Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Człowieku, nie irytuj się!

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Złoszczą i frustrują cię małe rzeczy? Nie lubisz zmian? Złościsz się na osoby, które są dla ciebie ważne? Przeznaczanie czasu na relaks budzi w tobie poczucie winy? Jeśli tak, to zdecydowanie warto byś sięgnął po poradnik "Zarządzanie stresem" Mikea Claytona.

Życie bywa stresujące. No, a praca już w szczególności. Niestety, jak dowiedli już w latach 50. XX wieku dwaj amerykańscy kardiolodzy, duża część z nas ma osobowość typu A. Rywalizujemy, jesteśmy niecierpliwi i często wrogo nastawieni wobec otoczenia. Gdy taka osoba znajdzie się w stresującej sytuacji, zaczynają się dziać niedobre rzeczy. Ciało migdałowate w mózgu wykrywa niebezpieczeństwo, a podgórze daje sygnał nadnerczom, żeby wydzieliły do krwiobiegu hormony adrenaliny (uciekaj) oraz noradrenaliny (walcz). Adrenalina przyspiesza tętno, oddychanie, wzmaga czujność i koncentrację. Ogranicza również dopływ krwi do jelit, co wyłącza system trawienny, oraz do skóry, żeby zredukować potencjalne krwawienie. Jednocześnie zwiększa dopływ krwi do głównych mięśni. Hormony podwyższają ciśnienie krwi, powodują wydzielanie tłuszczów i glukozy. To na moment pomaga. Wyostrzają się zmysły, lepiej zapamiętujemy. Ale cena też jest wysoka. Pracujący na pełnych obrotach organizm wyłącza inną część systemu nerwowego. Nie możemy jeść, spać, wolniej się regenerujemy, jesteśmy wiecznie zmęczeni, tyjemy. Marna perspektywa.

Jeszcze gorzej, gdy z powodu wyjątkowo obciążającej pracy czy sytuacji rodzinnej cała historia staje się normą. Właśnie w takiej chwili przydają się książki, takie jak "Zarządzanie stresem". Podobnie jak większość publikacji wydawnictwa Samo Sedno, także i ta nie udaje czegoś innego. To spokojny, skromny i przejrzysty poradnik skrojony na miarę potrzeb osoby zestresowanej (a więc pewnie bardzo zajętej). Dobrze i dowcipnie (ale bez szaleństw) napisana rzecz. Można ją bez straty dla ciągłości narracji czytać po kawałku w tramwaju, taksówce albo w kolejce w supermarkecie.

Jest w niej sporo złotych myśli, które mogą dodać otuchy, gdy ma się wszystkiego dość. Jak na przykład opowieść o królu Salomonie. Biblijny władca był jak wiadomo człowiekiem mądrym. Kazał wyryć sobie na pierścieniu słowa "I to także przeminie". Gdy wpadał w smutek, patrzył na pierścień i od razu było mu lżej. Spoglądał na niego również w chwilach największego uniesienia, dzięki czemu również euforia nie przesłaniała mu ostrości osądu.

Jest też wiele praktycznych technik zarządzania stresem od medytacji po technikę POOCO (Pauza - Objaśnienie - Opcje - Czyn - Ocena). Autor Mike Clayton zahacza tu częściowo o swój inny poradnik "Zarządzanie czasem" (wydany przez Samo Sedno w 2011 roku). Ale tego przecięcia trudno uniknąć, bo w ostatecznym rozrachunku to właśnie problemy z przytłaczającą ilością zobowiązań są jedną z najbardziej stresogennych sytuacji w życiu każdego z nas.

W sumie "Zarządzaniu stresem" trudno cokolwiek zarzucić. To dobry, treściwy poradnik dotyczący jednego z najbardziej uniwersalnych cywilizacyjnych problemów. Przeczytana z pozytywnym nastawieniem na pewno nie zaszkodzi, a może nawet pomóc. A o to przecież w poradniku chodzi.

@RY1@i02/2012/140/i02.2012.140.186001200.802.jpg@RY2@

Mike Clayton, "Zarządzanie stresem. Czyli jak sobie radzić w trudnych sytuacjach", Samo Sedno, Warszawa 2012

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.