Arszawin - specjalista od turniejów
Arszawin został kapitanem Rosji na Euro 2012. W 2004 roku mógł przejść do Legii lub Wisły. We wtorek może okazać się katem Polski, bo Rosjanie na razie grają jak z nut
Kiedy Andriej Arszawin w lutym tego roku opuszczał Arsenal Londyn i wracał na zasadzie wypożyczenia na stare śmieci do Zenita St. Petersburg, wydawało się, że jest to dobra informacja dla reprezentacji Polski. W końcu liga rosyjska to nie ten sam poziom sportowy, nie ta medialność, otoczka, nie te stadiony. Rywalizacja na treningach nie jest już tak wysoka. Do tego może dojść poczucie porażki po tym, jak człowiek nie sprawdził się na najwyższym poziomie. Zanim piłkarz pozbiera się po takim upadku, może minąć sporo czasu. To w teorii. W przypadku Andrieja Arszawina praktyka wygląda zupełnie inaczej. Właśnie jako piłkarz Zenitu w 2008 r. w mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii oczarował piłkarski świat. Po czterech latach, z większym doświadczeniem, nauką wyciągniętą z pobytu na Wyspach i podrażnioną ambicją jest gotowy do tego, aby historię powtórzyć.
Jako osiemnastolatek dołączył do młodzieżowego zespołu Zenita. Z rówieśnikami pograł jedynie przez rok. W 2000 roku ówczesny trener pierwszego zespołu Jurij Morozow uznał, że Arszawin umiejętności ma już na tyle duże, żeby dołączyć do seniorów. Debiutował, co ciekawe, nie na rodzimym podwórku, ale od razu w europejskich pucharach, w wyjazdowym spotkaniu nieistniejącego już Pucharu Intertoto przeciwko Bradford City (3:0). Początek kariery w Zenicie miał niezły, dosyć szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie, a 17 maja 2002 r. zadebiutował nawet w reprezentacji Rosji w meczu przeciwko Białorusi. Kłopoty zaczęły się w momencie, kiedy zespół na początku 2003 roku przejął czeski trener Vlastimil Petrzela. Przez trzy lata za jego kadencji Arszawin rozegrał zaledwie 25 spotkań.
Dziś trudno w to uwierzyć, ale po pierwszym sezonie pracy z nowym szkoleniowcem sfrustrowany Andriej, myślący o opuszczeniu zespołu, był bliski przeprowadzki do Legii Warszawa lub Wisły Kraków!
- Arszawinowi akurat kończył się kontrakt w Zenicie St. Petersburg - wspomina Grzegorz Bednarz, menedżer FIFA. - To jeszcze nie był ten piłkarz co kilka lat później. I Zenit nie był tym klubem co obecnie. Wtedy jeszcze nie sponsorował go potężny koncern Gazprom - dodaje.
300 tys. dol. plus prowizja dla menedżera (dolar kosztował wówczas cztery złote) okazały się za dużym wydatkiem dla polskich klubów i temat upadł. Zawodnik został w Zenicie, jednak na swoją szansę musiał czekać aż do 2006 r., kiedy drużynę przejął Dick Advocaat, czyli obecny trener reprezentacji Rosji.
To właśnie jemu Arszawin zawdzięcza to, że tak mocno zaistniał w światowym futbolu. Holenderski trener odważnie postawił na Arszawina. W 2007 poprowadził Zenit do pierwszego w historii tytułu mistrzowskiego po rozpadzie ZSRR. Natomiast Andriej został wybrany na najlepszego zawodnika ligi rosyjskiej.
Na finały mistrzostw Europy 2008 r. pojechał w dobrej formie. Co prawda Rosjanie odpadli w półfinale, przegrywając 0:3 ze znakomitą Hiszpanią, ale wrażenie zostawili po sobie pozytywne.
Dziś wraca do formy sprzed czterech lat. Mało tego - Advocaat mianował go kapitanem reprezentacji na Euro 2012.
@RY1@i02/2012/111/i02.2012.111.00000100c.802.jpg@RY2@
ap
Arszawin z meczu na mecz jest coraz lepszy
PTT
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu