście pozostaje jednym z najwybitniejszych twórców literatury grozy w dziejach gatunku, ale patrzenie na jego dokonania wyłącznie przez pryzmat krwawych opowieści jest krzywdzące. Cztery nowele zamieszczone w "Czarnej bezgwiezdnej nocy" potwierdzają, że najbardziej przerażające jest to, co realne. Zapomnijcie o potworach czyhających w ciemnościach. Zapomnijcie o nawiedzonych hotelach. Piekło to inni, ale jeszcze częściej piekło to my sami.
***
Bohaterowie "Czarnej, bezgwiezdnej nocy" czynią zło. Najczęściej wbrew swojej woli, choć - paradoksalnie - w pełni świadomie. Odsłaniają swoje ukryte oblicza, uwalniają coś, co tytułowy bohater znakomitego serialu "Dexter" nazywa mrocznym pasażerem.
W otwierającym zbiór najdłuższym - i najlepszym - opowiadaniu "1922" Wilfred James zabija swoją żonę (a w morderstwo wciąga jeszcze ich nastoletniego syna), bo chciała sprzedać odziedziczoną po ojcu ziemię. W "Wielkim kierowcy" Tess, autorka podrzędnych, choć wielce popularnych kryminałów, mści się na swoim gwałcicielu. W "Dobrym interesie" chory na raka Dave Streeter podpisuje pakt z diabłem - w zamian za uzdrowienie ześle plagę hiobowych nieszczęść na swojego przyjaciela. Wreszcie w "Dobrym małżeństwie" Darcy Anderson dowie się, że jej ślubny jest seryjnym zabójcą, a los jego potencjalnych ofiar spoczywa wyłącznie w jej rękach.
King lubi skomplikowane, wielowątkowe, rozbudowane fabuły, ale tym razem nie kombinuje. To proste historie, mocne, gorzkie i przerażające. Nawet gdy autor pozwala sobie na odrobinę humoru czarnego jak otchłanie Hadesu. W żadnej z nich - poza "Dobrym interesem" - nie ma też elementów nadnaturalnych (fantastyczne emanacje obecne w "1922" są raczej wytworem nękanej wyrzutami sumienia wyobraźni bohatera). King postawił na brutalny, surowy realizm, po raz kolejny przekonując, że bardziej musimy się bać zła siedzącego w nas samych niż fantastycznych monstrów wyciągniętych z mitologii grozy.
***
W prozie Kinga bohaterowie nieustannie muszą dokonywać trudnych wyborów, ale rzadko popełniają zbrodnie z premedytacją, z pełną świadomością konsekwencji swoich czynów. W "Czarnej bezgwiezdnej nocy" pisarz nie tylko każe czytelnikowi polubić zabójców - lub przynajmniej czuć wobec nich litość - ale z wyrachowaniem zmusza, by przyklasnąć ich czynom. Kibicujemy bohaterom, w głębi duszy przyznając, że prowadzący podwójne życie mąż czy brutalny gwałciciel na swój los w gruncie rzeczy zasłużyli. To takie same odczucia, jakie budzi seans "Życzenia śmierci" - nie pochwalamy działań granego przez Charlesa Bronsona Paula Kerseya, ale trzymamy kciuki za powodzenie jego misji.
Przy tym King nie jest autorem populistycznym. Nie szuka taniego poklasku, woli prowokować, drażnić, zadawać niewygodne pytania. Czy można usprawiedliwiać zabójstwo? Gdzie przebiega niemal niedostrzegalna granica między zbrodnią a złem koniecznym (jeśli w ogóle istnieje coś takiego)? I jak ty byś postąpił w podobnej sytuacji?
***
Czytanie prozy Kinga przypomina obserwowanie behawiorystycznych eksperymentów Philipa Zimbardo. Obaj twierdzą, że każdy człowiek jest zdolny do czynienia zła - wszystko zależy od okoliczności.
Ale być może współczesny świat można opisać w pełni, tylko pokazując jego mroczną stronę? Z problemem zła mierzą się nieustannie najwybitniejsi: Don DeLillo, Philip Roth, Jonathan Littell, Cormac McCarthy - by wymienić tylko żyjących pisarzy amerykańskich. Stephen King już dawno znalazł się w tym gronie, nawet jeśli część krytyków nie chciałaby go tam widzieć.
Dla niego horror zawsze był najlepszym sposobem, nie tylko by porządnie nastraszyć czytelników, ale by powiedzieć im prawdę o nich samych. Zdzierając z książek Kinga gatunkową maskę, zobaczymy ich prawdziwą istotę: z większości można wyczytać ostrą społeczną krytykę, oskarżenie wobec ludzi ogarniętych konsumpcyjną gorączką, żądzą władzy, nienawiścią. W jego powieściach pojawiają się obsesyjnie te same tematy: religijny fanatyzm, bezinteresowne okrucieństwo, dysfunkcjonalne rodziny, przemoc domowa, ale wracają także bardziej osobiste fobie, jak lęk przed utratą najbliższych czy paniczna wręcz obawa przed twórczą niemocą. Niewielu współczesnych pisarzy tak dobrze poznało i opisało demony dręczące Amerykę.
***
Autor "Misery" nie stał się na szczęście tandetnym moralistą. Nie wskazuje drogi, nie ocenia, nie wartościuje. Rzadko przedstawia wydarzenia w czerni i bieli, woli wszelkie odcienie szarości. Skoro dobrzy ludzie mogą postępować źle, to i w tych najgorszych kryje się choćby odrobina człowieczeństwa. Zwyrodniały zabójca kobiet może być czułym i kochającym mężem. Notoryczny gwałciciel - bezwolnym narzędziem w rękach najbliższej rodziny. Szanowany obywatel może stać się zimnokrwistym zabójcą. I ty możesz stać się mordercą, nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy.
"Wiem, że jestem dobrym człowiekiem", kończy posłowie King. "To ciebie nie jestem pewien".
@RY1@i02/2011/097/i02.2011.097.196.0037.001.jpg@RY2@
"Długa bezgwiezdna noc" nie jest dla Stephena Kinga pierwszą próbą literatury realistycznej. Jeśli szukają państwo odskoczni od powieści grozy, warto sięgnąć po którąś z poniższych książek.
"Skazani na Shawshank" - długa nowela, zamieszczona w zbiorze "Cztery pory roku" i fantastycznie zekranizowana przez Franka Darabonta. Opowieść o niesłusznie skazanym bankierze, któremu okres odosobnienia pomaga przeżyć jedynie przyjaźń ze starym więźniem i nieustanna myśl o ucieczce.
"Misery" - historia popularnego pisarza, uwięzionego i okaleczonego przez jego największą fankę. Szarpiący nerwy thriller, genialnie sfilmowany przez Roba Reinera. Od czasu ekranizacji szalona Annie Wilkes już zawsze będzie mieć twarz Kathy Bates.
"Gra Geralda" - w czasie łóżkowych igraszek mężczyzna umiera, a kobieta zostaje przykuta do łóżka, bez cienia szansy na ratunek. Histerycznie zabawny pomysł King zmienia w psychologiczny thriller i wędrówkę po najmroczniejszych zakamarkach ludzkiego umysłu.
"Dolores Clairborne" - starsza kobieta przesłuchiwana przez policję, przyznaje się do morderstwa, które popełniła trzydzieści lat wcześniej. Jej zeznanie jest gorzkim wspomnieniem kobiety, która straciła kontrolę nad swoim życiem. W ekranizacji powieści główną rolę znowu zagrała Kathy Bates. Znów doskonale.
@RY1@i02/2011/097/i02.2011.097.196.0037.002.jpg@RY2@
Jakub Demiańczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu