Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kopciuszek, You Tube i książę Marc

27 czerwca 2018

Marc Minkowski usłyszał głos Julii Leżniewej po raz pierwszy w internecie. You Tube stał się dla młodziutkiej rosyjskiej śpiewaczki przepustką do świata marzeń. Ukazała się jej pierwsza solowa płyta

Pogodna, lekka, pełna wdzięku muzyka Rossiniego świetnie pasuje do jej temperamentu i głosu. Wirtuozowskie arie śpiewa bez cienia wysiłku, jakby bawiło ją pokonywanie kolejnych trudnych pasaży. Kiedy kilka lat temu słuchała bez przerwy albumu "Opera Proibita" Cecilii Bartolii, pewnie nawet nie marzyła o tym, że swój debiutancki album nagra z tym samym dyrygentem, z którym współpracuje jedna z najwybitniejszych współczesnych śpiewaczek. Marc Minkowski może w tej bajkowej historii odrywać rolę księcia, chociaż za sukcesem Julii Leżniewej stoi nie tylko zainteresowanie nią francuskiego dyrygenta, jej wielki talent i łut szczęścia, ale też solidne wykształcenie.

Od dziecka śpiewała i grała na fortepianie, ale szybko okazało się, że to właśnie głos będzie przepustką do kariery. Dziś ma w kieszeni podwójny dyplom moskiewskiego konserwatorium (w klasie fortepianu i śpiewu), nagrody z międzynarodowych konkursów wokalnych, a przede wszystkim duże estradowe doświadczenie - koncertuje od 12. roku życia. Studia kontynuowała w Cardiff, teraz uczy się w londyńskiej Guildhall School of Music and Drama. Zachwyca nie tylko recenzentów i publiczność, ale też wielkie gwiazdy świata wokalistyki - Kiri Te Kanawa oficjalnie objęła pieczę nad Julią i jako swojej protegowanej ma pomagać w dokonywaniu zawodowych wyborów.

Furtkę do świata wielkich nazwisk otworzył jej Marc Minkowski. W 2008 roku zaangażował ją jako jedną z solistek do nagrania "Wielkiej Mszy h-moll" Jana Sebastiana Bacha. Po tym sprawdzianie zaprosił do dalszej współpracy, którą było nagranie solowej płyty. Rejestrowali ją w styczniu ubiegłego roku w Warszawie z Sinfonią Varsovią i Chórem Warszawskiej Opery Kameralnej. Pod koniec kilkudniowej sesji nagraniowej odbył się koncert.

Julia Leżniewa na estradzie wyglądała jak mała dziewczynka, przebrana w dziwną kreację rodem z balu przebierańców. Ale kiedy otworzyła usta, wszystko inne przestało mieć znaczenie. Jej entuzjazm udzielił się też orkiestrze i Chórowi Warszawskiej Opery Kameralnej. Nawet po wielu miesiącach, słuchając jej płyty, można się nim zarazić.

Julia Leżniewa wciela się tu w różne role - jest zakochaną Eleną z "Dziewicy z jeziora", liryczną Desdemoną z "Otella", władczą i nieustępliwą Semiramidą i uroczym Kopciuszkiem. Jej bajka właśnie się rozpoczęła, książę wciąż zachwycony, czekają ją kolejne artystyczne wyzwania i ma- riaże. To dopiero początek.

@RY1@i02/2011/092/i02.2011.092.196.0031.001.jpg@RY2@

Agata Kwiecińska

Polskie Radio

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.