Kosmiczne jaja
"To ta pisarka. Chce zrobić kupę do toalety z wahadłowca!" - mieli mówić o Mary Roach jej rozmówcy. Nie da się ukryć, zainteresowania amerykańskiej dziennikarki mogły się wydać ekstrawaganckie. Jim Lovell, były dowódca słynnego Apollo 13, z pewnością słyszał w życiu wiele dziwnych pytań, ale chyba nikt do tej pory nie indagował go o higienę osobistą i otarcia krocza podczas misji kosmicznych. Astronauta Roger Crouch został z kolei przez Roach zmuszony do szczegółowego wyspowiadania się ze specyfiki - pardon - pierdzenia w kabinie wahadłowca (czy siła wydalanych gazów jest na tyle duża, by ułatwić przemieszczanie się w stanie nieważkości?). Na liście zainteresowań Amerykanki znalazły się również kosmiczne toalety, sensacje żołądkowe oraz możliwość uzdatniania moczu do picia. Te sprawy okazują się kłopotliwe, śmierdzące i wbrew pozorom całkiem poważne.
Ktoś mógłby powiedzieć, że owe dociekania to wynik niezdrowej obsesji. Kogo w obliczu epokowych odkryć obchodzą gazy jelitowe? Rzecz w tym, że i geniusz, i fizjologia są niezbywalnymi właściwościami ludzkiej natury. Nie da się wysłać w kosmos samotnego umysłu - kłopotliwe ciało trzeba zabrać w pakiecie. "Na orbicie wszystko postawione jest na głowie. Spadające gwiazdy przelatują pod tobą, a słońce wschodzi w środku nocy. Eksploracja kosmosu to w pewnym sensie próba odpowiedzi na pytanie, co to znaczy być człowiekiem. Jak daleko jesteśmy w stanie wyjść poza normalność? Na jak długo i jak może nas to zmienić?" - pisze Roach i trafia w dziesiątkę. Jak dowodzi, kosmos jest miejscem, w którym równocześnie zderzamy się ze wzniosłością i z groteską. Czy wiedzieli państwo, że kosmiczny spacer to źródło nieopisanej, niemal narkotycznej euforii, a wymioty i mdłości w przestrzeni kosmicznej okazują się chlebem powszednim? Że w stanie nieważkości seks to wyczyn akrobatyczny, a widok zamarzających w próżni kropelek płynnych odpadów zapiera dech w piersiach? Że w Japonii selekcja astronautów odbywa się na podstawie ćwiczenia polegającego na składaniu papierowych żurawi? Ja nie wiedziałam. I z pewnością nie dowiedziałabym się nigdy, gdyby nie dociekliwość Mary Roach, wzbogacona nieprzeciętnym poczuciem humoru. Roach opowiada o rzeczach, których nie zobaczymy na kanale Discovery. Choćby o tym, że kosmos jest śmieszny.
@RY1@i02/2011/059/i02.2011.059.196.037b.001.jpg@RY2@
Malwina Wapińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu