Gwiazdą sezonu jednak nie jest Sienkiewicz
Ch ..., d... i kamieni kupa zrobiły ostatnio ogólnopolską karierę. I jednocześnie prawie zakończyły karierę człowieka, który je wypowiedział w towarzystwie szefa NBP, wódeczki i skrzydełek Sowy. Zresztą ch... w pogawędce obu panów wystąpiło znacznie więcej. Można powiedzieć, że jak na dżentelmenów przystało, Sienkiewicz i Belka sprzeczali się o to, kto ma większego - oni, Rostowski czy może niektórzy - nomen omen - członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Przyznaję, że wstrząśnięty tymi nagraniami nie jestem. Może dlatego, że nie stronię od brzydkich słów. Gdyby tylko mi pozwolono, używałbym ich również w tym miejscu. Bo wulgaryzmy wiele rzeczy upraszczają. Definiują problem skuteczniej niż ich eleganckie zamienniki. Są jak uderzenie pięścią w nos zamiast dyplomatycznej gadki .
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.