Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Samurajowie na dopalaczach

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

"Sengoku Basara" to produkcja przeznaczona wyłącznie dla wielbicieli anime. Widzowie zainteresowani historią Japonii powinni go raczej unikać. Premiera w środę na Canal+.

Akcja serialu toczy się w epoce Sengoku, gdy w Kraju Kwitnącej Wiśni konsekwentnie malało znaczenie szogunatu i poszczególni daimyo, panowie feudalni, rozpoczęli bezpardonową walkę o władzę. Także bohaterowie "Sengoku Basara" to w większości postaci historyczne, z wiernością faktom seria nie ma jednak wiele wspólnego. To historia Japonii przefiltrowana przez popkulturę, a samurajowie w wersji anime zachowują się najczęściej jakby byli klientami kiosku z dopalaczami.

Pojedynki toczą się tu w rytm rockowej muzyki, zbroje wojowników przypominają obcisłe wdzianka ze sklepu dla fetyszystów, zaś Oda Nobunaga został przedstawiony jako władający ciemnymi mocami mroczny lord. A całość przypomina dziwaczną mieszankę filmu historycznego, westernu i science fiction. Niezbyt może inteligentną, ale rozegraną w oszałamiającym tempie, pełną spektakularnych pojedynków i perfekcyjnie zanimowaną.

Podstawą serialu była seria popularnych gier na konsolę PlayStation. Pierwsza część "Sengoku Basara: Devil Kings" ukazała się w 2005 roku. I choć zbierała wśród specjalistów nie najlepsze recenzje, zyskała status gry kultowej. W ślad za popularnością interaktywnej rozrywki poszła więc oparta na jej fabule manga oraz serial, a w tym roku do kin wejdzie wersja pełnometrażowa.

Kult "Sengoku Basara" zdobędzie więc kolejnych wyznawców. Wielbiciele samurajskich epopei Akiry Kurosawy muszą rozrywki poszukać gdzie indziej.

@RY1@i02/2011/014/i02.2011.014.196.005c.001.jpg@RY2@

WP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.