Wyzwanie rzucone watażce
Jonathan Littell pokazuje twarz znakomitego reportera - zwięzłego, spokojnego i umiejącego słuchać. A przy tym jego nowa książka jest aktem rzeczywistej odwagi
Littell to niezwykły człowiek. Jest Amerykaninem, ale do pisania najczęściej wybiera francuski. Przez osiem lat jeździł z misjami humanitarnymi po krajach ogarniętych wojną i niejednokrotnie narażał przy tym życie. W 2006 roku wydał 900-stronicową powieść o II wojnie światowej z punktu widzenia nazistowskiego mordercy - "Łaskawe"- która stała się międzynarodowym bestsellerem i powodem niesłychanych kontrowersji. Francuzi przyznali mu za nią swoją najbardziej prestiżową Nagrodę Literacką Goncourtów, a słynna recenzentka "New York Timesa" Michiko Kakutani napisała: "Egzaltowani zwolennicy powieści pomylili chyba odwagę z perwersją, ambicję z pretensjonalnością, inteligentny sprzeciw z popisami w obrzydliwości". Zaraz po "Łaskawych" Littell opublikował raport o służbach bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Teraz rzucił wyzwanie watażce mordercy - czeczeńskiemu prezydentowi Ramzanowi Kadyrowowi.
Dodajmy, że Littell pochodzi z nie byle jakiej rodziny. Jego ojciec Robert Littell to znany amerykański autor powieści szpiegowskich. W latach 70. przeniósł się z rodziną do Paryża i mały Jonathan chodził tam do szkoły. W 1993 roku Robert Littell wybierał się z grupą wolontariuszy do obozu dla uchodźców bośniackich w Chorwacji i nie pozwolił, by 26-letni wówczas syn mu towarzyszył. Jonathan, który cztery lata wcześniej skończył studia na uniwersytecie Yale, tak się zezłościł, że stawił się w siedzibie organizacji humanitarnej Action Contre la Faim w chorwackim Splicie. Jak relacjonował później dziennikarz "New York Timesa", zadziwił urzędującego tam Francuza dwiema rzeczami - tym, że w ogarniętym wojną kraju pojawił się w garniturze, oraz tym, jak bardzo był odważny. Tak zaczęło się osiem lat pracy humanitarnej przyszłego pisarza w regionach dotkniętych wojną. Jednym z tych regionów była właśnie Czeczenia.
Littell pracował tam podczas obu wojen: w roku 1996 oraz przez kilkanaście miesięcy od jesieni 1999 roku do stycznia roku 2001. W 2008 roku postanowił wrócić do Czeczenii, żeby zobaczyć na własne oczy pozytywne przemiany polityczne i gospodarcze, o których trąbiono na cały świat. Wyjazd doszedł do skutku na wiosnę 2009 roku i po dwutygodniowym pobycie Littell napisał pierwszy szkic reportażu na ten temat, utrzymanego, jak sam twierdzi, "w tonie dosyć optymistycznym". W książce "Czeczenia. Rok III" słychać ów ton tam, gdzie autor opisuje następującą w mgnieniu oka odbudowę kraju oraz nagłą, nieprawdopodobną wręcz poprawę jego sytuacji ekonomicznej. Co prawda, prezydent Ramzan Kadyrow osiąga te efekty w sposób szczególny. Na przykład wydaje rozkaz, by wszyscy właściciele domów zniszczonych w czasie działań wojennych naprawili je na własny koszt, bo w przeciwnym razie domy zostaną im odebrane. Na odbudowę innych budynków otrzymuje gigantyczne pieniądze z Moskwy. Choć wszyscy po kolei urzędnicy zaangażowani w transfer środków - z samym Kadyrowem na czele - pobiorą z tej sumy pokaźny haracz, to jednak w końcu pewna część pieniędzy zostanie wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem. Efekty rzucają się w oczy: to nowiutkie jezdnie, trawniki z automatycznymi zraszaczami, drzewka oplecione girlandami światełek, najmodniejsze ubrania w centrach handlowych oraz fontanny i gazony. Jakby miasto nie było bombardowane zaledwie kilka lat temu.
Ale kiedy pierwszy szkic reportażu został ukończony, do autora dotarła wiadomość, która kazała mu spojrzeć na czeczeńskie gazony i fontanny nieco inaczej. 15 lipca 2009 roku w Groznym zamordowano Natalię Estemirową, współpracowniczkę Memoriału - stowarzyszenia zajmującego się m.in. ochroną praw człowieka w państwach byłego ZSRR. Littell skupił się wtedy na innym aspekcie codzienności północnokaukaskiej republiki i po licznych rozmowach ze swoimi czeczeńskimi i rosyjskimi znajomymi zrozumiał, że w trzecim roku panowania Ramzana Kadyrowa jest to państewko o ładnej fasadzie, ale systemie przypominającym ZSRR czasów Stalina.
Littell opisuje więc, jak w 2004 roku, w dniu, w którym Achmad Kadyrow, prezydent Czeczenii z nadania rosyjskiego, zginął z rąk zamachowców, Władimir Putin wezwał do siebie jego syna Ramzana i namaścił na jego następcę. Z racji młodego wieku Ramzan nie objął jednak rządów od razu, lecz dopiero w 2007 roku, w którym kończył 31 lat. Ten watażka, który zdaniem obrońców praw człowieka własnymi rękami torturował przeciwników swojego ojca, a utrzymywał się z porwań dla okupu, był według Putina odpowiednim człowiekiem do rządzenia republiką. Kadyrow syn oparł swoją politykę na pięciu filarach i szybko zaczął odnosić sukcesy. Pierwszym i najważniejszym z nich jest poparcie Putina, bez którego Kadyrow nie rządziłby zapewne ani dnia. Kolejne to terror, odbudowa kraju, kooptacja, czyli przeciąganie dawnych rebeliantów na swoją stronę, oraz islam. Kadyrow rozkazał kobietom nosić chusty i sam przynajmniej raz dziennie pokazuje się w telewizji podczas modlitwy - w ten sposób odbiera argumenty buntownikom islamskim. Ściąga do kraju sławnych opozycyjnych emigrantów, a ich powrót traktuje jako propagandowy dowód, że wszystkie problemy Czeczenii się skończyły. Dla utrzymania porządku stosuje zbiorowe kary dla rodzin, których synowie uciekli do lasu i utrzymuje licznych zawodowych killerów, którzy porywają i mordują jego przeciwników. Człowiek uważany za głównego mordercę na jego usługach, poseł do dumy rosyjskiej Adam Delimchanow, potrafi dopaść ich nawet za granicą - w Austrii czy w Dubaju. Kadyrow pod parasolem Kremla czuje się tak bezkarny, że niekiedy nie waha się przyznawać do zabijania, zaś po śmierci Estemirowej udzielił wywiadu, w którym zmieszał ją z błotem i nazwał "kobietą wyzbytą honoru, godności i sumienia". Komentując relację Putina i Miedwiediewa z Kadyrowem, Littell cytuje pracownika Memoriału w Moskwie, Aleksandra Czerkasowa, który twierdzi, że ustanowienie w Czeczenii w 2002 roku silnej prorosyjskiej władzy to "przeniesienie prawa do stosowania bezprawnej przemocy ze struktur federalnych do struktur lokalnych".
W "Łaskawych" Littell pokazał już, że potrafi pisać bez emocji. Tym razem dodatkowo obyło się bez epatowania okrucieństwem. Pisarz powstrzymuje się też od tego, co mogłoby dodać jego książce sensacyjności, czyli od szczegółowego opisywania samego Kadyrowa: "Człowieka okrutnego, nieokrzesanego, cynicznego, ekstrawaganckiego, posiadacza niezliczonych luksusowych aut, koni wyścigowych i tuzina żon, prywatnego zoo i akwaparku, miłośnika bilardu i boksu, właściciela siłowni, którą czasem zamienia w salę tortur". Choć Littell czytał, a nawet tłumaczył na angielski francuskich filozofów, jego książka jest również całkowicie pozbawiona ingrediencji, którą intelektualiści tego kraju lubią najbardziej: filozofii zastępującej fakty. Przeciwnie, jest rzeczowa i spokojna - dokładnie taka, jaka powinna być. Jedyne, co interesuje autora, to zgodne z prawdą zrelacjonowanie tego, co dzieje się w Czeczenii, i przytoczenie na ten temat zdania dziesiątków świadków. Ich wypowiedzi są wielką zaletą książki. Dodajmy, że Littell nie chwali się w książce odwagą i niezwykłością swojego przedsięwzięcia - a przecież to, co robi, jest absolutnym ewenementem.
Wiąże się z tym zresztą ciekawa anegdota, opisana przez "New York Times" i pokazująca w pięknym świetle mentalność rodziny, z której się wywodzi. Dwa tygodnie przed opuszczeniem Czeczenii w 2001 roku Littell o mały włos nie stracił życia, ponieważ samochód, którym jechał, dostał się pod ostrzał porywaczy. Życie uratował mu wtedy jego czeczeński przyjaciel i zarazem kierowca samochodu. Ojciec Jonathana, kiedy się o tym dowiedział, uznał, że ma wobec Czeczena dług wdzięczności. Postanowił zrewanżować mu się, fundując jego synowi studia na uniwersytecie amerykańskim. Rodzina Littellów załatwiła młodemu muzułmaninowi wizę i studia i płaciła za jego utrzymanie.
@RY1@i02/2011/034/i02.2011.034.196.0037.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/034/i02.2011.034.196.0037.002.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/034/i02.2011.034.196.0037.003.jpg@RY2@
Ramzan Kadyrow w wersji naściennej
Magdalena Miecznicka
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu