Dziennik Gazeta Prawana logo

Człowiek, który kocha skandale

28 czerwca 2018

Aleksiej Spiridonow to bodaj najbardziej kontrowersyjny siatkarz świata. Zarówno na boisku, jak i poza nim

Ten gość na boisku zawsze szuka zaczepki, zawsze ma swoje zdanie i "coś" do powiedzenia. Zawsze znajdzie powód, aby się posprzeczać - z przeciwnikiem, sędziami albo z kibicami. Nieważne, z kim. Jest w tym naprawdę mistrzem. Może nawet mistrzem świata. On kocha skandale! Przede wszystkim jednak to świetny zawodnik. Klasa światowa.

- Jak to kto? Nie wiesz?... - uśmiecha się prowokująco. - Nie wiem. Powiedz, jakżeś taki mądry... - równie prowokująco odpowiadam. - To przecież prosta sprawa. Jak dwa razy dwa. Ten, kto będzie najlepszy w polskim czempionacie. Najlepsza drużyna. Ta, która wygra w finale... - mówi i uśmiecha się przy tym tak wyzywająco, że stojący kilka metrów dalej Siergiej Grankin, rozgrywający sbornej, też aż zatacza się ze śmiechu. Po chwili nasza rozmowa o nim i o siatkówce przebiega już normalnie.

Spiridonow jest jednym z najlepszych rosyjskich siatkarzy. Jest jednak tak samo dobry, co kontrowersyjny. Zarabia na rok kilkaset tysięcy dolarów. W filmie czy teatrze też miałby pewny etat i kupę kasy. Gość ma taki talent, że tylko mu pozazdrościć. Tylko ta rogata dusza. Nie raz, nie dwa, nie dziesięć razy, a nawet nie dwadzieścia podczas meczu eksploduje taką radością, jakby najadł się dynamitu. On lubi, aby był wokół niego szum. Bardzo dużo szumu. Nie wszystkim się to podoba. Nawet jego kolegom i trenerom. Przeciwnikom także. To zrozumiałe, po to się wygłupia, aby wyprowadzić ich z równowagi. I ich kibiców także.

To ma być show!

Kiedy mówię mu, że jest enfant terrible światowej siatkówki, od razu mówi: "Ja nie ponimał". - Nie rozumiem - dodaje po polsku. I znów śmieje się długo i donośnie.

- Ludzie kupują bilety i przychodzą na siatkówkę, bo chcą oglądać show. To ma być widowisko, wynik oczywiście jest bardzo ważny, ale mecz to powinno być coś więcej. Kibice powinni się dobrze bawić, powinni wychodzić z hali zadowoleni z gry. Po to przychodzą. Ja im daję powody. Na boisku powinno się coś dziać. Ja o to dbam. I tylko tyle... - stara się w przekonujący sposób tłumaczyć swoją filozofię gry i zachowania ten skądinąd bardzo fajny, sympatyczny facet.

Wyleciał z boiska i... reprezentacji

Czy aby do końca jest szczery? Czy tak rzeczywiście jest, jak mówi? Przez swój nieposkromiony charakter podpadł trenerowi Władimirowi Aleknie i nie pojechał na olimpiadę. W 2011 roku został wyrzucony z reprezentacji Rosji za alkohol. Kiedy rządy w kadrze Rosji objął Andriej Woronko, Spiridonow wrócił do łask. Grał główne role w Lidze Światowej, w której miał otwarty konflikt z Bernardo Rezendem, trenerem Brazylii - nazwał go "starszym człowiekiem chorym na schizofrenię". W mistrzostwach Europy otrzymał dwie czerwone kartki i wyleciał z boiska. Podczas jednego z Memoriałów Wagnera za nieregulaminowe zachowanie wobec kibiców też zobaczył czerwony kartonik.

Jesteście dobrą drużyną

W tym roku w Krakowie też robił dziwne gesty, często miał coś do dodania, ale to był pokorny Aleksiej. Wybrany został najlepiej przyjmującym zawodnikiem turnieju. - Zwycięstwo w turnieju Wagnera, który jest prestiżową imprezą, to duży sukces naszej reprezentacji, która nie wygrała go już od 10 lat. Trzeba było wreszcie to zrobić - komentował Spiridonow. - Przegraliśmy ostatni mecz z Polską 2:3. Oceniam to spotkanie na 3, ponieważ powinniśmy byli je wygrać 3:0 lub 3:1.

- Pretendentów do zwycięstwa w mistrzostwach świata i do zdobycia złotego medalu jest dużo. Dlatego nie będę bawił się w prognozy. Moim zdaniem będzie to bardzo trudny turniej. Jedno jest pewne: wygra go najsilniejsza drużyna. Czy będzie to reprezentacja Rosji? Nie wiem, kto okaże się najmocniejszy... - ocenia szanse uczestników polskiego czempionatu ten były kolega klubowy Michała Winiarskiego.

Nie mogłem nie zapytać go o jego opinię na temat reprezentacji Polski. - Polska? To dobry, interesujący, mocny zespół z nowym pomysłem i obrazem gry, z nowym trenerem. W jej składzie znajduje się sporo nowych, młodych siatkarzy. Myślę, że to trochę nieobliczalny zespół. Przekonamy się, na co będzie ich stać - ocenia biało-czerwonych nasz rozmówca, być może jedna z gwiazd polskiego mundialu.

- Bardzo mi się podoba atmosfera, która panuje w Polsce na meczach siatkówki. To w waszym kraju obecnie dyscyplina numer jeden i wszystko, co związane jest z siatkówką, jest u was na najwyższym światowym poziomie. Są świetni kibice. Lubię tu grać - dodaje jeden z filarów sbornej.

Polska liga prawie jak rosyjska

Na koniec zagadnąłem go o rosyjską superligę, w której aż roi się od gwiazd. - Wszyscy uważają, że nasza liga jest najmocniejsza na świecie. Ja tylko mogę podzielić te opinie. Myślę jednak, że walka o mistrzostwo Polski wcale nie jest mniej interesująca i nie stoi na słabszym poziomie - komentuje przyjmujący Rosji.

- Czy chciałbym zagrać kiedyś w polskim klubie? Jak do tej pory nie otrzymałem żadnej takiej propozycji. Teraz najważniejsze są mistrzostwa świata. Wiele sobie po nich obiecuję. Pewnie jak każdy polski kibic też... - kończy Aleksiej, który interesuje się piłką nożną i hokejem.

Spiridonow postanowił zamienić dotychczasowy klub Fakieł Nowy Urengoj na mistrza Rosji Zenit Kazań, do którego trafił także Kubańczyk Wilfredo Leon. - Tak, będę grał w tej drużynie, znajdują się tu sami świetni zawodnicy, m.in. Wilfredo, ale ja także nie jestem słaby - zastrzega.

O ten nieoczekiwany transfer zapytaliśmy menedżera Wilfreda Leona - Andrzeja Grzyba.

- Tuż przed Memoriałem Wagnera wróciłem z Kazania, gdzie dopieszczaliśmy sprawy Leona. Przy okazji nie omieszkałem zapytać całe środowisko i trenera Alekno o ten kontrakt. Alekno odpowiedział lakonicznie: - Andrzej, zobacz, ile mam kontuzji w zespole: Werbow, Shivozhelec, Michailow, Wołkow. Muszę sobie zabezpieczyć dodatkowe przyjęcie, a co do charakteru Spiridonowa? To ja decyduję o jego kasie - nie podskoczy.

Pozostali członkowie ekipy są w małym szoku - generalnie obstawiają, ile miesięcy Spiridonow pogra w Kazaniu - najczęstszym terminem jest koniec roku.

Spiridonow to chłopak ze wsi, wychowała go ulica. Umie się bić i wypić (jak twierdzi, pić i trenować trzeba profesjonalnie), ale ma też wrodzone poczucie humoru i jest uwielbiany w zespole, zarówno przez zawodników, jak i przez trenera Woronkowa.

@RY1@i02/2014/169/i02.2014.169.00000150a.803.jpg@RY2@

M. Palczyński/MPAimages com/Forum

Aleksiej Spiridonow Urodzony - 26 czerwca 1988 r.; pozycja na boisku - przyjmujący; wzrost - 196 cm; waga - 96 kg; zasięg w ataku - 347 cm; zasięg w bloku - 328 cm; kluby - Iskra Odincowo (2008-2012), Ural Ufa (2012-2013), Fakieł Nowy Urengoj (2013-2014), Zenit Kazań (od 2014); sukcesy: złote medale Ligi Światowej (2011 i 2013), mistrz Europy (2013), srebrne medale mistrzostw Rosji (2009, 2013), złoty medal Ligi Mistrzów (2009), srebrny medal Pucharu Challange (2013)

Marek Bluj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.