Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Bądźmy sceptykami!

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Normand Baillargeon z powodzeniem otwiera okienko w dusznym pokoju wypełnionym medialną bzdurą

Tylko pozornie żyjemy w wygodnym świecie - nasze umysły, gdyby ktoś spytał je o zdanie, byłyby zapewne innego zdania. Codziennie muszą odpierać zmasowane ataki na swoją integralność i samodzielność. Napastników jest wielu. Reklamy próbują nas zmusić do (najczęściej) zbędnych decyzji konsumenckich, to samo robią politycy, którzy w zasadzie również są wykreowanymi postaciami z reklamówek. Nasze postrzeganie rzeczywistości chcą formować rozmaici szarlatani - astrologowie, jasnowidze, domorośli medycy, kapłani rozmaitych religii. Media zarzucają nas zmanipulowaną wizją świata, która niewiele ma wspólnego z obiektywizmem, sporo zaś z propagandą. Otaczają nas nieoczywiste sondaże i doniosłe wieści o "badaniach naukowych", teorie spiskowe, łgarstwa wypowiadane z kamienną twarzą przez ludzi uchodzących za autorytety. Krótko mówiąc, żyjemy w oceanie bzdur, a każda z tych bzdur chce zwyciężyć w memetycznej wojnie i wbudować się trwale w nasz światopogląd. Przynosi to agresorom sławę, władzę i pieniądze, ogłupionym widzom zaś - wegetację w stadzie brojlerów. Trzeba się bronić. Ale jak?

Nasze systemy edukacyjne nie uczą swobody myślenia, lecz raczej służą do wtłaczania absolwentów w gotowe schematy. To właściwie nie dziwi - ostatecznie edukacja jest sposobem, jaki państwa stosują celem standaryzacji obywateli. "We Dont Need No Education" - śpiewał Roger Waters w "The Wall". To nie do końca tak - potrzebujemy edukacji, by funkcjonować na znośnym progu społecznego konformizmu. A umysłową niezależność musimy sobie, niestety, wypracować we własnym zakresie.

A zacząć można od świetnej popularyzatorskiej książki Normanda Baillargeona "Krótki kurs samoobrony intelektualnej". Kanadyjczyk w prostej formie daje tu przegląd rozmaitych manipulacji wiedzą wymierzonych we współczesnego człowieka i dostarcza równie nieskomplikowanych metod ich krytycznej oceny. Mamy tu więc trochę logiki dla początkujących, jak również wyczerpujący katalog podstępów retorycznych używanych do wpływania na ludzi - choćby przez polityków różnych opcji. Dostajemy też zjadliwy dla laika wykład z teorii prawdopodobieństwa i dobry wstęp do statystyki opisowej. Baillargeon pisze też dość zgryźliwie o słabościach korzystania z osobistych doświadczeń i obiegowych opinii. Potem zabiera się do aparatu współczesnej nauki, pokazując, na czym polega jej siła wyjaśniania, i co nauką z pewnością nie jest, choć chciałoby za nią uchodzić. Na koniec możemy skonfrontować się z technikami manipulacji medialnej i dowiedzieć się, jak krytycznie analizować przekazy płynące z gazet, telewizji i internetu.

Książka Kanadyjczyka to wstępniak - tekst zachęcający do dalszych wędrówek po świecie nauki i retoryki. W dodatku rzecz jest napisana z dużym poczuciem humoru i świadomością, że ludzie zazwyczaj boją się liczb, wzorów i wykresów. Dla polskiego czytelnika "Krótki kurs samoobrony intelektualnej" ma dodatkową wartość - nigdy chyba po 1989 roku nie byliśmy wystawieni na tak agresywną, irracjonalną wojnę propagandową jak w wyniku awantury o katastrofę lotniczą pod Smoleńskiem. Z książką Baillargeona w dłoni nieunikniony kontakt z tym narastającym absurdem będzie łatwiejszy - i to zarówno jeśli chodzi o kolejne pseudonaukowe teorie dotyczące wytwarzania mgły, jak i w kwestii przemyślnej konstrukcji politycznych sloganów, którymi jesteśmy karmieni każdego dnia. Intelektualna samodzielność to umiejętność sceptycznego spojrzenia na rzeczywistość. Bądźmy sceptykami - to chłodzi przegrzane mózgi.

@RY1@i02/2011/083/i02.2011.083.196.037a.001.jpg@RY2@

Krakowskie Przedmieście w Warszawie, 10 kwietnia 2011 roku

@RY1@i02/2011/083/i02.2011.083.196.037a.002.jpg@RY2@

Piotr Kofta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.