Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

To nie jest cygaro

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Znakomita książka Tima Pilchera to podróż przez historię komiksu erotycznego. Szkoda jedynie, że sprintem

Od rozpowszechnianych nielegalnie tijuańskich biblii poprzez pikantne historyjki publikowane na łamach "Playboya" aż po graniczące z pornografią dzieła europejskich mistrzów - "Komiks erotyczny. Historia w obrazach" odsłania (dosłownie) świat barwny i zaskakujący. Uwaga: to nie jest lektura dla pruderyjnych czytelników.

Frywolne wizerunki pin-up girls z lat 40., zestawione choćby z komiksami Guido Crepax, włoskiego adaptatora m.in. dzieł markiza de Sadea, robią dziś wrażenie kolorowych pocztówek dla grzecznych chłopców. Aż trudno uwierzyć, jak olbrzymią wagę przykładała do nich amerykańska armia. Pin-up girls, skąpo odziane i zalotnie uśmiechnięte, miały dodawać otuchy żołnierzom walczącym w Europie i na Pacyfiku. Swoje zadanie spełniły, po wojnie dały zaś impuls do rozwoju komiksu erotycznego: czy to w postaci rysunkowych żartów z magazynów dla mężczyzn, czy to pełnometrażowych opowieści, w których artyści mogli dać upust najdziwaczniejszym fantazjom.

W książce Pilchera znalazło się miejsce dla prawie wszystkich gatunków komiksowej erotyki: od niewinnych żarcików po opowieści, które mogą wywołać rumieńce na policzkach nawet najbardziej wyzwolonych odbiorców. Autor nie ogranicza się przy tym wyłącznie do tego, co dziś nazwalibyśmy komiksową erotyką (bądź pornografią). Doszukuje się źródeł gatunku w starożytnych przedstawieniach aktów miłosnych i XIX-wiecznym malarstwie, opisuje rozwój popularności pin-up girls i nose art - czyli sztuki malowania wizerunków dziewcząt na dziobach wojskowych samolotów. Zagląda za kulisy produkcji biblii tijuańskich, czyli obscenicznych historyjek rozprowadzanych na czarnym rynku. Bada biografie twórców, którzy zamienili erotyczne żarty w prawdziwą sztukę, m.in. Jacka Colea i Billa Warda. Eksploruje bogaty rynek komiksów europejskich i wyuzdane pomysły undergroundowców z Robertem Crumbem na czele.

Fascynująca to lektura, szkoda jedynie, że mocno skrótowa. Pilcher skupia się przede wszystkim na twórcach amerykańskich, po niektórych tematach ledwo przeskakuje, co wymusza na nim także przyjęta forma książki, łączącej leksykon z bogato ilustrowanym albumem. Ale "Komiks erotyczny" stanowi doskonały punkt wyjścia do dalszych poszukiwań.

Byle tylko fascynacja nie zamieniła się w obsesję, jak w przypadku amerykańskiego psychologa Frederica Werthama, autora książki "Seduction of the Innocent" (Uwiedzenie niewinnych), który m.in. doszukiwał się homoseksualnych podtekstów w komiksach o Batmanie. "Czasami cygaro to tylko cygaro" - mawiał przytaczany przez Pilchera Zygmunt Freud. Jednak w "Komiksie erotycznym" cygar jest niewiele. Autorzy większości opisanych w nim prac wcale musieli mrugać do czytelników okiem.

@RY1@i02/2011/079/i02.2011.079.196.037a.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/079/i02.2011.079.196.037a.002.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/079/i02.2011.079.196.037a.003.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.