Sam na obcej ziemi
Fantastyka znów jest naukowa. Przynajmniej w "Marsjaninie", najlepszym od wielu lat filmie Ridleya Scotta
Matt Damon całkiem niedawno - bo w "Interstellar" - zagrał rolę astronauty pozostawionego na pastwę losu w kosmosie. Tym razem gra astronautę, który uznany przez kolegów z załogi za zmarłego, został sam na Marsie. Na szczęście "Marsjanin" jest wszystkim, czym nie był nadęty i bełkotliwy film Christophera Nolana. To inteligentna rozrywka, która nie udaje filozoficznego traktatu. Przygodowa fantastyka, która nie potrzebuje żadnych kosmicznych najeźdźców, bo Czerwona Planeta sama w sobie jest wystarczająco groźna.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.