Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Stolica grzechu i rozpusty

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Po jednej tawernie na 10 mieszkańców, setki prostytutek opłacanych zagrabionym złotem, pijaństwo i bijatyki - tak wyglądało życie w Port Royal na Jamajce. Piracka stolica, zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1692 roku, wciąż budzi wiele emocji

Dzięki dokumentowi "Piraci z Karaibów: prawdziwa historia" National Geographic nie tylko dowiemy się, jak wyglądały budynki i uliczki Port Royal, lecz także poznamy obyczaje panujące wśród piratów.

"Interesowało mnie, dlaczego w mieście panuje tak wysoka śmiertelność" - pisał w XVII wieku gubernator Jamajki Thomas Modiford. "Gdy dowiedziałem się, ile tu piją, zdziwiłem się, że tu w ogóle są żywi ludzie" - relacjonował urzędnik. Port Royal to nie tylko stolica grzechu i rozpusty. Miasto uchodziło za najbogatszy i największy port Nowego Świata. To stąd wynajęci przez władze królewskie bukanierzy obok produktów z jamajskich plantacji odsyłali do Anglii skrzynie pełne złota i srebra po splądrowaniu hiszpańskich statków. To, że wraz z miastem fala tsunami pochłonęła pirackie bogactwa, pobudza wyobraźnię nie tylko filmowców z Hollywood, ale i poszukiwaczy skarbów.

Na przestrzeni ostatnich kilku dekad z morza wyciągnięto setki butelek po rumie i brandy, naczynia, tysiące fajek, grzebienie z żółwiej skorupy, srebrne monety, złote zegarki i wiele innych artykułów. - To największy archeologiczny skarbiec na zachodniej półkuli - komentował w magazynie "National Geographic" Robert Marx.

Z filmu dowiadujemy się także, że bezwzględni zabójcy, jakimi byli piraci, to w istocie demokraci. Bukanierzy wyłaniali kapitana za pomocą głosowania na długo przed tym, jak instytucja wyborów na dobre zakotwiczyła się w świecie. Kamery National Geographic docierają do wielu specjalistów i naukowców, dzięki opowiadaniom których trójwymiarowa komputerowa rekonstrukcja miasta stworzona przez naukowców nabiera życia.

@RY1@i02/2011/092/i02.2011.092.196.004b.001.jpg@RY2@

Nino Dżikija

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.