Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nowe płyty

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Na „Digital Veil” Kalifornijczycy z The Human Abstract rozwijają swój pomysł na muzykę, osiągając przy tym mistrzostwo. Łączą ciężkie brzmienie z progresywnymi pejzażami. Deathmetalowe wokale przeplatają czysto zaśpiewanymi partiami, techniczne riffy mocno wspomagają elektroniką. Potrafią umiejętnie zrównoważyć metalową agresję i rockową poezję. Gdyby Brytyjczycy z Muse – pod czujnym okiem kolegów z takich zespołów, jak Meshuggah i The Dillinger Escape Plan – postanowili grać metal, mogliby osiągnąć podobny efekt. Ale nie brzmiałby tak doskonale. J

c240dbb6-7e6f-438f-9e89-ee94cd31c516-38920087.jpg

Sześć lat temu The Car Is On Fire ustaliła wysokie standardy grania w naszym kraju „po amerykańsku”. Teraz jej gitarzysta Jacek Szabrański jako lider projektu Nerwowe Wakacje pokazuje, jak należy pisać piosenki po polsku. Album „Polish Rock” to bez żadnego obciachu ukłon w stronę wczesnego Lady Pank i wyraz nieskrępowanej fascynacji Skaldami. Piosenki „Uciekaj stąd, mała” czy „Superman jest dead” to kawał prostego i melodyjnego młodzieżowego rocka. Jest też momentami wręcz ogniskowo, kiedy pojawiają się akustyczne gitary, ale bez popadania w banał.

Debiutancki album Mjut zaczyna się odważnie – od kilkuminutowej zabawy melancholijnymi (ale nie nudnymi) dźwiękami gitar. Później jest bardziej melodyjnie, trochę triphopowo, momentami a la Lenny Valentino – podobny do Rojka głos Patryka Kienasta. Rozmarzonym, rockowo-elektronicznym dźwiękom towarzyszą dobre teksty: „A ten prezent nazwać można substytutem dla substytuta/Duże oczy, mały nos i akcja ratowania ślimaków”. To niełatwa, oniryczna płyta, wolna jakby grali do marszu tytułowych ślimaków. Wreszcie najwolniejsze zwierzaki mają swoją muzę.

cfe096ce-0317-42c5-bed4-a695a7461169-38920089.jpg

Lider Comy Piotr Rogucki próbuje sił na własną rękę. Pewnie może liczyć na sukces, a media spróbują go zagłaskać. Tyle że Rogucki wcale tego nie chce. „Loki – wizja dźwięku” to płyta znacznie lepsza niż cokolwiek, co nagrał z Comą. Brudne garażowe brzmienie, dobre, ironiczne teksty, rozliczenie z niespodziewanym sukcesem („Trzeba wiedzieć, jak używać dupy/Dobrze użyta gwarantuje sukces” – śpiewa w „Sopocie”). Zaskakująco surowa i mocna to płyta, ale co najważniejsze, wydaje się – w przeciwieństwie do nagrań Comy – bardzo szczera. Na mainstreamowej scenie to ciągle rzadkość.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.