Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Komediant może więcej

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Wysoki, chudy z wydatnym nosem, charakterystycznym śmiechem. Czołowy showman teatralny Rafał Rutkowski opowie o "Seksie polskim" w Teatrze Buffo

Jak podrywać na znicze, jak skutecznie dopaść dziewczynę w stodole i jak nakręcić film pornograficzny w stylu Wajdy? - Rafał Rutkowski wie, co widz chce usłyszeć i zobaczyć w teatrze. - Pokażę seks Mieszka I, najmodniejsze pozycje w PRL i dziś, bo chciałbym, żeby w Polsce rozmawiało się o tym swobodnie, tak jak o sadzeniu rzodkiewki - mówi. Aktor znów zmierzy się ze stand-up comedy. Trzy lata temu w piwnicy klubu Chłodna 25 udowodnił, że w tym gatunku czuje się jak ryba w wodzie. W "To nie jest kraj dla starych ludzi" Michała Walczaka w zawrotnym tempie wcielał się w karykatury: księdza, ginekologa, szefa prywatnego teatru, krytyka filmowego. Zrobił to z wdziękiem, śmiesząc do łez. W ubiegłym sezonie duet Rutkowski - Walczak wyszedł z piwnicy na dużą scenę Teatru Polonia. W "Ojcu polskim" charyzmatyczny aktor znów pokazał, że nie ma problemu z panowaniem nad publicznością. I nawet jeśli chwilami opowieści "Ojca..."o pisaniu wierszy czy wyskokowych delegacjach były lekko nużące, to i tak przyciągały uwagę. - Pomysł na mój najnowszy one man show, podobnie jak poprzednich, zrodził się z życia. Temat seksu, od kiedy zacząłem go uprawiać, strasznie mnie kręci - wyjaśnia.

Popularny w Ameryce one man show, który opiera się przede wszystkim na osobowości wykonawcy, to gatunek dla aktora Montowni idealny i to nie tylko dlatego, że Rutkowski jest mistrzem improwizacji, a przy tym potrafi swobodnie rozmawiać z widownią. - Dzięki niemu mogę dać upust mojemu artystycznemu ADHD - śmieje się.

Rutkowski ostatnio pojawia się wszędzie tam, gdzie trzeba rozbawić publiczność. Grywa drugie plany w kinowych komediach ("Nie kłam, kochanie", "Kochaj i tańcz", "Lejdis", "Och, Karol 2", czy "Jak się pozbyć cellulitu") oraz zabawne serialowe epizody.

Podkreśla w wywiadach, że wszystko zawdzięcza "charakterystycznemu ryjowi". - Tuż po szkole myślałem, że bycie aktorem charakterystycznym jest wyrokiem i nigdy nie zagram Hamleta czy Kordiana. Z czasem przekonałem się, że dzięki mojej charakterys-tyczności mogę powiedzieć więcej niż aktor niecharakterystyczny. Szczególnie jeśli gram komedię - wtedy ludzie są rozluźnieni i można dotrzeć do nich z poważnymi tematami - wyjaśnia.

Jeśli nie rozśmiesza na planie, to gra w teatrze: Polonii (ostatnio "Jeszcze będzie przepięknie" Przemysława Wojcieszka) i produkcjach Montowni, którą założył z kolegami z AT - Adamem Krawczukiem, Maciejem Wierzbickim i Marcinem Perchuciem. Zaczynali zrealizowaną jeszcze w szkole "Zabawą" Mrożka (tragikomedia o trójce Parobków, którzy szukają wyższej formy rozrywki), grana na scenie warszawskiego Powszechnego. - Spodobało się nam robienie profesjonalnego teatru i doszliśmy do wniosku, że szkoda zmarnować wspólny potencjał, rozchodząc się na etaty. Było w tym wariactwo, lęk i niepewność, ale też przeświadczenia, że damy radę. - wspomina Rutkowski. Dali radę, dowodząc, że są wnikliwymi kronikarzami współczesności. Na ich markę składają się świetny warsztat, autoironia, humor, eksperymenty z formą, zabawy z kostiumem (za rolę apodyktycznej milionerki Pani Różomilskiej w spektaklu "O, mój tato, biedny tato ... ".. Rutkowski występujący w pełnym makijażu i czarnej sukni otrzymał główną nagrodę na Festiwalu Komedii Talia w Tarnowie).

Dziś 15-letnia już Montownia (jubileusz będą świętować spektaklem "Wąs polski" Macieja Kowalewskiego o rozmowach rodaków przy grillu) ma na koncie nie tylko interpretacje sztuk współczesnych, pisanych również specjalnie dla nich jak "Testosteron" Saramonowicza, lecz także klasykę ("Trans-Atalantyk", "Peer Gynt" czy "Edmond"). - Przeszliśmy przez różne fazy od kryzysu, stagnacji, po euforię, ale to nas zahartowało. Jesteśmy jak grupa rockowa, w różnych wariacjach gramy swoje melodie. Jesteśmy jak to moje one man show - z pogranicza teatru i myślenia offowego - mówi Rutkowski. W kolejnym solowym występie zamierza dotknąć polskiej religijności. - Obawiam się jednak, że ten temat jest jeszcze bardziej kontrowersyjny niż seks. Ale przecież jest ryzyko, jest zabawa - podsumowuje.

@RY1@i02/2011/049/i02.2011.049.196.0040.001.jpg@RY2@

Agnieszka Michalak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.