Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Szybowiec

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Producenci samochodów prezentują dość wyrównany poziom. Takie np. mercedesy dawno straciły monopol na solidność, toyoty - na niezawodność. Szczerze mówiąc, to coś takiego jak niezawodność w ogóle już w motoryzacji nie występuje. Wszystkie auta psują się jednakowo, bez względu na to, czy składają je w sterylnych warunkach zdyscyplinowani Japończycy, czy popijający wino Włosi. Celowo użyłem słowa "składają", a nie "produkują", bo dziś w fabrykach niczego nie robi się od podstaw, tylko skręca się samochody z tego, co przyjechało do zakładu w paczkach i foliowych workach od poddostawców. Jeszcze chwila i salony samochodowe będą wyglądały jak sklepy Ikea - z dowolnych elementów będziemy mogli skompletować sobie wymarzony samochód i samodzielnie złożyć go w domu.

Prawda jest taka, że właściciele mercedesów zachwycają się nowoczesnymi reflektorami w swoich wozach, podczas gdy w rzeczywistości wyprodukowała je ta sama firma, która lampy dostarcza również do Nissana. Myślicie, że wasze bmw wyposażono w innowacyjny silnik, którego nie ma żadne inne auto? Bzdura. Już od roku pracuje on pod maską citroena waszego sąsiada. Pękacie z dumy, kiedy włączacie w swoim nowiutkim audi audio warte 30 tys. zł? Cóż, szczerze mówiąc dziś bardzo podobnie gra sprzęt w samochodach koreańskiej Kii. Wszystko to prowadzi mnie do wniosku, że od czasów gdy Nissan zakończył produkcję modelu Tiida, nie ma już na rynku samochodów złych. Są tylko źle dobrane. Ktoś, kto jest singlem, nie powinien kupować sobie bmw X5, bo wychodzi na palanta z kompleksami. Mężczyźni z długimi włosami powinni unikać kabrioletów, bo prędzej czy później ich kudły wplączą się w koła auta jadącego za nimi i dojdzie do tragedii. Zaś młodym kobietom, którym mężowie proponują toyotę yaris albo skodę fabię, sugeruję złożenie papierów rozwodowych.

W zasadzie każdemu, wsłuchując się w jego oczekiwania, patrząc na jego dłonie i obserwując, jak posługuje się widelcem, jestem w stanie zarekomendować konkretny model samochodu. Problem mam jedynie z tymi, którzy potrzebują - cytując ich samych - "bardzo dużego auta rodzinnego zdolnego przewieźć w porywach siedem osób". Dla nich ofertę mają wyłącznie Solaris, Scania, MAN i Autosan, a ja nie znam się na autobusach. Na vanach również, bo ich nie lubię. Kiedyś znalazłem się za kierownicą volkswagena sharana i od razu poczułem się jak pracownik zakładu pogrzebowego, a to - z całym szacunkiem - nie jest dobra rekomendacja. Innym razem zostałem zaproszony do przetestowania citroena C4 picasso. Normalnie bym odmówił, nie dbając o asertywność, ale jako że bardzo lubię ludzi z Citroena, tym razem załatwiłem to bardziej dyplomatycznie - odebrałem samochód z salonu, po czym niemal od razu wpakowałem się w latarnię, aby nie musieć dłużej nim jeździć.

Szczerze mówiąc, myślałem, że podobnie sprawę będę musiał załatwić z oplem zafirą tourer, do której wsiadłem w ubiegły poniedziałek. Ale gdy tylko usiadłem za jej kierownicą, poczułem się jak w... samolocie. A ja lubię samoloty. Testowy model miał tak wysoko pociągniętą przednią szybę, że widoczność okazała się porównywalna z tą, jaką gwarantują szybowce. Wrażenie było tak fenomenalne, że postanowiłem przejechać zafirą dłuższy dystans niż ten dzielący siedzibę Opla z najbliższym słupem. I dobrze, bo okazała się pierwszym vanem, którego polubiłem. Nie tylko za szybę, ale również za to, jak jeździ. Generalnie podczas prowadzenia nie czuć ani jej masy, ani rozmiarów - zawieszenie i układ kierowniczy pracują jak w dobrym, kompaktowym samochodzie i nawet mogę zaryzykować stwierdzenie, że Zafira prowadzi się "sportowo". To również zasługa silnika - 195-konnego, podwójnie doładowanego diesla, który rozpędza samochód do setki w niecałe 9 sekund, a na niemieckiej autostradzie jest w stanie gnać grubo ponad 200 km/h. W dodatku nawet przy takiej prędkości zachowuje się zaskakująco spokojnie, przewidywalnie i daje poczucie bezpieczeństwa.

Zapewne teraz chcielibyście przeczytać coś o wnętrzu. Miejsca w środku jest tyle, że mam wątpliwości, czy aby na pewno jest to auto siedmio-, a nie dziewięcioosobowe. Znalazłem w nim przynajmniej dwa schowki tak duże, że można by w nich upchać dzieci ważące ok. 10-15 kg. Ta mnogość skrytek, a także niezliczone możliwości aranżacji wnętrza mają też niestety wadę - z niektórych zakamarków dobiegają zgrzyty i trzaski sugerujące, że za kilka lat w każdą podróż trzeba będzie zabierać ze sobą wiadro smaru.

Reasumując, jeżeli potrzebujecie rodzinnego vana, ale nie chcecie rezygnować przy tym z osiągów i choćby odrobiny radości, jaką powinno dawać prowadzenie auta, Zafira jest naprawdę dobrym wyborem. Osobiście czekam na wersję OPC z motorem o mocy zbliżonej do 300 koni mechanicznych i napędem na cztery koła. Lekarze będą ją zapisywali jako środek na przeczyszczenie dla całej rodziny.

@RY1@i02/2013/134/i02.2013.134.00000130b.803.jpg@RY2@

Opel zafira tourer biturbo

@RY1@i02/2013/134/i02.2013.134.00000130b.804.jpg@RY2@

Łukasz Bąk zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.