Wilkołak wilkołakowi wampirem
W dużych firmach jest jak w horrorach: można w nich spotkać potwory
Maciejem Balcerzakiem
Pan ma zawsze dla mnie coś z zupełnie innej beczki...
Chciałem porozmawiać o wampirach, wilkołakach i zombie. Bo ostatnio zrobiłem sobie czytelniczą wyprawę w świat horroru. Najpierw sięgnąłem po "Wywiad z wampirem" i "Misery", potem "Egzorcystę" i "Dziecko Rosemary".
Czy znajomością horrorów można zaimponować podczas niezobowiązującej pogawędki w korpowindzie?
W pierwszej chwili można usłyszeć szyderstwo. "Po co to czytasz? Przecież z tych książek niczego przydatnego się nie dowiesz. To marnowanie czasu". Ale jeśli tak mocniej dopytać...
To się okazuje, że w korporacjach też się lubią bać?
Tak jest. Jedna koleżanka nie tylko mnie nie wyśmiała, ale nawet się bardzo ucieszyła, że nie jest sama. Powiedziała, że dla niej horrory są ucieczką przed problemami dnia codziennego. Bo taki wampir - jako istota nieśmiertelna - nie irytuje się nadgorliwym szefem albo leniwym kolegą. Ma odmienne problemy. Inna znajoma mówiła, że dopiero po obejrzeniu filmu "Piła" (seria wyjątkowo krwawych horrorów, dotychczas powstało siedem części serii - aut.) trochę się uspokaja i wyładowuje złe emocje, które są w niej po całym tygodniu pracy. Choć większość korporacyjnych niewolników woli lżejsze kino, komedię romantyczną czy Bonda.
Akurat w pana osobie trafiłem na eksperta od horrorów. Wydał pan thriller celebrycki "Gaga. Warszawski wilkołak".
Bo jak się pracuje w korporacji, to się nabiera szacunku do tego tak często wyśmiewanego gatunku, jakim jest thriller. Ja sam często się czuję jak bohater filmu grozy. Mija deadline, trzeba wydrukować raport i wysłać na zewnątrz, a tu nic się nie udaje. Wszystko się spóźnia, drukarka się zawiesza, system pada. A czasem nawet leje się krew. Kiedyś moja koleżanka na swoim własnym stanowisku pracy odcięła sobie kawałek palca.
Poważnie?
Naprawdę! Takimi wielkimi nożycami do cięcia papieru. Ale tu przydał się jej korporacyjny profesjonalizm. Złapała ten kawałek, wykręciła numer pogotowia ratunkowego i udało się go przyszyć.
To by się zgadzało. Bo cokolwiek mówić o korporacjach, to akurat szkolenia BHP są tutaj traktowane poważnie.
Dokładnie tak jest. Jak w korporacji nie przejdziesz szkolenia, to nie ma zmiłuj.
A gdyby tak skatalogować typy korporacyjne według klucza z horrorów? Pewnie dużo u was wampirów?
Trochę by się znalazło. Wampirom dobrze pracuje się w nocy, czym doprowadzają do szału swoich zwykłych kolegów, którzy najbardziej efektywni są za dnia i pilnują przepisów BHP, punktualnie wychodząc do domu. Wampiry mają w nosie BHP i ślą e-maile o 1.30 w nocy i potem mają pretensje, że nikt im nie odpowiedział.
A wilkołak?
To samotnik, z którego od czasu do czasu wychodzi zwierzę. I wtedy ta bestia pożywia się słabeuszem. Zwłaszcza firmy konsultingowe mają do wilkołaków ewidentną słabość. Z jednej strony oficjalnie lubią mówić o grze zespołowej i wzajemnym wspieraniu się pracowników. Ale w praktyce tworzą mechanizmy, które premiują wilkołacze postawy. Bo jak nie zdobędziesz klienta, nie będziesz go obsługiwał. A jak go nie będziesz obsługiwał, to nie wyrobisz godzin, które się sprzedaje na fakturę. Nie muszę mówić, co jest na końcu tej drogi. Czasem bywa tak, że wilkołak wilkołakowi wampirem. Człowiek miał coś dostać w południe, a dostał o godz. 20. A na dodatek zupełnie nie o to chodziło. I potem wilkołak siedzi po nocy, jak ten wampir, i poprawia do rana.
A zombie?
To ci wyczerpani funkcjonowaniem w trybach korporacyjnych. Nie czeka na nich żadna nagroda. Najprędzej firma się ich pozbędzie. Bo co komu po takim zombiaku.
@RY1@i02/2014/246/i02.2014.246.00000280a.803.jpg@RY2@
wojtek górski
Maciej Balcerzak radca prawny, korporacyjny niewolnik pracujący w korporacjach od wielu lat na różnych stanowiskach. Napisał dwie książki: powieść "Gaga. Warszawski wilkołak" (2011) i poradnik "Planeta korporacja. Jak przetrwać, zrobić karierę, zostać prezesem" (2013)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu