Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zbrodnia z tabloidu

3 lipca 2018

Poznańska policja bada sprawę matki, której nowo narodzone dziecko zniknęło. Nie ma zwłok, nie ma śledztwa, ale uparty młody policjant nie zamierza zostawić tego przypadku bez rozwiązania. Zwraca się o pomoc do psycholog Weroniki Król, która nie ma ochoty na współpracę z policją, ale robi wyjątek, bo sama niedawno straciła dziecko. Prowadząc śledztwo na własną rękę, zagłębi się w świat prostytucji, wyzysku i nielegalnych adopcji - o wiele bardziej niebezpieczny, niż mogło się jej wydawać.

"Grzechotka" to powieść zmarnowanych szans. Po lekturze debiutanckiej "Polichromii" miałem nadzieję, że z Joanny Jodełki wkrótce wyrośnie nowa gwiazda polskiego kryminału, teraz jednak muszę się z pochwałami wstrzymać. W "Grzechotce" autorka dotyka spraw najważniejszych, ale po tematach ledwo się prześlizguje, powtarzając prasowe nagłówki i obiegowe opinie. Mniejsza zresztą z tym, nie każdy pisarz - i dobrze - musi mieć społeczne ambicje Mankella lub Larssona. Gorzej, że w ogóle nie kupuję pomysłu Jodełki na psychologiczne charakterystyki i motywacje działania bohaterów.

Czy przyjaciółka Weroniki musi mieć romans z jej byłym mężem? Czy przestępca instrumentalnie traktujący kobiety musiał mieć trudne relacje z matką? Czy dwoje niechętnych sobie ludzi musi wylądować w łóżku? Gdy dorzucimy do tego scenę, w której nieświadoma losu swojego dziecka matka płacze, odbierając poród ciężarnej kotki, z kryminału robi się farsa - niezamierzona i nieśmieszna. Niby w tej powieści dominują silne kobiety, ale to siła pozorna, niczym zaczerpnięta z tanich poradników psychologicznych albo kolorowej prasy.

A szkoda, bo Joanna Jodełka ma talent - udowodniła to debiutem, chwilami pokazuje to także w "Grzechotce". Potrafi wymyślić niestandardowe rozwiązania i ciekawych bohaterów drugoplanowych. Wie, jak utrzymać czytelnika w napięciu, umiejętnie otwiera furtkę do ewentualnej kontynuacji. Musi jednak udowodnić, że Nagroda Wielkiego Kalibru, którą - zasłużenie - dostała za "Polichromię", nie była przypadkowa.

@RY1@i02/2011/019/i02.2011.019.196.036c.001.jpg@RY2@

JAKUB DEMIAŃCZUK

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.