Marcowe dziedzictwo
Premierowe dokumenty poświęcone wydarzeniom marcowym 1968 roku na antenie Planete
"Zatrzasnęliśmy za sobą drzwi. Jutro wyjdziemy na ląd z całym naszym bagażem polskości i żydostwa, z naszą straconą wiarą w najbardziej ludzki system społeczny, jaki miała mieć Polska. Czy będziemy tu Polakami, Żydami czy po prostu ludźmi? Czy zachodnia wolność nie stanie się naszym więzieniem? Ile czasu upłynie, zanim nasz wielki kompleks życiowy zamienimy na małe kompleksy codzienności? I co stanie się z Polską?" - takie pytania zadają sobie ulokowani na statku stojącym w kopenhaskim porcie. To ci, których antysemicka nagonka z marca 1968 roku zmusiła do emigracji z Polski.
Marian Marzyński, reżyser filmu, to jeden z nich. Na fali wydarzeń marcowych wyemigrował z Polski do Danii, kiedy ta otworzyła granicę dla uchodźców. Skibet - po duńsku statek - to pierwsze słowo, którego się nauczył. "Skibet" to także tytuł filmu opowiadającego o trudnej sytuacji zawieszenia. Bowiem uciekinierów z Polski ulokowano na zabytkowym parowcu "Sct. Lawrence", który niegdyś pływał po Kanadzie, a teraz został wyłączony z użytku i przemianowany na klub. Reżysera zafrapowała sytuacja kilkuset ludzkich bytów zawieszonych między przeszłością a przyszłością - pomyślał, że przykuty do betonowego nabrzeża portu statek to doskonała metafora Polski ówczesnych czasów, zakotwiczonej w racjonalnej Danii. "Jest to rzecz o dramacie i plajcie ustroju, który zrodziła humanistyczna idea, a któremu ślepa dyktatura odebrała humanizm" - tłumaczył Marzyński.
Film cenionego reżysera, realizatora filmów dokumentalnych dla amerykańskiej telewizji publicznej PBS, laureata nagrody Emmy, czekał na polską premierę 40 lat.
Dopełnieniem pierwszego filmu jest drugi obraz Marzyńskiego "Hatikvah". Po hebrajsku to słowo oznacza nadzieję. Jest to też nazwa grupy muzycznej, którą stworzyli młodzi, żydowscy artyści, podobnie jak bohaterowie pierwszego filmu, zmuszeni do emigracji z Polski w tym samym okresie. Zmierzając statkiem z Polski do Danii, próbują odpowiedzieć sobie - i reżyserowi - na podstawowe pytania o własną tożsamość. Czy czują się Polakami czy Żydami, czy cieszy ich perspektywa wyjazdu do kraju Europy Zachodniej, czy chcieliby wrócić do Izraela?
Oba filmy Marzyńskiego są ciekawą próbą przyjrzenia się zawiłym kolejom losu ludzi uwikłanych w tragiczną historię XX wieku. A zarazem stanowią refleksję nad zagadnieniami tożsamości, wykorzenienia, podróży.
Patrycja Pustkowiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu