Pokaż mi swoje DNA, a powiem ci, kto zabił
Fani serialu "Dexter" na pewno dobrze pamiętają Vince’a Masukę. Ten ekspert od badań kryminalistycznych potrafił doprowadzić do przełomu w śledztwie, analizując kropelkę śliny lub fragment odcisku buta znalezione na miejscu zbrodni. Nie jest to jednak mało prawdopodobne - policja, zajmując się badaniem przestępstw, dysponuje dziś środkami, o których jeszcze 20 lat temu można było tylko pomarzyć. A badanie ludzkiego DNA lub analiza odcisku buta to po prostu standardowe procedury.
Bardziej wyrafinowane, a często i kontrowersyjne sposoby wykrywania morderców zobaczyć można w serialu "Ekstremalna kryminalistyka". Przypadki w nim prezentowane zdarzyły się naprawdę. Wplecione w materiał dokumentalny fabularne wstawki bez epatowania niepotrzebnym okrucieństwem dają pewne wyobrażenie na temat tego, jak mogła wyglądać zbrodnia. Najciekawsze pozostają jednak metody śledcze, o których opowiadają detektywi i naukowcy.
Dokładne obejrzenie miejsca zbrodni i zapakowanie ewentualnych dowodów do foliowych worków to dopiero początek. Kolejny etap poszukiwań rozgrywa się zazwyczaj w laboratorium, gdzie genetycy wyodrębniają materiał DNA pozostawiony przez sprawcę na ciele lub ubraniu ofiary. Gdy uda się go pozyskać, policja sprawdza, czy ma on swój odpowiednik w bazie danych przestępców. Jeśli tak - sprawa jest rozwiązana. Jeśli nie - zaczyna się prawdziwa zabawa.
Angażowani są w nią specjaliści rożnych profesji, na przykład entomolodzy albo zajmujący się tylko analizą zwierzęcego DNA. Jedno jest pewne - czasy Sherlocka Holmesa dawno minęły, nastała epoka Vincenta Masuki.
Anna Kiedrzynek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu