Kryzys męskości
Opel Adam S
Zawsze miałem słabość do Jamesa Bonda. Z czasem przekonałem się nawet do dwóch ostatnich części, w których 007 zamienia się z twardziela w pijaka z problemami psychologicznymi, zaś jego aston martin zamiast wyrzutni rakiet ma w schowku defibrylator. Obawiam się jednak, że koniec agenta Jej Królewskiej Mości zbliża się wielkimi krokami. Najnowsza produkcja zatytułowana "Spectre", która będzie miała premierę za kilka tygodni, zapowiada się jak melodramat, a nie dobra sensacja. Przynajmniej tak mi się wydaje po tym, jak usłyszałem piosenkę, która ma być motywem przewodnim filmu. Szczerze mówiąc, Adele w utworze "Skyfall" zdaje się mieć większe jaja niż Sam Smith, który na potrzeby "Spectre" nagrał "Writing’s on the wall". Momentami piszczy, jakby rurki za bardzo go uciskały, a gestykuluje przy tym i robi miny, jakby właśnie się dowiedział, że jego kosmetyczka poszła na zwolnienie lekarskie. Całość świetnie wpisałaby się w klimat "Tajemnicy Brokeback Mountain" albo "Listu w butelce", ale na pewno nie opowieści o człowieku, który próbuje ocalić świat przed zagładą. No, chyba że producenci założyli, że James Bond przejdzie kolejną metamorfozę - będzie pił mojito, jadł karczochy, nosił za ciasne o pięć rozmiarów spodnie, używał żelu do higieny intymnej i sypiał z Q.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.