Prosta sprawa
Moim sąsiadom zepsuła się pralka. Pech (albo koreański producent) chciał, że stało się to dokładnie tydzień po tym, kiedy skończyła się gwarancja. Przyjechał człowiek z serwisu, ale zamiast śrubokrętów i klucza francuskiego przywiózł ze sobą laptopa. Podłączył go w tajemniczym miejscu i po minucie stwierdził, że uszkodzeniu uległa płyta główna. W pralce, nie w laptopie. Jej wymiana miała kosztować 800 zł, więc sąsiedzi doszli do wniosku, że z finansowego punktu widzenia lepiej będzie oddać sprzęt na złom i kupić zupełnie nowy.
To historia uświadomiła mi, do jak wielkiego marnotrawstwa doprowadziła nowoczesna technologia oraz ludzka potrzeba posiadania wszystkiego co najnowsze, najlepsze, najszybsze i najbardziej innowacyjne. Moi rodzice używali jednej pralki przez 10 lat i nic nigdy się w niej nie zepsuło - nie miała ani płyty głównej, ani bębna z włókna węglowego, ani wyświetlacza ciekłokrystalicznego, tylko jedno proste pokrętło i drzwiczki. A mimo to skutecznie usuwała nawet plamy z krwi. Wiem, bo często obrywałem od starszych kolegów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.