Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nowości DVD

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Inwencja twórców animacji chyba powoli się wyczerpuje, choć "Jak ukraść Księżyc" to jeszcze rzecz powyżej średniej, ale uratowana przede wszystkim dzięki fajnemu głównemu bohaterowi. Zwalisty, nieprzyjemny w obyciu Gru jest łotrem i nikczemnikiem. Chciałby być najgorszym z najgorszych. Postanawia więc ukraść Księżyc. Swojemu konkurentowi Wektorowi kradnie urządzenie do zmniejszania wszystkiego i z pomocą Minionów - żółtych, kulkopodobnych stworzeń - konstruuje rakietę kosmiczną. Tymczasem pod jego opiekę trafia trójka sierot i cały misterny plan bierze w łeb.

Schemat to stary jak kino familijne: gburowaty samotnik pod wpływem dziecięcego uroku zmienia się w czułego ojca. Tym razem - dzięki pomysłowości twórców filmu, Pierrea Coffina i Chrisa Renauda - jeszcze się sprawdził. Na zapowiadaną na 2013 rok część drugą przydałaby się jednak zupełnie nowa koncepcja.

Zofia Smolińska

@RY1@i02/2011/014/i02.2011.014.196.030b.001.jpg@RY2@

Charlie Brown próbuje dać kartkę walentynkową swojej ukochanej Rudowłosej dziewczynce. Jednak jego indolencja objawia się i tutaj - w obronie napadniętej przez szkolnego osiłka koleżanki stanie wymachujący groźnie swym dziecięcym kocykiem Linus. Charliemu pozostaje gorzkie westchnienie: "Świetnie, jestem kolegą bohatera". Z kolei Snoopy jest walentynkowym profesjonalistą piszącym seryjnie kartki do wszystkich dziewcząt. Gdy poirytowana Lucy zwraca mu uwagę, że tekst: "Tęsknię za tobą dniem i nocą", jest zbyt ogólnikowy, dopisuje godziny, w których tęsknił...

Nakręcony w 2002 roku film jest pierwszym powstałym po śmierci twórcy legendarnego komiksu Charlesa M. Schulza. Zresztą wbrew jego woli i to niestety czuć. Film jest zbiorkiem kilku luźno związanych komiksowych historyjek, brak tu jednego scenariusza. Ale i tak ogląda się go z wielką przyjemnością.

Katarzyna Nowakowska

@RY1@i02/2011/014/i02.2011.014.196.030b.002.jpg@RY2@

W maskujących kombinezonach, w maskach i z markerami (przypominającymi prawdziwe karabinki) wypełnionymi nabojami z farbą. Tak uzbrojona grupa mieszczuchów postanawia zabawić się w lesie w paintball. Gra trwa tylko kilkanaście minut, później przeradza się w walkę o życie. Ktoś zaczyna do nich strzelać ostrą amunicją. Zaczyna się survival horror.

Film powiela schematy z wcześniejszych obrazów w tym klimacie, chociażby "Hostelu" czy "Polowania". Nie to jest jednak jego największą wadą. Gorzej, że w "Paintballu" nie ma żadnej logiki, brakuje napięcia, a aktorstwo jest na zerowym poziomie. Jedynie operator postarał się o efektowne zdjęcia, ale wychodziło mu to tylko w pierwszej części filmu. Przyznaję, że obejrzałem do końca tylko z recenzenckiego obowiązku. Państwo na szczęście męczyć się nie musicie.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2011/014/i02.2011.014.196.030b.003.jpg@RY2@

Papieżyca Joanna. Niektórzy uważają ją za jedną z najgłębiej skrywanych tajemnic w historii Kościoła, inni - za bzdurę rozpowszechnianą przez jego przeciwników. Joanna w męskim przebraniu miała sprawować urząd papieski jako Jan Anglik w połowie VIII wieku.

Niemiecki reżyser Sönke Wortmann przeniósł na ekran powieść amerykańskiej pisarki Donny Woolfolk Cross. Bez specjalnego powodzenia. Mimo dobrej obsady (Johanna Wokalek w roli głównej, John Goodman i David Wenham w epizodach) i solidnej realizacji "Papieżyca Joanna" jest niczym więcej niż przeciętnym filmem historycznym, tyle że opartym na wątpliwych przesłankach. Przed paroma laty nad ekranizacją książki pracował Volker Schlöndorff, a do roli Joanny przymierzała się Franka Potente. Wtedy była szansa na duże kino, a tak mamy filmowy bryk, w którym jest więcej rozmachu niż emocji.

Jakub Demiańczuk

@RY1@i02/2011/014/i02.2011.014.196.030b.004.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.