Portugalskie starcie
Finał Ligi Europejskiej na Aviva Stadium w Dublinie wygląda jak starcie Dawida z Goliatem. Z jednej strony FC Porto: 25-krotny mistrz Portugalii, zdobywca Pucharu UEFA (poprzednika LE) i Ligi Mistrzów - obu trofeów z Jose Mourinho jako trenerem. Z drugiej Sporting Braga, dla którego finał LE jest największym sukcesem w historii. Patrząc jednak wyłącznie na ten sezon, szanse obu drużyn wydają się wyrównane. Porto w samych ćwierćfinałach i półfinałach strzeliło łącznie 17 goli, wbijając hiszpańskiemu Villarreal siedem bramek.
Braga z kolei w drodze do finału wyeliminowała takie potęgi jak FC Sevilla, Arsenal Londyn i Liverpool, a wcześniej także Lecha Poznań.
Rywalizacja w LE toczy się w cieniu Ligi Mistrzów, w tym sezonie szczególnie w tle szlagierów Real Madryt - Barcelona. Jak jednak pokazały ćwierćfinały i półfinały LE mecze potrafią być dużo ciekawsze niż te w rozgrywkach LM. Drużyny nie odczuwają tak dużej presji jak w LM, łatwiej o niespodzianki. Braga jest tego najlepszym przykładem. W finale w Dublinie każdy wynik jest możliwy.
WP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu