Pracodawca z ludzką twarzą
Nazwisko byłego wiceministra gospodarki i pracy w rządzie Marka Belki jest coraz bardziej znane Polakom. Popularność ta rośnie wraz z emocjami, jakie wzbudza dyskusja o wydłużeniu wieku emerytalnego m.in. na posiedzeniach zespołu ds. prawa pracy i układów zbiorowych Komisji Trójstronnej. Jacek Męcina jest jego przewodniczącym i to w dużej mierze od jego zdolności mediacyjnych zależy, czy rząd, związki zawodowe i pracodawcy znajdą wspólne rozwiązanie problemu
W połowie lat 90. ukończył politykę społeczną na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych oraz prawo na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Na pytanie, dlaczego nie został sędzią, adwokatem czy prokuratorem, Jacek Męcina odpowiada: - Był taki moment, kiedy chciałem być adwokatem, ale zwyciężyła pasja naukowa. Tym bardziej że prawo pozwoliło mi zdobyć szersze spojrzenie na wiele problemów.
Koledzy ze studiów pamiętają Męcinę jako wzorowego studenta. - Ambitny. Zawsze przygotowany. Gdy inni imprezowali, on najczęściej się uczył. Ulubieniec wykładowców - wspominają.
Pracę doktorską na temat aktywnej polityki rynku pracy na rzecz przeciwdziałania bezrobociu absolwentów obronił w 1999 roku. Wcześniej, będąc jeszcze na studiach, badał bezrobocie na lokalnych rynkach pracy, analizował też rodzące się na poczatku lat 90. ustawodawstwo prawa pracy. - Jacek od zawsze był badaczem, szukał równowagi w problemach pracodawców i pracowników. Jednak na studiach bliższe mu były problemy pracowników - mówi kolega ze studiów dr Ryszard Szarfenberg.
W miarę upływu czasu Męcina staje się coraz bardziej cenionym ekspertem od rynku pracy. Do tego dochodzi zdolność prowadzenia negocjacji. Swoje umiejętności efektywnego rozmawiania np. z przedstawicielami związków zawodowych szlifuje od 2003 roku, kiedy został członkiem Trójstronnej Komisji ds. społeczno-gospodarczych. Rok później był już przewodniczącym Zespołu ds. prawa pracy i układów zbiorowych. To właśnie na forum Komisji Trójstronnej pracodawcy i związkowcy dopracowywali m.in. szczegółowe rozwiązania ustawy antykryzysowej, która zamortyzowała kryzys.
I choć o Męcinie, który jest doradcą Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, mówi się jako o "pracodawcy z ludzką twarzą", to związkowcy nie są skorzy do komplementów. - Jak każdy prawnik reprezentuje swojego klienta. Przyjął zlecenie od pracodawców, dlatego walczy o ich prawa - stwierdza krótko Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, członek Komisji Trójstronnej.
W 2005 r oku Męcina został wiceministrem gospodarki i pracy odpowiedzialnym za problemy prawa pracy, wynagrodzeń, dialogu społecznego i rynku pracy. - Nigdy nie byłem członkiem żadnej partii. Rząd Marka Belki był rządem eksperckim - mówi Męcina, który za osobisty sukces uważa m.in. wdrożenie Programu "Pierwsza Praca - Pierwszy Biznes".
Zwieńczeniem pracy w resorcie były negocjacje autonomiczne i projekt regulacji implementującej dyrektywę 2002/14. - Męcina był i jest bardzo pracowity. Miał zasadę regularnych cotygodniowych spotkań i dyskusji merytorycznych. W zasadzie jednoosobowo obsługiwał cały resort pracy - wspomina jeden z urzędników.
Po zaprzysiężeniu na premiera Kazimierza Marcinkiewicza, Męcina postanowił skoncentrować się na pracy naukowej. Zrzekł się funkcji i pozostał jedynie doradcą zarządu Lewiatana. - Zostałem przy Lewiatanie, ponieważ ta organizacja angażuje się w projekty nie tylko ważne dla środowisk gospodarczych, lecz także społecznych - tłumaczy swoją decyzję.
O Jacku Męcinie jest ostatnio jednak coraz głośniej za sprawą dyskusji o podwyższeniu wieku emerytalnego. - Polacy muszą zrozumieć, że ta reforma jest konieczna. W przeciwnym razie będziemy mieli coraz większą lukę między wpływami a wydatkami systemu ubezpieczeń społecznych i coraz większe obciążenia pracujących. W dłuższej perspektywie oznacza to krach systemu - tłumaczy Męcina.
Z powodu napiętego kalendarza Męcina każdą wolną chwilę stara się poświęcić rodzinie. - Mój syn jest w pierwszej klasie szkoły podstawowej, więc obecnie przerabiam naukę czytania i pisania - żartuje. I dodaje: - Ponadto od dłuższego czasu obiecuję sobie powrót do formy. Mam nadzieję, że to publiczne wyznanie zmobilizuje mnie do dotrzymania słowa samemu sobie - dodaje ze śmiechem.
@RY1@i02/2012/052/i02.2012.052.07000030f.805.jpg@RY2@
Fot. marek matusiak
Mariusz Mosiołek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu