Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Wspomnienia i emocje

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Staram się pozostawić przestrzeń dla wyobraźni oglądającego - mówi Joanna Tkaczuk, kolejna finalistka konkursu Pro Arte

Pierwsze fotograficzne dyptyki tworzono, by oglądać obrazy stereoskopowo, czyli w trójwymiarze. Eksponowano je w fotoplastykonie - zautomatyzowanym urządzeniu z wizjerami, przed którymi przesuwały się zdjęcia. W ten sposób odbywano stacjonarnie wycieczki do odległych miejsc lub śledzono fotograficzne reportaże z najważniejszych wydarzeń z pierwszych stron gazet. Tymczasem dyptyki Joanny Tkaczuk to raczej osobista podróż przez fotograficzne archiwum artystki. Ale podobnie jak w zdjęciach stereoskopowych, dopiero zderzenie dwóch obrazów wydobywa ich sens, tworzy dodatkowy wymiar. U Tkaczuk spoiwem pomiędzy różnymi wizerunkami może być motyw estetyczny lub skojarzenie przeciwstawnych pojęć. Trochę jak gra w "Memory" w krzywym zwierciadle, bo tutaj liczy się brak precyzji. Dopiero ten rodzaj przesunięcia i pozornego niedopasowania wewnątrz każdego z dyptyków otwiera pole do popisu wyobraźni widza - zapewnia w naszym wywiadzie artystka.

Jak wyglądała i ile zajęła ci praca nad cyklem "Dyptyków"?

Fotografie do cyklu wykonywałam w ciągu ostatnich kilku lat, podczas których spędzałam dużo czasu, spacerując z aparatem. Długo nie miałam pomysłu na projekt dyplomowy. Fotografie trafiały do szuflady, czyli w tym wypadku czeluści mojego komputerowego dysku.

Pierwszy raz zainteresowałam się zagadnieniem dyptyków podczas wybierania prac z podróży do Indonezji w 2012 roku. W ten sposób powstał mój pierwszy cykl dyptyków - "No postcards from Indonesia" (można je obejrzeć na mojej stronie Joannatkaczuk.format.com). Ten zbiór dzięki pomocy prof. Mirosława Araszewskiego i Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania doczekał się wystawy w 2013 roku w Łodzi. Po tym doświadczeniu w mojej głowie zaczęły powstawać i przenikać się różne obrazy, zauważyłam powtarzalność fotograficznych kadrów oraz tematów. Na ostatnim roku studiów zaczęłam wybierać fotografie, które mogłyby pasować do dyplomowych dyptyków. Była to dość żmudna praca. Przywiązywałam uwagę do tego, jak zdjęcia prezentują się w czerni i bieli, szukałam czystych, mocnych kadrów oraz abstrakcyjnych znaczeń obrazów, które dopiero mogą być wzmocnione przez połączenie z innymi. Następnie łączyłam je ze sobą na różne sposoby, obserwując, czy coś to zestawienie dodaje.

Opowiedz proszę o kluczu, wedle którego dobierałaś fotografie w pary. Czy za każdym razem był on taki sam?

Założeniem projektu było dobranie obrazów w dyptyki według najróżniejszych zasad. Chciałam uniknąć powtarzania tego samego klucza, tym samym zaprosić widza do szukania relacji między obrazami, konfrontowania ich ze swoimi emocjami lub doświadczeniami. Część par nawiązuje ze sobą dialog, część sobie zaprzecza. Niektóre fotografie przechodzą jedna w drugą. Na przykład sylwetka człowieka na tle miasta i chmur. Portret kobiety z cieniem krat i egzotyczne rośliny zamknięte w szklarni. Są też powtórzenia elementów kompozycyjnych - kształtów, przenikanie się linii czy światła. Niektóre połączenia działają na zasadzie kontrastu. Inne są bardziej abstrakcyjne, nie chciałabym jednak całkowicie narzucać swojej interpretacji.

Co ukształtowało twoją fotograficzną wrażliwość? Czy pamiętasz swoje pierwsze fotografie?

Wychowywałam się blisko przyrody, do dzisiaj odnajduję spokój w otoczeniu gór i lasów. Jako dziecko malowałam. Gdy dostałam aparat fotograficzny, zakochałam się w nim bez pamięci. Fotografia stała się moim sposobem gromadzenia wspomnień, potem również wyrażania emocji.

Z jakimi reakcjami na cykl "Dyptyków" się spotykasz?

Nie miałam jeszcze okazji wystawić projektu poza murami uczelni. Mam nadzieję, że reakcje byłyby pozytywne. Jednocześnie mam świadomość, że mój cykl jest dość osobisty, tam gdzie ja widzę jakieś połączenie, ktoś inny może zauważyć zupełnie coś innego. Staram się pozostawić przestrzeń dla wyobraźni oglądającego.

Sylwetki i prezentacje wszystkich finalistów konkursu Pro Arte znajdą państwo także na stronie Kultura.dziennik.pl/ProArte

@RY1@i02/2015/246/i02.2015.246.19600070c.810.jpg@RY2@

materiały prasowe

Jeden z fotograficznych dyptyków Joanny Tkaczuk

Rozmawiała Anna Diduch,

Privmag.com

@RY1@i02/2015/246/i02.2015.246.19600070c.111.gif@RY2@

@RY1@i02/2015/246/i02.2015.246.19600070c.812.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/246/i02.2015.246.19600070c.813.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/246/i02.2015.246.19600070c.814.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/246/i02.2015.246.19600070c.815.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/246/i02.2015.246.19600070c.816.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/246/i02.2015.246.19600070c.817.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/246/i02.2015.246.19600070c.818.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/246/i02.2015.246.19600070c.819.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.