Zalotnica i jej siostra
"Moja siostra poetka" - przełamujący stereotypy wybór wierszy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej ułożony przez jej siostrę Magdalenę Samozwaniec
Począwszy od "Magdaleny, córki Kossaka", Rafał Podraza w ostatnich latach opracował kilka publikacji poświęconych Magdalenie Samozwaniec. Podczas przygotowywania edycji jej korespondencji, udało się dokonać jeszcze jednego odkrycia. Był nim "list perełka", w którym pisarka wymienia ulubione wiersze swojej starszej siostry Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, wyrażając chęć wydania takiego autorskiego wyboru. Dzięki wysiłkom Podrazy publikacja dopiero teraz ujrzała światło dzienne - 38 lat po śmierci Magdaleny i w 65. rocznicę śmierci Marii.
Niewielki objętościowo zbiorek "Moja siostra poetka" to rzecz cenna z kilku powodów. Raz, że znalazły się w nim mniej znane utwory autorki "Różowej magii" - od młodzieńczych po napisane w ostatnich latach życia wiersze wojenne. Takiej Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej nie znamy dobrze. To już nie subtelna czarodziejka, mistrzyni lapidarnych fraz i eleganckich gier. Ostatnie wiersze zdają się surowsze, mniej ozdobne, bije z nich gorycz i wielki niepokój. Sama poetka przyznaje, że lekkie niegdyś pióro odmawia jej posłuszeństwa, a słowa wobec wojennej rzeczywistości stają się bezradne. Tych, którzy znają poezję autorki "Niebieskich migdałów" z lat 20. i 30., zaskoczy surowość i twardość niepublikowanego dotąd pacyfistycznego wiersza "Myśl".
Ale wybór liryków dokonany przez Samozwaniec ma jeszcze jedną wartość. Wyczuwa się w nim niezwykłą siostrzaną więź, jaka łączyła dwie, jakże różne przecież, pisarki. Samozwaniec kochała siostrę miłością bezgraniczną i bałwochwalczą. Widać to w każdej jej publikacji poświęconej Marii, nazywanej pieszczotliwie Lilką. Po wojnie pisarka dokonywała nadludzkich wysiłków, by twórczość autorki "Pocałunków" nie popadła w zapomnienie. Pukała do każdych drzwi, wykorzystywała wszelkie literackie znajomości, choć w PRL-u klimat dla zmarłej na emigracji artystki był więcej niż nieprzychylny. Nie ma wątpliwości, że dzisiejsza pozycja poetki w XX-wiecznym kanonie to wynik determinacji Samozwaniec. Nie należy się więc dziwić, że we wspomnieniach młodsza siostra kreśli nieco przesłodzony obraz siostry. Chce widzieć Lilkę jako wunderkinda, elfa, niedościgłą doskonałość. Ale czytając wiersze, odkryjemy więcej - poetkę tyleż definiującą się przez kobiecość, co wobec tej kobiecości bezradną. Świat męski zawsze jest za szybą, choć nieustannie dyktuje reguły gry - od salonowych zabaw, po niepowstrzymany huk bomb.
@RY1@i02/2011/024/i02.2011.024.196.036b.001.jpg@RY2@
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
@RY1@i02/2011/024/i02.2011.024.196.036b.002.jpg@RY2@
Malwina Wapińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu