Facebook według Bieńczyka
Leo Beenhakker i Chateaubriand, Mickiewicz i Humphrey Bogart, Wembley 1973 i zapach perfum Angel - mozaika, jaką tworzą szkice Marka Bieńczyka, przypomina swobodne surfowanie po różnych obszarach pamięci
Można spytać, dlaczego właściwie zbiór swoich szkiców Marek Bieńczyk nazwał "Książką twarzy", spolszczając w ten sposób Facebooka. Dlaczego tom, świetnych skądinąd, esejów miałby mieć jakikolwiek związek z szatańskim wynalazkiem Marka Zuckerberga? Czy to nie nazbyt naciągane? Czy nie przyłapujemy przypadkiem Bieńczyka na próbie poddania efektownemu liftingowi tekstów, które tak czy owak obroniłyby się same? Owszem, szkice składające się na "Książkę twarzy" można by czytać według rozmaitego klucza, Facebook jest tylko jedną z możliwości.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.