Dziennik Gazeta Prawana logo

Starcia gigantów, czyli sól futbolu

3 lipca 2018

Z Andrzejem Juskowiakiem , byłym reprezentantem Polski i piłkarzem m.in. Sportingu Lizbona oraz VfL Wolfsburg, o tym, jakie były kończące się mistrzostwa Europy w piłce nożnej, rozmawia Adrian Lakowski

Spodziewał się pan takiego składu półfinalistów, czy któraś drużyna w tej stawce jest dla pana zaskoczeniem?

Jeśli chodzi o Niemców i Hiszpanów, to nie można w tym wypadku mówić o żadnej niespodziance. To jedne z najlepszych drużyn na świecie i zawsze są faworytami do zwycięstwa. Z kolei Włosi i Portugalczycy awansu do półfinału nie otrzymali w prezencie. Pokazali dobrą piłkę na przestrzeni całego turnieju. Mówiąc jeszcze o tych dwóch zespołach, warto zwrócić uwagę, że na każde kolejne spotkanie wychodzą one dodatkowo zmotywowane. Wszystko przez afery wokół piłkarzy tych drużyn. Włosi borykają się z korupcją, natomiast Portugalczycy przed Euro 2012 zanotowali kilka wpadek, jak np. porażka w meczu towarzyskim z Turcją 1:3. Oliwy do ognia dolało prowadzenie się niektórych piłkarzy, ich niezliczone imprezy, samowolne opuszczenie zgrupowania przez Cristiano Ronaldo, który postanowił "pozwiedzać" Lizbonę. Lecących do Polski piłkarzy żegnały gwizdy ze strony kibiców. Teraz Włosi i Portugalczycy walczą o swoje dobre imię.

Cesc Fabregas w jednym z wywiadów powiedział, że w finale w Kijowie spotkają się Hiszpanie i Niemcy.

To tylko świadczy o przekonaniu Hiszpanów do własnych umiejętności. Po ćwierćfinałach najgorszym możliwym scenariuszem był finał Hiszpania - Włochy. Nie tylko dlatego, że już to przerabialiśmy na tych mistrzostwach, ale i że byłoby to spotkanie przewidywalne. Może ciekawe z punktu widzenia taktyki, ale dla widzów niesamowicie nużące.

Z czego wynika brak polotu w grze Hiszpanów?

Podopiecznym Vicente del Bosque należy się duży szacunek. Jednak wyraźnie widać, że Hiszpanów mecze męczą. Gra w fazie grupowej to była dla nich katorga. Oni chcieli od razu zagrać w finale. Kolejnym problemem Hiszpanów jest ich przewidywalność. Pokonać ich więc wcale nie jest rzeczą niemożliwą. Francuzi popełnili błąd, że zmienili taktykę na mecz z Hiszpanami na bardziej defensywną.

Przed meczem Hiszpania - Portugalia większość analityków była zgodna, że mniejszy sąsiad był skazany na pożarcie.

Niekoniecznie. Duże słowa uznania należą się trenerowi Paolo Bento, który doskonale ułożył tę drużynę. Według mnie to najlepsza kadra Portugalii od lat. Odpowiedzialność za grę bierze teraz cały zespół, co daje Ronaldo większą swobodę na boisku. Proszę zobaczyć, że został on już odciążony od zadań defensywnych. Poza tym jego koledzy z drużyny nareszcie nauczyli się wykorzystywać jego umiejętności. Problemem ciągle jest pozycja środkowego napastnika. Pozostali zawodnicy wolą indywidualnie wykańczać akcje, niż zagrywać do nawet lepiej ustawionego Heldera Postigi czy Hugo Almeidy.

W drugim meczu czeka nas starcie Niemców z Włochami. Niemcy w ćwierćfinale przeciwko Grekom zagrali w nieco eksperymentalnym składzie. Zaskoczyła pana taka decyzja trenera Joachima Loewa?

Nie. Co ciekawe, ten ruch był najbardziej pozytywny dla samych Greków. Gdyby w tym meczu od początku wystąpił Mario Gomez, to na czterech bramkach dla Niemców by się nie skończyło. To spotkanie pokazało, że niemiecka kadra nie ma słabych punktów. Rezerwowi bez problemu mogą zastąpić graczy z pierwszej jedenastki. Zaskoczyła mnie jednak słaba skuteczność piłkarzy Loewa. Może wynikało to z tego, że sami byli zaskoczeni łatwością, z jaką dochodzili do sytuacji strzeleckich.

Niemieccy piłkarze przyznają, że najbardziej obawiają się Mario Balotellego. Mają rację?

Włosi też się go boją (śmiech). Główną bronią Balotellego jest jego nieprzewidywalność. Potrafi przedryblować kilku obrońców albo oddać niesygnalizowany strzał z dużej odległości. Piłkarze o takiej specyfikacji stanowią największe zagrożenie. Niemcy nie są zadowoleni z tego, że grają z Włochami. Woleliby zmierzyć się z Anglikami. Włosi są zdyscyplinowani taktycznie i trudno im odebrać piłkę.

Czego więc możemy się spodziewać w tym meczu? Niemcy zdominują sytuację na boisku, czy będą odbijać się od włoskiego muru?

Włosi pokazali, że nie tylko są mistrzami gry defensywnej, lecz także potrafią atakować. Grają często z trzema obrońcami, więc z przodu mają większe pole manewru. W razie gdy będą zmuszeni do obrony, do defensywy przejdzie dwóch pomocników. Niemcy natomiast, jak na każdy mecz, wyjdą nastawieni na ofensywę i bez zbędnych kalkulacji. Będą chcieli wygrać w regulaminowym czasie gry. W ich zespole nawet obrońca Lahm może zdobyć bramkę, o czym przekonali się Grecy. Czeka nas więc arcyciekawe spotkanie.

@RY1@i02/2012/124/i02.2012.124.00000090c.803.jpg@RY2@

dpa/pap

Włosi pokazali, że nie tylko są mistrzami gry defensywnej, lecz także potrafią atakować. Niemcy na pewno postawią na ofensywę. Będzie niezwykle ciekawie - ocenia Andrzej Juskowiak

Andrzej Juskowiak: pokonać Hiszpanów wcale nie jest rzeczą niemożliwą. Mam wrażenie, że gra ich męczy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.