Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłkarskie życie poza FIFA

30 czerwca 2018

W meczu otwarcia mundialu rozgrywanego w północnej Szwecji Abchazja zremisowała z Oksytanią. Trzy godziny później obrońcy tytułu Kurdowie przegrali z Asyryjczykami. Finał jest zaplanowany na niedzielę

Gdy w najbliższy czwartek na murawę w Sao Paulo wyjdą Brazylijczycy i Chorwaci, by rozpocząć XX piłkarski mundial, alternatywny mistrz świata będzie już znany. Finał turnieju ConIFA o puchar imienia Nelsona Mandeli odbędzie się w niedzielę o godz. 13 na niewielkim stadionie, na którym grają szwedzcy drugoligowcy. Konfederacja Niezależnych Związków Piłkarskich (ConIFA), podobnie jak alternatywna wobec niej Izba Nowych Federacji (NF-Board), są otwarte dla wszystkich nieobecnych w FIFA.

Sama FIFA zrzesza 209 reprezentacji, z których 203 wzięły udział w kwalifikacjach do brazylijskiego mundialu. By zostać członkiem światowej rodziny piłkarskiej, trzeba być niepodległym krajem uznawanym przez społeczność międzynarodową. Dlatego brytyjski Gibraltar, choć we wrześniu zadebiutuje w eliminacjach do mistrzostw Europy (organizowanych przez UEFA), na mistrzostwa świata nie ma szans. Podobnie Kosowo, którego niepodległość uznaje już co prawda ponad połowa państw świata, ale członkiem ONZ jeszcze nie zostało.

Mimo to w rozgrywkach FIFA można spotkać i kadry spoza listy członków ONZ, którzy jednak zostali włączeni do organizacji, jeszcze zanim ta zaostrzyła regulamin. Oddzielne zespoły dla każdej z czterech brytyjskich krain historycznych to tradycja sięgająca XIX w. Do szczęściarzy, którzy zdążyli przez zmianami, należą też m.in. Wyspy Owcze, Hongkong i Portoryko.

Padania gromi

Ale tęsknotę za własnym zespołem odczuwają również inne społeczności. Narody pozbawione państw, odczuwające własną odrębność wyspy, regiony autonomiczne, organizmy separatystyczne. Najsilniejszą kadrą spoza FIFA może się pochwalić Katalonia, szykująca się zresztą do referendum w sprawie niepodległości. Seleccio Catalana rozgrywa mecze na Camp Nou, a jej historia sięga 1912 r., gdy Katalończycy przegrali z reprezentacją Francji 0:7. W kadrze trenowanej obecnie przez dawnego reprezentanta Hiszpanii Gerarda Lopeza grają przede wszystkim gwiazdy FC Barcelona i Espanyolu, jak Gerard Picqué i Sergio Busquets.

W ostatnim, rozegranym w grudniu 2013 r. meczu Katalonia wygrała z Republiką Zielonego Przylądka (członkiem FIFA) 4:1, jednak kadrze zdarzyło się już stawać naprzeciwko takich zespołów, jak Argentyna czy Brazylia. Wielu kibiców z okolic Barcelony wierzy, że wkrótce, po wygranym plebiscycie, ich kadra zadebiutuje w oficjalnych rozgrywkach, a oni sami nie będą odczuwać ambiwalentnych uczuć podczas oglądania występów kadry hiszpańskiej. Na razie Katalonia miała okazję zadebiutować w Pucharze Świata ConIFA. Miała, bo ostatecznie zrezygnowała z występu. Może zresztą nie chcieli wygrywać każdego spotkania z dwucyfrowym rezultatem. Gdyby Katalończycy pojechali do Szwecji, byliby żelaznym faworytem.

Formalnie zresztą to nie Szwecja jest gospodarzem mistrzostw, lecz Laponia. Przedstawiciele rdzennych mieszkańców północnej Skandynawii w swojej grupie walczą z kadrą separatystycznej Abchazji i Oksytanią, regionem leżącym w południowej Francji. Gwiazd w składzie brak - większość zawodników na co dzień występuje w niższych ligach Norwegii. W składzie Abchazji można za to znaleźć zawodników rosyjskiej ekstraklasy, choćby Rusłana Adżyndżała, obrońcę klubu Krylja Sowietow Samara.

Ale już kadra Darfuru składa się z uchodźców z tego sudańskiego regionu, od 11 lat mieszkających w fatalnych warunkach w obozach w sąsiednim Czadzie. Dla nich, w dawnej ojczyźnie zagrożonych ludobójstwem, gra to szansa na zachowanie poczucia godności i solidarności. - Pochodzimy z pięciu różnych plemion, mówimy różnymi językami. Dotychczas nie rozumieliśmy się i biliśmy między sobą. Ale po dziesięciu dniach wspólnych treningów staliśmy się braćmi - opowiadał telewizji CNN jeden z zawodników Mahamat Inidżi.

- Musimy stawiać czoła tylu wyzwaniom, że samo bycie tutaj znaczy dla Darfuru bardzo wiele. Choćby dlatego, że ludzie znów mogą usłyszeć o naszym domu - mówił Inidżi po meczu z Padanią (północne Włochy), kolejnym z faworytów turnieju. Darfur przegrał ten mecz 0:20, w kolejnym uległ Osetii Południowej 0:19. Wyjazd reprezentacji na drugi z rzędu podobny turniej jest finansowany przez amerykańską organizację pozarządową I-ACT. - Musieliśmy zebrać 1850 dol. na każdego piłkarza. Udało nam się na sześć minut przed ostatnim terminem zapłaty za bilety lotnicze - opowiadała CNN Katie-Jay Scott Stauring z I-Act. Darfur zadebiutował już w poprzednich mistrzostwach, które rozegrano w irackim Kurdystanie. Wówczas organizatorem nie była ConIFA, lecz NF-Board, inna organizacja starająca się promować futbol poza FIFA. Kurdyjskie mistrzostwa wzbudziły ogromne zainteresowanie kibiców i były sukcesem medialnym. 9 czerwca, gdy w Polsce i na Ukrainie startowało Euro 2012, gospodarze pokonali po emocjonującym meczu Cypr Północny 2:1, na żywo obserwowały ich 22 tys. kibiców, a finał był transmitowany na cały świat przez telewizję Al-Irakija.

Bhutan daje radę

NF-Board została założona w 2003 r., jednym z jej założycieli był Luc Misson, prawnik belgijskiego piłkarza Jeana-Marca Bosmana. Bosman był kiepskim piłkarzem, ale jego nazwisko zna dziś każdy kibic na świecie. Dzięki niemu ustanowiono zasadę, że po zakończeniu kontraktu z klubem piłkarz ma prawo samodzielnie decydować, do której drużyny przejść. Od 1995 r. futboliści nie są już niewolnikami swoich klubów, a ich relacje z nimi są bardziej zbliżone do zwykłych umów o pracę.

Bosman pogubił się życiowo, wpadł w alkoholizm, a dziś odsiaduje wyrok za pobicie dziewczyny. Jego prawnik wciąż walczy o lepszy futbol bez kojarzącej się z nim korupcji. - Chcę być obrońcą słabszych, pieniądze nie stanowią dla mnie motywacji - tłumaczył Misson magazynowi "Die Welt" w 2005 r. To wówczas odbył się pierwszy turniej zorganizowany pod auspicjami NF-Board. Na chroniony przez wojska tureckie Cypr Płn. przyjechali piłkarze z Kosowa i Laponii. Wygrali gospodarze.

Pretekstem do zorganizowania turnieju było 50-lecie Cypryjsko-Tureckiej Federacji Piłkarskiej. Na Cyprze Płn., samozwańczej republice, której ogłoszona w 1983 r. niepodległość jest uznawana jedynie przez Turcję, działa zwykła liga piłkarska. Północnocypryjskie kluby nie mogą jednak uczestniczyć w międzynarodowym futbolu, a reprezentacja - walczyć o prawo gry w najważniejszych imprezach. Z prostego powodu: na mapach uznawanych przez ONZ Cypr Płn. nie istnieje.

W tym roku w lidze Cypru Płn. zwyciężył Yenicami Nikozja. Aktualnym mistrzem Abchazji jest Afon Nowy Aton, który wyprzedził najbardziej utytułowany klub Nart Suchumi o zaledwie jedną bramkę. Nieregularne rozgrywki ligowe organizuje też Górski Karabach, popierana przez Armenię samozwańcza republika, de iure będąca częścią Azerbejdżanu. Ostatnim mistrzem był klub Lernajin Arcach Karabach. Wszystkie trzy wymienione quasi-państwa mają własne reprezentacje, które do niedawna były skazane na towarzyskie mecze między sobą. Kosowo z kolei od zeszłego roku ma prawo do gier towarzyskich z członkami FIFA, ale już jego liga uznawana nie jest.

Równolegle zaś odbywają się rozgrywki wyspiarzy z regionu północnego Atlantyku. Historia wyspiarskich igrzysk sięga 1985 r., gdy przedstawiciele 15 regionów spotkali się na brytyjskiej wyspie Man, by zmierzyć się ze sobą w siedmiu dyscyplinach. Standardowej piłki nożnej wśród nich jeszcze nie było, zamiast niej zawodnicy zmierzyli się w turnieju piłki sześcioosobowej (wygrała norweska Froya, zamieszkiwana przez 4 tys. ludzi). Prawdziwy futbol pojawia się w organizowanych co dwa lata igrzyskach od 1989 r. Ostatnie zawody odbyły się w lipcu ubiegłego roku na Bermudach. W finale gospodarze - co ciekawe, będący również członkami FIFA - pokonali bezskutecznie ubiegającą się o członkostwo Grenlandię 1:0.

Inną ciekawą próbą zwrócenia uwagi na nieznane zakamarki futbolu, choć w ramach oficjalnej FIFA, był inny finał z 2002 r. Kilka godzin przed finałem prawdziwych mistrzostw świata holenderscy filmowcy zorganizowali mecz dwóch najniżej notowanych drużyn z klasyfikacji FIFA - karaibskiej wyspy Montserrat i himalajskiego Bhutanu. Sportowo wygrali Azjaci (4:0), a artystycznie - twórcy filmu, którzy na festiwalu w Awinionie dostali nagrodę za najlepszy dokument.

Śląsk i Gibraltar

A gdzie w tym wszystkim Polska? Teoretycznie największą szansę na grę w kolejnych alternatywnych mistrzostwach miałby Śląsk. Reprezentacja tego regionu rozgrywała regularne mecze przed wojną, emocje budziło zwłaszcza lokalne derby ze Śląskiem Niemieckim. W ostatnim meczu, rozegranym 8 stycznia 1939 r. na stadionie w Bytomiu, niemieccy Ślązacy wygrali z naszymi 5:3. Ostatnie spotkanie zwołana ad hoc kadra Śląska rozegrała w 2006 r. z reprezentacją Polski. Skończyło się na 1:1.

Wkrótce na własne oczy będziemy zresztą mogli się przekonać, jaki poziom prezentują biało-czerwoni na tle zespołów z Pucharu ConIFA i reszty alternatywnego świata piłki. 7 września w eliminacjach Euro 2016 zagramy z Gibraltarem. Kadra niewielkiego półwyspu w 2006 r. grała tymczasem w Dzikim Pucharze FIFI. Gibraltar wyelimował Tybet, wygrywając 5:0, po czym przegrał w półfinale z Cyprem Płn. 0:2, by w meczu o trzecie miejsce pokonać kadrę hamburskiej dzielnicy Sankt Pauli 2:1.

Michał Potocki

@RY1@i02/2014/109/i02.2014.109.000001600.805.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/109/i02.2014.109.000001600.806.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/109/i02.2014.109.000001600.807.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/109/i02.2014.109.000001600.808.jpg@RY2@

MATERIAŁY PRASOWE

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.