Metoda Arkadiusa
Raz na jakiś czas dobrze sięgnąć po taką książkę, jak "Guru kultu..ry" Michała Wawrzyniaka. Podkreślam frazę "raz na jakiś czas".
Jest to rzecz z półki literatury motywacyjnej. Na szczęście już ze znaczkiem "made in Poland". Co jest dowodem, że po 25 latach transformacji przynajmniej w tej dziedzinie pojawili się i okrzepli swojscy autorzy znający i czujący polskie klimaty. Dzięki czemu czytelnik złakniony takiej właśnie literatury nie jest zdany na importowanych guru przywództwa w stylu Briana Tracy’ego, Stephena Coveya albo Tony’ego Robbinsa. Nie to, żeby ci byli szarzy i nieciekawi. Kłopot polega raczej na tym, że te wielkie gwiazdy coachingu są jak garnitur znanej marki, który czasem po prostu źle na nas leży. Nawet jeśli sprzedawca powtarza nam, że to jest rozmiar, który pasuje na każdego.
Nie, "Guru kultu..ry" na pewno nie jest takim garniturem. Bardziej kojarzy mi się z Arkadiusem. Pamiętacie? To był taki (dziś trochę zapomniany) odjechany projektant mody z Lublina. Łączący unikalny talent z krzykliwością i efekciarstwem, czego się zresztą absolutnie nie wstydził. Przeciwnie. To efekciarstwo (czasem przekraczające granicę kiczu) było jego znakiem rozpoznawczym. Autor "Guru kultu..ry" Michał Wawrzyniak działa podobnie. Jego przesłanie jest proste. Nieważne, w jakiej branży działasz. Chcesz sprzedawać więcej produktów? Zrobić karierę w organizacji? Stać się salonowym lwem? Musisz stać się guru. Charyzmatyczną i rozpoznawalną marką, która gromadzi wokół siebie lojalnych fanów. Bo fani są najlepszą (i najtańszą) reklamą. Oni nieświadomie będą multiplikować twoje przesłanie. I jeszcze będą wdzięczni, że dostąpili takiego zaszczytu.
W sumie jest to rozumowanie sensowne. Dlaczego więc tak mało jest wokół nas mocnych, charyzmatycznych liderów? A tak wielu średniaków i szaraków? Bo ludzie mają skrupuły. Boją się śmieszności. Pewnie również porażki. A Wawrzyniak się nie boi. W swojej książce co kilka stron powtarza, że ma gdzieś, co pomyślą o nim inni. I to jest właśnie jego metoda, której uczy w tej książce. Rozpisuje to na kilka etapów, ale w sumie właśnie o tę suwerenność (Wawrzyniak nazywa to "odwagą, żeby być sobą") chodzi. To ona jest drogą do sukcesu. Za przykład Wawrzyniak stawia... samego siebie. Oraz to, że udało mu się rozkręcić firmę doradczą MentalWay. I to nie w Warszawie, Berlinie czy Poznaniu, ale w prowincjonalnym Kaliszu. Brzmi to autentycznie i nie mamy powodów, by mu nie wierzyć. Oby tak dalej!
A sama książka? Napisana jest bez wątpienia z pasją. A ponieważ metoda Wawrzyniaka nie trąci ezoteryką, to szukający inspiracji czytelnik na pewno nie zostanie z pustymi rękami. Momentami jest jednak (niestety) irytująco. Te wszystkie "Uff", "Och... Tak... Już prawie... Oj", "Szanowni Państwo, przed nami Srutę Pierdę". Takie dość tanie fraternizowanie się z czytelnikiem niestety męczy. Bo to tak, jakby narrator co chwila musiał się upewniać, jaki to jest zabawny. I czy czytelnik o tym przypadkiem nie zapomniał. Denerwować może też ciągłe balansowanie na cienkiej granicy pomiędzy prostotą a banałem ("w życiu niemal zawsze kierowałem się sercem"). Czytelnikowi zostawiam ocenę, czy ta granica zostaje przekroczona, czy też autor zdołał pozostać po bezpiecznej stronie.
@RY1@i02/2014/236/i02.2014.236.00000280b.802.jpg@RY2@
Michał Wawrzyniak, "Stań się guru kultu..ry, czyli pokonaj 6 etapów, aby wzmocnić charyzmę, zgromadzić własnych apostołów, przyciągnąć wiernych wyznawców oraz zbudować unikalny biznes!", Wydawnictwo Helion, Gliwice 2014
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu