Niech korpoświat czyta Prousta
Najlepiej sięgać po dobrą literaturę, a jak po poradniki, to najlepiej rodzime. Bo te anglosaskie nie pasują do naszej rzeczywistości
Z Maciejem Balcerzakiem rozmawia Rafał Woś
Czy w korpoświecie jest czas i miejsce na czytanie?
Oj tak! Dziś nawet widziałem koleżankę z książką pod pachą.
Co czytała?
Którąś z książek Stephena R. Coveya, amerykańskiego guru literatury motywacyjnej i rozwoju osobistego, autora słynnych "7 nawyków skutecznego działania" (w Polsce wydanych w 2006 r.). Miałem kiedyś innego kolegę, który był tym Coveyem tak zafascynowany, że kupił sobie płytę CD z nagraniem jego książki. Akurat sporo wtedy razem jeździliśmy jego samochodem, np. z Warszawy do Gdańska. I on mnie tym Coveyem maltretował. Musiałem go błagać, żeby już tego nie włączał. Ale nawet gdybym tej koleżanki z Coveyem dzisiaj nie zobaczył, i tak bym pana przekonywał, że Planeta Korporacja czyta, i to sporo. Pewnie więcej niż statystyczny Polak.
Skąd ta pewność?
W polskich korporacjach pracują setki tysięcy ludzi. I są to ludzie z bardzo różnymi ciekawymi historiami. Bo to nie jest tak, że my, korporacyjni niewolnicy, zawsze chodziliśmy w garniturach i urodziliśmy się podłączeni do firmowych komórek. Wielu z nas ma interesującą, nieraz bardzo dziwaczną przeszłość. Ja na przykład byłem kiedyś dziennikarzem muzycznym. To pomogło mi w napisaniu dwóch moich własnych książek. Najpierw powieści celebryckiej "Gaga. Warszawski wilkołak". A teraz "Planeta korporacja. Jak przetrwać, zrobić karierę, zostać prezesem?". Chyba pierwszej książki o korporacjach, która nie jest narzekaniem, jak to się w nich źle pracuje.
Mnie się podobała. Ale czytając, zastanawiałem się, czy pańskim byłym i obecnym przełożonym z Orange, Ernst & Young albo Lukas Banku podobało się, jak ich pan tam czasami ironicznie opisał.
Skoro nie protestują, to najlepszy dowód, że w korpoświecie większość ludzi potrafi zachować dystans i poczucie humoru.
A może w szklanych domach w dobrym tonie jest chodzić pod pachą z książkami w stylu "Jak być lepszym pracownikiem?"
Nie ma co ukrywać, że to jest doceniane. Na przykład w ramach ocen i szkoleń rocznych. Ale ja mam w stosunku do takiej literatury mieszane uczucia. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że nie warto jej czytać, bo w ten sposób sam zniechęcam ludzi do przeczytania mojej książki. A tego bym przecież nie chciał. Ale powiem szczerze, że nie lubię czytania poradnikowej literatury anglosaskiej. Słabo przystaje do polskiej rzeczywistości. Kiedyś, będąc w Irlandii w ramach jakiegoś korporacyjnego projektu, kupiłem sobie sporo takich książek. Przekartkowałem je i odłożyłem, nigdy do nich nie wróciłem. No, bo powiedzmy sobie szczerze, gdyby każdy po przeczytaniu książki "Bądź świetnym szefem" tym świetnym szefem zostawał, to kto byłby podwładnym? (śmiech)
To co czytać?
Jeśli poradniki, to zdecydowanie autorów polskich. A jak nie polskich, to przynajmniej rzeczy naprawdę dobre. Choćby takiego Prousta. Nie wiem, czy on pomaga w robieniu kariery w korporacji. Ale ja jestem żywym przykładem, że raczej nie przeszkadza. A jak już musi być coś w biurowym klimacie, to może "American Psycho" Breta Eastona Ellisa. Skandalizująca opowieść z początków lat 90. o amerykańskim yuppie, który jest seryjnym mordercą i totalnie odjechanym psychopatą. Dostawał na przykład szału, jak ktoś miał lepsze wizytówki od niego.
W 2000 r. powstał z tego film z Christianem Balem.
Film to przy tej książce bajka dla grzecznych dzieci.
@RY1@i02/2014/011/i02.2014.011.00000280a.801.jpg@RY2@
WOJTEK GÓRSKI
Maciej Balcerzak radca prawny, korporacyjny niewolnik pracujący w korporacjach od wielu lat na różnych stanowiskach (ostatnio w Orange Polska). Napisał dwie książki: powieść "Gaga. Warszawski wilkołak" (2011) i poradnik "Planeta korporacja. Jak przetrwać, zrobić karierę, zostać prezesem?" (2013)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu