Wspomnienia i emocje
Staram się pozostawić przestrzeń dla wyobraźni oglądającego - mówi Joanna Tkaczuk, kolejna finalistka konkursu Pro Arte
Pierwsze fotograficzne dyptyki tworzono, by oglądać obrazy stereoskopowo, czyli w trójwymiarze. Eksponowano je w fotoplastykonie - zautomatyzowanym urządzeniu z wizjerami, przed którymi przesuwały się zdjęcia. W ten sposób odbywano stacjonarnie wycieczki do odległych miejsc lub śledzono fotograficzne reportaże z najważniejszych wydarzeń z pierwszych stron gazet. Tymczasem dyptyki Joanny Tkaczuk to raczej osobista podróż przez fotograficzne archiwum artystki. Ale podobnie jak w zdjęciach stereoskopowych, dopiero zderzenie dwóch obrazów wydobywa ich sens, tworzy dodatkowy wymiar. U Tkaczuk spoiwem pomiędzy różnymi wizerunkami może być motyw estetyczny lub skojarzenie przeciwstawnych pojęć. Trochę jak gra w "Memory" w krzywym zwierciadle, bo tutaj liczy się brak precyzji. Dopiero ten rodzaj przesunięcia i pozornego niedopasowania wewnątrz każdego z dyptyków otwiera pole do popisu wyobraźni widza - zapewnia w naszym wywiadzie artystka.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.