Nowe płyty
Na „Digital Veil” Kalifornijczycy z The Human Abstract rozwijają swój pomysł na muzykę, osiągając przy tym mistrzostwo. Łączą ciężkie brzmienie z progresywnymi pejzażami. Deathmetalowe wokale przeplatają czysto zaśpiewanymi partiami, techniczne riffy mocno wspomagają elektroniką. Potrafią umiejętnie zrównoważyć metalową agresję i rockową poezję. Gdyby Brytyjczycy z Muse – pod czujnym okiem kolegów z takich zespołów, jak Meshuggah i The Dillinger Escape Plan – postanowili grać metal, mogliby osiągnąć podobny efekt. Ale nie brzmiałby tak doskonale. J
Sześć lat temu The Car Is On Fire ustaliła wysokie standardy grania w naszym kraju „po amerykańsku”. Teraz jej gitarzysta Jacek Szabrański jako lider projektu Nerwowe Wakacje pokazuje, jak należy pisać piosenki po polsku. Album „Polish Rock” to bez żadnego obciachu ukłon w stronę wczesnego Lady Pank i wyraz nieskrępowanej fascynacji Skaldami. Piosenki „Uciekaj stąd, mała” czy „Superman jest dead” to kawał prostego i melodyjnego młodzieżowego rocka. Jest też momentami wręcz ogniskowo, kiedy pojawiają się akustyczne gitary, ale bez popadania w banał.
Debiutancki album Mjut zaczyna się odważnie – od kilkuminutowej zabawy melancholijnymi (ale nie nudnymi) dźwiękami gitar. Później jest bardziej melodyjnie, trochę triphopowo, momentami a la Lenny Valentino – podobny do Rojka głos Patryka Kienasta. Rozmarzonym, rockowo-elektronicznym dźwiękom towarzyszą dobre teksty: „A ten prezent nazwać można substytutem dla substytuta/Duże oczy, mały nos i akcja ratowania ślimaków”. To niełatwa, oniryczna płyta, wolna jakby grali do marszu tytułowych ślimaków. Wreszcie najwolniejsze zwierzaki mają swoją muzę.
Lider Comy Piotr Rogucki próbuje sił na własną rękę. Pewnie może liczyć na sukces, a media spróbują go zagłaskać. Tyle że Rogucki wcale tego nie chce. „Loki – wizja dźwięku” to płyta znacznie lepsza niż cokolwiek, co nagrał z Comą. Brudne garażowe brzmienie, dobre, ironiczne teksty, rozliczenie z niespodziewanym sukcesem („Trzeba wiedzieć, jak używać dupy/Dobrze użyta gwarantuje sukces” – śpiewa w „Sopocie”). Zaskakująco surowa i mocna to płyta, ale co najważniejsze, wydaje się – w przeciwieństwie do nagrań Comy – bardzo szczera. Na mainstreamowej scenie to ciągle rzadkość.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.